Wielki powrót po fatalnym początku. Tak wyglądał dzisiejszy mecz w wykonaniu Krzysztofa Ratajskiego. Polak ostatecznie pokonał Kevina Doetsa i awansował do pierwszego w karierze ćwierćfinału mistrzostw Europy!
Krzysztof Ratajski z wielkim comebackiem! Jest 1/4 mistrzostw Europy
Ratajski już na start mistrzostw Europy zaliczył niezłą wygraną – 6:2 pokonał wtedy Dave’a Chisnalla. W rywalizacji z Doetsem grał z kolei do 10 legów. Możliwe, że właśnie to go uratowało – spotkanie z faworyzowanym Holendrem rozpoczął bowiem fatalnie.
Cztery pierwsze legi padły łupem Doetsa. Dopiero wtedy Ratajski wpisał się na tablicę wyników… i z miejsca wziął się do odrabiania strat! Z 0:4 zrobiło się kilkanaście minut później 5:4 dla Polaka.
Tyle tylko, że gdy Ratajski się zatrzymał, to znowu oglądaliśmy przewagę rywala. Prowadzenie Polaka trwało bowiem tylko jednego lega, a po kolejnych dwóch to Doets był z przodu – najpierw 7:5, potem 8:6. Wydawało się, że to już schemat, w którym ten mecz się utrzyma, że obaj będą wygrywali swoje legi i na tym po prostu poprzestaną.
Tymczasem po raz kolejny przyszła odmiana losu. Ratajski zaczął rzucać znacznie lepiej i nie tylko wyrównał stan rywalizacji, ale też wygrał dwa kolejne legi – w efekcie wygrywając całe spotkanie, 10:8. Wykręcił w nim średnią 96,95 pkt, lepszą od tej Doetsa (93,16). Lepiej było też na podwójnych – tam Ratajski zamknął 10 z 28 okazji, Doets 8 z 23.
WIELKI KRZYSZTOF RATAJSKI 😍
Polak w najlepszej ósemce Mistrzostw Europy! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/X8LXr2VEaP https://t.co/7C9OyYaKsP
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 24, 2026
Możliwe jednak, że to był ostatni mecz, w którym Ratajski dostanie takie szanse jak z Doetsem. Na razie wiemy jedynie, że na pewno zmierzy się z Anglikiem – będzie to albo Nathan Aspinall, albo ten najlepszy na świecie – Luke Littler. Oczywiste jest, który z nich jest faworytem tej rywalizacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix