Atletico wygrało, bo ma napastnika. Alvarez już pakuje manatki?

Kacper Korpak

16 września 2026, 21:54 • 4 min czytania 0

Reklama
Atletico wygrało, bo ma napastnika. Alvarez już pakuje manatki?

Atletico w 6. kolejce ligi hiszpańskiej podejmowało na własnym stadionie Osasunę. Diego Simeone wciąż szuka napastnika, ale wydaje się, że po tym spotkaniu nie będzie już musiał. Z bardzo dobrej strony pokazał się Jonathan David, który zdobył kolejnego gola. Natomiast z pewnością stosowne organy w Hiszpanii będą musiały zająć się arbitrem tego starcia, który zdecydował, że zabierze gola Osasunie. Ma jednak szczęście, bo ta bramka i tak niewiele by gościom dała. Atleti było bowiem zdecydowanie lepsze i zanotowało czwarty triumf w tym sezonie La Liga. 

Reklama

Atletico z golem i pomocą sędziego

Rojiblancos wciąż osłabieni brakiem Juliana Alvareza i Alexandera Sorlotha mierzyli się na własnym obiekcie z Osasuną. To kolejne starcie podopiecznych Cholo Simeone w ciągu ostatnich dni. W niedzielę wygrali bowiem z Realem Sociedad na wyjeździe 3:0. Mimo wysokiej wygranej, Atletico wcale nie prezentowało się znakomicie. Dopiero rzut karny w końcówce meczu otworzył worek z bramkami. Dla argentyńskiego szkoleniowca było to o tyle ważne spotkanie, że w końcu na listę strzelców wpisał się napastnik. Mowa o pozyskanym z Juventusu Jonathanie Davidzie.

W ramach uznania, Kanadyjczyk dostał okazję zaprezentowanie się od pierwszej minuty z Osasuną. Starcie to od początku wyglądało na w pełni kontrolowane przez gospodarzy. Oprócz Davida w ofensywie Atleti świetnie spisywał się Kang-in Lee, Alex Baena i Ademola Lookman. Mimo że panowie pierwszy raz wyszli od początku w takim zestawieniu, widać było, że złapali już ze sobą świetne połączenie.

To właśnie po składnej akcji ofensywnej zespołu z Madrytu padł pierwszy gol. Jonathan David co prawda najpierw trafił w słupek, ale przy dobitce nie dał już szans bramkarzowi Osasuny i zapakował futbolówkę do siatki.

Reklama

Następnie byliśmy świadkami dość sporej kontrowersji. Robin Le Normand po starciu z jednym z graczy Osasuny upadł na murawę. Hiszpan jednak szybko się podniósł, lecz gdy tylko zobaczył, że padła bramka dla gości, znów widzieliśmy go sklejonego z boiskiem. Sędzia odgwizdał przewinienie. Nie zastanawiał się długo, nawet nie podchodził do VAR-u, a protesty graczy trenera Luisa Miguela Ramisa na nic się nie zdały. Nic, tylko czekać na oświadczenia hiszpańskiego odpowiednika PZPN. Oczywiście takiego, który potwierdzi słuszność decyzji arbitra Francisco Maeso.

Reklama

Po przerwie bez wątpliwości

Arbiter ma jednak szczęście, bo po przerwie Atletico pokazało w pełni, która drużyna zasługiwała na zwycięstwo. Znów świetnie wyglądała współpraca ofensywnych zawodników Rojiblancos. Najlepiej z nich wyglądał w tej fazie Kang-in Lee. To właśnie Koreańczyk wpisał się na listę strzelców w 54. minucie spotkania. Podanie od Davida i idealnie wymierzony strzał tuż przy słupku bramkarza Osasuny.

Jak się jednak domyślacie, na tym Atletico nie poprzestało. Tym razem bohaterem był Robin Le Normand. Hiszpański defensor znów przytomnie zachował się przy rzucie rożnym. Tym razem nie był to stały fragment w defensywie, a w ofensywie. No i zamiast upadku, Le Normand popisał się znakomitym trafieniem. Pozostaje podziwiać zachowanie stopera Atleti.

Reklama


Oprócz nieuznanej bramki Osasuna w zasadzie tylko „siedziała” w swoim polu karnym i modliła się o jak najmniejszy rozmiar kary. Atletico jednak nie poprzestawało i ciągle nękało bramkę strzeżoną przez Aitora Fernandeza. Do Hiszpana ciężko mieć pretensje, robił co mógł, aby wymiar kary był jak najmniejszy. Obronił aż 7 strzałów. Swoją ostatnią bramkę tego dnia puścił w 82. minucie. Na listę strzelców wpisał się Alex Baena, który po wspaniałym podaniu od Johnny’ego Cardoso nie mógł zrobić nic innego, jak tylko strzelić gola.

Reklama

Podsumowując, drużyna Cholo Simeone po tym starciu naprawdę trzeba pochwalić. Mimo że w poprzednim starciu odnotowali zwycięstwo zaledwie o gola gorsze, to tak naprawę widzieliśmy dziś zupełnie inne Atleti. Takie, które naprawdę chce się oglądać. Zamiast topornej gry, panowie pokazali dziś wybitną grę ofensywną i w pełni zasłużenie zgarniają komplet punktów. Duet nowych nabytków Lee – David, też z pewnością sprawi jeszcze niejednej drużynie kłopoty.

Alvarez wciąż tylko się przygląda

Temu wspaniałemu rezultatowi przyglądał się jedynie Julian Alvarez. Argentyńczyk w ostatnich dniach nabawił się urazu mięśniowego, który wykluczył go z treningów. Napastnik jest jednak zapewne zadowolony. Nie chodzi tu o zwycięstwo jego drużyny (albo nie tylko o nie), a o fantastyczną postawę jego zmiennika – Jonathana Davida. Przez całe okienko transferowe słuchaliśmy, jak to Alvarez bardzo chce dołączyć do Barcelony. Być może gdy działacze Atleti zobaczą, że życie bez Alvareza istnieje, będą bardziej skłonni, żeby spełnić jego marzenia co do swojej przyszłości.

Atletico – Ossasuna 4:0 (1:0)

  • David 24′
  • Kang-in Lee 54′
  • Robin Le Normand 63′
  • Alex Baena 82′

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Cancelo w sztosie. Babol Szczęsnego w cieniu koncertu Barcelony

Braian Wilma
0
Cancelo w sztosie. Babol Szczęsnego w cieniu koncertu Barcelony

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo w sztosie. Babol Szczęsnego w cieniu koncertu Barcelony

Braian Wilma
0
Cancelo w sztosie. Babol Szczęsnego w cieniu koncertu Barcelony
La Liga

Mourinho żartobliwie po Elche. „Nikt się nie nudzi, oglądając Real Madryt”

Marcin Ziółkowski
1
Mourinho żartobliwie po Elche. „Nikt się nie nudzi, oglądając Real Madryt”
La Liga

Mbappe, Vinicius i Konate w centrum skandalu. Zbojkotowali akcję solidarności z Ceutą

Patryk Idasiak
11
Mbappe, Vinicius i Konate w centrum skandalu. Zbojkotowali akcję solidarności z Ceutą