W tym sezonie Pucharu Polski nie wygra żadna z krakowskich drużyn – to już pewne. Do Wisły, która odpadła we wtorek i Cracovii, która pożegnała się z rozgrywkami w środę, dołączyła Wieczysta. Beniaminek Ekstraklasy poległ na stadionie beniaminka drugiej ligi. Beniaminka bardzo zaprawionego w pucharowych bojach, bo Avia Świdnik to przecież sensacyjny ćwierćfinalista poprzedniej edycji.
Spece od niespodzianek
Pucharową historią Avii w sezonie 25/26 żył najpierw cały Świdnik, potem cała Lubelszczyzna, a na koniec już cała Polska. Dwa kroki przed Narodowym marzenia ówczesnego trzecioligowca zdeptał dopiero Raków Częstochowa. Ale i Medaliki potrzebowały do tego dogrywki na stadionie przy ul. Sportowej. Najgłupszą rzeczą, jaką mogła zrobić Wieczysta, było więc zlekceważenie niżej notowanego rywala. Ale podopieczni Željko Kopicia nie skorzystali z okazji do uniknięcia kompromitacji.
Świdniczanie otworzyli wynik pod koniec pierwszego kwadransa. Przy bardzo biernej podstawie gości prawą stroną szarpnął Dave Assuncao. Anglik zagrał do środka, tam nieudany strzał Grzegorza Aftyki zamienił się w asystę do Michała Zubera. Napastnik Avii trafił do siatki.
Wieczysta mogła odpowiedzieć bramką Tobiasa Christensena, ale ten w bardzo dogodnej sytuacji huknął w sam środek. Łukasz Jakubowski strącił piłkę na poprzeczkę. Jęk zawodu po stronie przyjezdnych. Kilkanaście minut później jęk zawodu rozniósł się po całym stadionie. Avia mogła prowadzić 2:0, zresztą znów po akcji prawą stroną. Andrijowi Remeniukowi na drodze do szczęścia stanęło obramowanie bramki – piłka najpierw odbiła się od jednego słupka, potem od drugiego.
Koulouris trafia po raz pierwszy
Szczęście uśmiechnęło się do ekstraklasowicza ponownie już kilka chwil później. Lisandro Semedo dostarczył piłkę do Efthymisa Koulourisa z dużą pomogą rykoszetu. Grek uprzedził obrońcę i zdobył swoją debiutancką bramkę dla Wieczystej. Zdobył ją w miejscu szczególnym dla całej rodziny Koulourisów. Do sierpnia w Avii pracował bowiem… jego rodzony brat, Spiros. Był jednym z członków sztabu w akademii świdnickiego drugoligowca. Obecnie podobną funkcję sprawuje w Radomiaku. Spiros próbował nawet swoich sił nieopodal, w b-klasowym klubie LKP Turka.
𝐊𝐎𝐔𝐋𝐎𝐔𝐑𝐈𝐒 𝐙 𝐏𝐈𝐄𝐑𝐖𝐒𝐙𝐘𝐌 𝐓𝐑𝐀𝐅𝐈𝐄𝐍𝐈𝐄𝐌 𝐖 𝐍𝐎𝐖𝐘𝐂𝐇 𝐁𝐀𝐑𝐖𝐀𝐂𝐇‼️
Avia Świdnik 1:1 Wieczysta Kraków
🔴📲 OGLĄDAJ DRUGĄ POŁOWĘ 👉https://t.co/jBM3P8G1n0 pic.twitter.com/XcDCnfJxAB
— TVP SPORT (@sport_tvppl) September 3, 2026
Avia w dwóch ostatnich spotkaniach ligowych obejmowała prowadzenie 1:0, by ostatecznie przegrywać – 1:4 z Zawiszą Bydgoszcz i 1:3 z Lechią Zielona Góra. Demony tych spotkań zaczęły powracać…
Koulouris szybko po przerwie mógł mieć na koncie dublet. Znów podawał mu Semedo, ale były król strzelców Ekstraklasy z bliska ostemplował poprzeczkę tej samej bramki, która w pierwszej połowie uratowała Wieczystą przed dwubramkowym debetem. Sprawiedliwość rzeczy martwych.
Znowu to zrobili
Wieczysta miała optyczną przewagę, ale ciężko powiedzieć, by gospodarze bronili się w jakiś desperacki, chaotyczny sposób. Nic z tych rzeczy. W dodatku podopieczni trenera Szaconia potrafili się odgryzać. Dowód? W 64. minucie do bezpańskiej piłki w polu karnym Krakowian dopadł Remeniuk. Najlepszy strzelec Avii mierzonym strzałem nie dał szans Antoniemu Mikułce. Doskonale znany tutaj zapach sensacji znów zaczął unosić się nad obiektem w Świdniku mocniej niż zapach „giętej stadionowej”.
Jednym z bohaterów gospodarzy był na pewno bramkarz. W 70. minucie Jakubowski fantastycznie, na refleks, odbił strzał Lucasa Piazona. Dobitka byłego piłkarza Chelsea? Fatalny strzał panu bogu w okno. Jakubowski świetnie spisał się również po strzale Semedo w 84. minucie.
Chwilę później było już 3:1! Bartosz Falbierski sprytnym trąceniem piłki przelobował Mikułkę, wykorzystując w ten sposób doskonałe dośrodkowanie – z prawego skrzydła, a jakże – innego rezerwowego, Dawida Niepsuja. Stadion w Świdniku oszalał po raz trzeci.
Sensacja stała się faktem, choć powoli zwycięstwa Avii nad wyżej notowanymi rywalami w Pucharze Polski trzeba odbierać w kategoriach czegoś spodziewanego. Ekipa Szaconia ucierała już nosa Ruchowi Chorzów Waldemara Fornalika czy Polonii Bytom Łukasza Tomczyka. W czwartkowe popołudnie ta lista się przedłużyła. W dużym stopniu dzięki doskonałej postawie Łukasza Jakubowskiego, który do samego końca meczu imponował swoją formą i wybijał gościom z głowy marzenia o choćby kontaktowej bramce.
Avia Świdnik – Wieczysta Kraków 3:1 (1:1)
- 1:0 – M. Zuber 14′
- 1:1 – E. Koulouris 40′
- 2:1 – A. Remeniuk 64′
- 3:1 – B. Falbierski 85′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix