Neymar ponownie kontuzjowany. Santos przeżyje deja vu sprzed roku?

Marcin Ziółkowski

06 września 2026, 15:11 • 3 min czytania 1

Reklama
Neymar ponownie kontuzjowany. Santos przeżyje deja vu sprzed roku?

Od czasu poważnej kontuzji jesienią 2023 roku podczas meczu kadry narodowej, Neymar regularnie wypada z gry. Raz nawet klubowi lekarze w Santosie odradzali mu grę, ale postawił na swoim. Finalnie utrzymał swój ukochany zespół w Serie A, a po kilku miesiącach dostał powołanie na MŚ. W tym roku kwestie zdrowotne znów wróciły jako temat rozważań w związku z piłkarzem. Prawie dwa miesiące po nieudanym mundialu Neymar doznał kolejnej kontuzji.

Reklama

Neymar i kontuzje, historia kolejna

Neymar ucierpiał kilka minut przed końcem pierwszej połowy w starciu z Palmeiras. Był to mecz w ramach 1/4 finału Pucharu Brazylii. Dotrwał do przerwy z dyskomfortem, ale nie wrócił na murawę. Jak się okazało podczas badań, doznał uszkodzenia mięśnia prostego uda.

Oczekiwany czas pauzy to od sześciu do ośmiu tygodni. Oznacza to, że nie zagra przeciwko Atletico Mineiro w ćwierćfinale Copa Sudamericana. Do końca października ma też opuścić aż osiem meczów ligowych. To duży cios dla Santosu – piłkarz miałby być dopiero dostępny na ostatnie pięć kolejek (w Brazylii gra się systemem rocznym).

Reklama

34-letni Neymar w bieżącym sezonie Serie A ma sześć goli i trzy asysty w 20 spotkaniach. Lepszym dorobkiem bramkowym może się popisać jedynie Gabriel „Gabigol” Barbosa, który ma dwa trafienia więcej. Kontuzja wielkiej gwiazdy oznacza, że znów Santos będzie realnie uczestniczył w walce o utrzymanie.

Już teraz nad strefą spadkową przewaga jest niewielka, bo jedynie czteropunktowa. Jak to jednak w Brazylii bywa, do gry w pucharach także nie jest daleko. Większość uczestników zmagań krajowych kończy w rozgrywkach kontynentalnych. W Serie A strata do takiego miejsca wynosi trzy punkty (do 11. lokaty). Santos jest czternasty.

Mecz z Palmeiras zakończył się bezbramkowym remisem, a Santos odpadł z rozgrywek. W pierwszym spotkaniu zespół Neymara poległ 0:3.

Trudny rok gwiazdy

Neymar w kadrze narodowej strzelił 80 bramek i zanotował 58 asyst. Z trofeów wygrał jedynie Puchar Konfederacji 2013. To jeden z najważniejszych piłkarzy ostatnich 50 lat, ale zmierza w stronę definitywnego końca z futbolem. Trochę przykrego końca, kiedy nie może wygrać z kruchym zdrowiem.

Reklama

Choć liczby na boisku są całkiem przyzwoite, to Neymar regularnie dostarcza treści mediom. Po jednym z meczów w Brazylii zdecydował się choćby podkreślić, że nie planuje już grać dla kadry narodowej, w odpowiedzi na miłe słowa ze strony Lucasa Moury.

Dawny kolega wielkiej brazylijskiej gwiazdy z kadry narodowej powiedział w jednym z wywiadów, że ma nadzieję na to, że Neymar zagra jeszcze na MŚ 2030. Ten jednak ostudził oczekiwania, mówiąc, że jego czas dobiegł już końca.

Reklama

– Doceniam, ale to się nie wydarzy [w odp. na słowa Lucasa – MZ]. Myślę, że mój czas w reprezentacji Brazylii dobiegł końca. Zapisałem się tam w historii i jestem bardzo szczęśliwy. Doświadczyłem tam tak wiele. Oddawałem krew i życie, zawsze walcząc za żółtą koszulkę, ale chyba już nie chcę.

Po raz ostatni Neymar zagrał dla kadry narodowej (130. mecz) na MŚ w meczu z Norwegią w 1/8 finału. Canarinhos przegrali 1:2, a wielka gwiazda trafiła z karnego w ostatnich minutach meczu. Kibice zapamiętają z tego turnieju w jego wykonaniu głównie trash talk, którym „wymieniał się” z bramkarzem Orjanem Nylandem. Powołanie dla Neymara było mocno kwestionowane. Powszechne były opinie, że jedzie raczej jako „maskotka” czy „słup reklamowy”.

W rozgrywkach ligowych w ostatnim czasie nie podał ręki Thiago Mendesowi, który uszkodził go jeszcze w czasach Ligue 1 podczas meczu PSG vs Lyon. Panowie nie darzą się sympatią. Z kolei po meczu z Remo w krajowym pucharze odpowiedział na prowokacje kibiców rywala i doszło do spięcia w tunelu. Tak więc Neymar wciąż generuje emocje i nagłówki. Nie tylko te, że „Brazylijczyk znów kontuzjowany”, choć akurat tym razem tak wyszło.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama