Reakcje po ogłoszeniu przez Wieczystą nazwiska nowego trenera są dość krytyczne. Jego CV jest wyśmiewane, a kwalifikacje – mocno kwestionowane. Tymczasem obraz nie jest tak jednoznaczny. Żeljko Kopić przeplatał bowiem kiepskie sezony z całkiem mocnymi, a tych drugich więcej miał w ostatnich latach. Zdarzały się mu także potknięcia, w tym wystawienie nieuprawnionego zawodnika, które mogło jego zespół wiele kosztować. Który Żeljko Kopić trafi się Wieczystej? Ten dobry czy przeciętny? Wątpliwości budzi nawet to, czy w ogóle zdążymy się tego dowiedzieć, zanim zostanie zwolniony.
Żeljko Kopić nowym trenerem Wieczystej Kraków
Chorwat Żeljko Kopić został trenerem Wieczystej. Wielu zastanawia się, czy to jakaś podróbka Żeljko Sopicia. Tym bardziej że szkoleniowcy z tego kraju nie mają najlepszych notowań w Ekstraklasie.
A przecież mieliśmy ich kilku:
Drazen Besek dał Zagłębiu Lubin awans z II ligi i finał Pucharu Polski, ale w Ekstraklasie sprawował się fatalnie. Ma jedną z najgorszych średnich punktów na mecz spośród wszystkich zagranicznych trenerów.
Nenad Bjelica, choć prowadzony przez niego Lech Poznań grał ciekawy futbol, to nie sięgnął z nim po mistrzostwo Polski ani nie zawojował pucharów. Co ciekawe, pochodzi z Osijeku – tak samo, jak Kopić.
Pomyłką była „chorwacka era” w Legii. Najpierw Romeo Jozak nie potrafił zdobyć zaufania szatni. Nic dziwnego, skoro nigdy wcześniej nie pracował jako pierwszy trener. W końcówce sezonu zastąpił go jego asystent Dean Klafurić, który wygrał praktycznie wszystko, co się dało. Tylko co z tego, skoro latem odpadł z Ligi Mistrzów po dwumeczu ze Spartakiem Trnawa.
Najświeższy przykład to Igor Jovićević, który wypadł fatalnie w Widzewie Łódź i został okrzyknięty „Panem Czapką”. Bo dostawał w czapkę i ją nosił.
Wygląda na to, że najlepszym chorwackim trenerem pracującym nad Wisłą mógł być Stjepan Bobek, który prowadził Legię w… 1959 roku. Przegrał tylko dwa mecze, a rozstano się z nim ze względu na podejrzenia, że był szpiegiem NATO.

Znany duet z Legii – Jozak i Klafurić.
Do pucharów zabrakło mu jednego gola
Jak wygląda w takim razie CV Żeljko Kopicia?
Jako piłkarz rozegrał kilka meczów w najwyższej lidze Chorwacji w barwach Marsonii w sezonie 2000/01. To klub, którego wychowankami są m.in. Mario Mandzukić i Ivica Olić.
Pierwszą poważną pracę trenerską podjął w 2011 roku, gdy został szkoleniowcem beniaminka – NK Lucko. Ten malutki klub z przedmieść Zagrzebia przed przyjściem Kopicia miał na koncie tylko jedno wygrane spotkanie. Choć odstawał od ligi, Kopić zdołał zremisować aż 12 z 24 meczów i wygrać kolejnych pięć, w tym na wyjeździe z Hajdukiem. Do utrzymania było jednak daleko.
Za ten sezon można przyznać mu czwórkę z minusem w szkolnej skali.
Niezłe wyniki zaowocowały ofertą od znacznie mocniejszej Cibalii Vinkovci, która marzyła o awansie do pucharów. Efekt? Zaledwie cztery wygrane, zwolnienie jeszcze jesienią i ostatecznie spadek klubu z ligi. Ocena? Dwójka.
Na kolejne zlecenie musiał czekać aż półtora roku. W 2014 roku zadzwonił telefon od beniaminka – NK Zagrzeb. Sezon trzeba uznać za bardzo udany, tyle że do europejskich pucharów zabrakło… jednej bramki.
Znów udało się wygrać z Hajdukiem, i to dwukrotnie. Ocena: bardzo dobry.
Klasyczny średniak w Slavenie
Kopić przeniósł się do sąsiada w tabeli – Slavena Belupo Koprivnica. To etatowy średniak ligi chorwackiej. I to dosłowne. W ostatnich czternastu sezonach zajmował wyłącznie miejsca między piątym a dziewiątym.
Pierwszy rok pracy Kopić zakończył na siódmym miejscu, ale uratowało go dotarcie do finału Pucharu Chorwacji. W drugim zajął tę samą lokatę. Przez całe miesiące grał praktycznie o nic. Miał kilkunastopunktową przewagę nad strefą spadkową i trzydziestopunktową stratę do pucharów.
Wtedy też nastąpił pierwszy kontakt Chorwata z Krakowem. Slaven sprzedał wówczas do Wisły Kraków Petara Brleka (na zdjęciu poniżej). Co ciekawe, w zeszłym roku zawodnik ten występował w… Wieczystej.
W trzecim sezonie stagnacja znudziła się włodarzom klubu i rozstali się z Kopiciem. I tak byli cierpliwi. Nasz bohater był najdłużej pracującym trenerem w historii klubu z Koprivnicy!
Spośród ćwierć setki trenerów Slavena sklasyfikowanych w rankingu World Club Ratings, Kopić zajmuje siódme miejsce od końca. Lepiej w tym klubie spisywali się zarówno Dean Klafurić, jak i Drazen Besek. Ocena za pobyt w Slavenie: trzy plus.

Fatalny w Splicie, nieuważny na Cyprze
Zaraz potem, jesienią 2017 roku, dostał zaskakującą ofertę z Hajduka Split. No, czyli już zrobiło się poważniej. Przejął klub na trzecim miejscu w tabeli i na tym samym zakończył sezon. Po lecie przyszedł kryzys. Zespół odpadł z FCSB z eliminacji Ligi Europy, a w lidze nie wygrał żadnego spotkania! Nic zatem dziwnego, że Kopić wyleciał. Wytrzymał 34 mecze.
Lepiej od niego wypadł podczas pracy w Splicie choćby były szkoleniowiec Pogoni Szczecin, Jens Gustafsson. Spośród trenerów prowadzących Hajduka w ostatniej dekadzie w co najmniej dwudziestu meczach, tak niskiej średniej punktów na mecz, jak Kopić (1,71) nie miał… nikt. Ocena: dwója z plusem.
Kopić szybko otrzymał jednak ofertę z Cypru. Zainteresował się nim Pafos FC, będący wówczas w kryzysie – to czasy jeszcze przed Ligą Mistrzów – znajdował się w dole tabeli i miał niewielkie szanse na przeskoczenie do grupy mistrzowskiej. Po ciężkiej walce, w której wydatnie pomógł król strzelców ligi, Słowak Adam Nemec, udało się zapewnić utrzymanie.
Wynik byłby nieco lepszy, gdyby nie niedopatrzenia na ławce trenerskiej. W meczu przeciwko AEK-owi Larnaka Pafos wystawiło nieuprawnionego zawodnika. W efekcie zamiast remisu skończyło się na walkowerze, a do tego odjęciu aż sześciu punktów za nieuwagę!
Drugi sezon okazał się znacznie gorszy. Do listopada Kopić wygrał tylko dwa mecze i został zwolniony. Chyba nieco zbyt późno, bo ostatecznie Pafos zabrakło zaledwie punktu, by zagrać w grupie mistrzowskiej.
Ocena pracy na Cyprze jest trudna. Pierwszy sezon może i na piątkę, drugi już na dwójkę z minusem, a za wpadkę z walkowerem należy się pała. Trudno realnie ocenić tu winę trenera, ale to on odpowiada za to, by takie sprawy były dopilnowane, bo firmuje wszystko twarzą. Wyciągając średnią, przyznajemy mu trzy z minusem. Zaznaczmy jednak, że pod względem samych wyników Kopić podciągnął klub bardziej niż Luka Elsner czy Henning Berg, który miał do dyspozycji znacznie mocniejszy skład. Jeżeli przymkniemy oko na wpadkę z nieuprawnionym zawodnikiem, ocenę można naciągnąć do trójki z plusem, a nawet czwórki z minusem.
Dinamo Zagrzeb: wyniki dobre, tylko prezesi niecierpliwi
Po powrocie do Chorwacji Kopić został dyrektorem akademii Dinama Zagrzeb, która uchodzi za jedną z najlepszych na świecie. W grudniu 2021 roku po kłopotach Damira Krznara został trenerem pierwszej drużyny.
W Lidze Europy mierzył się z trudnymi rywalami i poradził sobie całkiem nieźle – wygrał na wyjeździe z West Hamem, a w fazie pucharowej jego zespół potrafił postawić się Sevilli.
W lidze chorwackiej przegrał tylko trzy mecze. I choć był liderem tabeli, został zwolniony. Przegrał bowiem z odwiecznym rywalem – Hajdukiem. I to dwa razy, a tego było włodarzom klubu zbyt wiele. Tego się nie wybacza! Trzeba uczciwie przyznać, że wyleciał przez nerwowość prezesów, a nie przez wyniki, bo te były przyzwoite. Zdecydowanie lepsze niż te, które zanotowali w Zagrzebiu Żeljko Sopić, a szczególnie Igor Jovićević.
Ciekawostką jest fakt, że zarówno w NK Zagrzeb, jak i w Dinamie, bramkarzem w zespołach prowadzonych przez Kopicia był Dominik Livaković, późniejszy dwukrotny medalista mistrzostw świata. Zaś ulubionym zawodnikiem, którego Kopić wystawił na boisku w aż stu meczach w Zagrzebiu i Koprivnicy, jest Bośniak Bozo Musa (na zdjęciu poniżej), który później spędził dwa lata w Miedzi Legnica.
„Trenował Dinamo Zagrzeb” – to hasło, które nie powinno dziś powalać na kolana polskich kibiców (o analizie piłkarskich CV trenerów ciekawie pisał na Weszło Michał Trela, polecamy), a na pewno nie powinno stanowić mocnego argumentu w przypadku Sopicia i Jovićevicia (o ile już, to na „nie”). Jeśli jednak chodzi o wyniki Kopicia w Zagrzebiu, to nie ma się do czego przyczepić. Ocena: piątka.

Botew Płowdiw. Słabo, ale lepiej od Bruno Baltazara
W sierpniu 2022 roku Kopić objął bułgarski Botew Płowdiw – uczestnika europejskich pucharów celującego może nie w mistrzostwo kraju, ale co najmniej w podium. Początek sezonu rozmijał się w klubie z aspiracjami – zespół przegrał pięć pierwszych meczów. Pod wodzą Chorwata było nieco lepiej, ale siedem porażek w czternastu spotkaniach nie dawało nadziei na sukces. Klub miał problemy z wydostaniem się z miejsc oznaczających konieczność gry w grupie spadkowej, a do tego odpadł z pucharu kraju.
Na tle innych trenerów bułgarskiego klubu Chorwat wypada delikatnie poniżej średniej. Według World Club Ratings lepszych od niego było dwunastu szkoleniowców, a dziesięciu (w tym Bruno Baltazar) – gorszych. Ocena: między trzy plus a cztery minus.
Uratował Dinamo Bukareszt z niebytu
Na ofertę od kolejnego pracodawcy Kopić czekał cały rok, ale było warto. Dinamo Bukareszt przechodziło przez najtrudniejszy okres w swojej historii. W 2022 roku po raz pierwszy spadło z ligi, a powrót do elity był niezwykle bolesny. Biało-Czerwoni wygrali bowiem do grudnia tylko dwa mecze i byli na przedostatnim miejscu w tabeli.
Chorwat miał trudne zadanie w bardzo wyrównanej lidze, ale z mozołem przez kolejne miesiące doprowadził klub do baraży o utrzymanie, w których zwyciężył. W kolejnym sezonie było jeszcze lepiej. Dinamo przez długi czas zajmowało pozycję na podium. Niespodziewanie awansowało do wąskiej sześciozespołowej grupy mistrzowskiej.
W starciu z najmocniejszymi rywalami wszystko się jednak posypało i zespół wygrał tylko jedno spotkanie. Cóż, na puchary było jeszcze zbyt wcześnie.
Ostatni sezon zapowiadał się podobnie: znów podium przez większość sezonu, znów piąte miejsce i grupa mistrzowska. Tym razem drużynie poszło w niej jednak znacznie lepiej i dzięki spadkowi formy Rapidu, Dinamo zajęło czwarte miejsce.

Gorszy tylko od Lucescu
W normalnych ligach oznacza to grę w Lidze Konferencji. Ale nie w rumuńskiej. Biało-Czerwoni musieli jeszcze wygrać baraże z zespołem z… grupy spadkowej. Jako że jej zwycięzca, UT Arad, nie otrzymał licencji, zagrał w nich FCSB. Tak, ten klub, który przez lata był potentatem znanym jako Steaua.
Po dogrywce lepszy okazał się FCSB. I choć w tabeli ligowej był dopiero ósmy, zagrał w pucharach kosztem znacznie wyżej sklasyfikowanego Dinama. Jakby mało było rumuńskich absurdów, w pucharze kraju FC Dinamo Bukareszt grało przeciwko CS Dinamo Bukareszt – konkurencyjnemu klubowi występującemu pod bardzo podobną nazwą.
Mimo porażki na finiszu, pracę Kopicia w Rumunii trzeba ocenić bardzo pozytywnie. Z zespołu na dnie tabeli zrobił poważnego kandydata do gry w Europie. Portal World Club Ratings podaje, że tylko jeden trener Dinama poprawił jego wyniki w większym stopniu. To słynny Mircea Lucescu, który pracował tam czterdzieści lat temu na starcie swojej niezwykle bogatej kariery szkoleniowej.
Klub z dużego miasta, pozostający w cieniu wielkich lokalnych rywali, wyciągnięty z przedostatniego miejsca w tabeli do miana poważnej siły w kraju? To, co wydarzyło się w Bukareszcie, Wojciech Kwiecień pewnie chciałby powtórzyć w Krakowie.
Ocena Chorwata za pracę w Dinamie Bukareszt: piątka z plusem.
To nie jest tak fatalne CV, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać
Sprowadzanie oceny trenera do lektury nazw klubów, jakie prowadził, mija się z celem. Trzeba sprawdzić, czy szkoleniowiec sprawdził się w danym miejscu, czy poprawił wyniki w stosunku do poprzedników i czy wyleciał zasłużenie, czy przez nerwowych właścicieli.
Przypomnijmy sobie oceny, które przyznałem Kopiciowi za wyniki w poszczególnych klubach:
- Lucko: 4-
- Cibalia: 2
- NK Zagrzeb: 5
- Slaven: 3+
- Hajduk: 2+
- Pafos: 3+
- Dinamo Zagrzeb: 5
- Botew: 4-
- Dinamo Bukareszt: 5+
Średnia wypada gdzieś między trzy plus a cztery minus. Bywali w Ekstraklasie trenerzy z gorszymi CV. Który Kopić wylosuje się tym razem – ten kiepski z Hajduka albo Cibalii, czy ten całkiem niezły z jednego lub drugiego Dinama? Ekstraklasy może nie zwojować, jednak tendencję w ostatnich latach ma mocno wzrostową.
Z pewnością nie warto porównywać go do Igora Jovićevicia, bo jego CV oceniane tą samą metodą było wprost katastrofalne:
Nowy trener Widzewa Igor Jovićević i jego wpływ na wyniki prowadzonych drużyn:
Ludogorec: był najgorszym ich trenerem w historii
Szachtar: 9. na 20 ostatnich trenerów
Dinamo: 32. miejsce (za Sopiciem)
Celje: 11. na 23 trenerów
Karpaty: 8. na 25. trenerów
Dnipro: bardzo dobrze pic.twitter.com/zg6wFwc63R— AbsurDB (@DbAbsur) October 17, 2025
To za mało, by spodziewać się, że to wypali
Wielu kibiców spogląda na średnią punktów na mecz, która w przypadku Kopicia często wynosiła około 1,3-1,4. Tyle że Wieczysta potrzebuje mniej więcej 31 punktów w pozostałych 30 meczach, by mieć choćby 50% szans na utrzymanie. Podana wyżej średnia może nie być jej potrzebna.
Wszystko to wskazywałoby, że Kopić może być trenerem odpowiednim dla Wieczystej. Nie jako klubu walczącego o europejskie puchary, tylko takiego, który marzy o utrzymaniu, bo obecnie jest głównym kandydatem do spadku.
Problem jest jednak inny. To sama Wieczysta Kraków. Trudno uwierzyć, by Wojciech Kwiecień cierpliwie czekał, aż Kopić zacznie wygrywać. W listopadzie może być już po nim, nawet jeśli krakowski klub nie będzie ostatni w tabeli.
Wieczysta zwolniła przecież od 2020 roku najwięcej trenerów spośród wszystkich klubów grających obecnie w Ekstraklasie. A przecież w tym czasie wygrywała ligę za ligą, wchodząc z buta do każdych rozgrywek, w jakich uczestniczyła. Chorwat może i jakiś talent ma, ale czy zdąży go w pełni zaprezentować w Krakowie – wątpliwe.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl