Motor odpalił dzięki Dezielowi. Legia żegna się z Pucharem Polski

Adrian Mańko

01 września 2026, 22:25 • 4 min czytania 38

Reklama
Motor odpalił dzięki Dezielowi. Legia żegna się z Pucharem Polski

Marek Papszun lubi Puchar Polski. Jego bilans w tych rozgrywkach jest świetny. Od dziś lubi jednak pewnie trochę mniej, a bilans ma trochę gorszy. Całkowicie nieprzekonujący na starcie sezonu Motor Lublin rozegrał przed własną publicznością bardzo dobry mecz i zasłużenie wyeliminował Legię Warszawa z Pucharu Polski. Fabio Ronaldo włączył tryb bardziej znanych Ronaldów, ale architekt tego zwycięstwa Motoru jest w gruncie rzeczy inny. To Robert Deziel Jr.

Reklama

Legia w piątkowy wieczór w rywalizacji ze Śląskiem nie zachwyciła (delikatnie rzecz ujmując), ale koniec końców wyszarpała punkt. Z Motorem nazajutrz było znacznie gorzej. Po beznadziejnym meczu przegrał z Piastem Gliwice 0:2. W efekcie pojawiły się nawet plotki – dość kuriozalne – jakoby Zbigniew Jakubas szykował rozstanie z Mariuszem Misiurą i powrót Goncalo Feio… Te spekulacje można póki co wyrzucić do frakcji zmieszanej.

Ronaldo do Czubaka i gol

Mecz rozpoczął się wedle dobrze znanego schematu, którego orędownikiem był Alfred Hitchcock, a więc od trzęsienia ziemi. Trudno inaczej określić bramkę dla Motoru już w 2. minucie spotkania. Długa piłka od Gaspera Tratnika spadła na nogę Deziela, ale ten zachował się, jakby była to noga wystrugana z drewna. Futbolówka trafiła do Fabio Ronaldo, ten dograł do Karola Czubaka, a kapitan Motoru spokojnym strzałem pokonał Otto Hindricha.

Reklama

Trzęsienie ziemi – owszem, było. Ale stwierdzenie, że napięcie już wyłącznie rosło byłoby sporym nadużyciem. Legia próbowała przejąć inicjatywę, ale szło jej to tak opornie, jak ostatnio ze Śląskiem Wrocław. Jedyne poważne zagrożenie pod bramką Tratnika udało się stworzyć nie z otwartej gry, a po wrzucie z autu. Z uderzeniem głową w wykonaniu Łukasza Zjawińskiego poradził sobie jednak golkiper gospodarzy.

Co na to Motor? Ronaldo znów pograł z Czubakiem, znów po prostym błędzie defensywy Legii, ale tym razem napastnik żółto-biało-niebieskich nie trafił w bramkę. Co się odwlecze…

Ronaldo… i gol

W 40. minucie licznie wypełniający sektor gości fani Legii mogli z bliska zobaczyć drugi bolesny dla nich cios. Ronaldo przy linii bocznej ograł Deziela jak dzieciaka, a potem pomknął na bramkę Legii. Trzeba przyznać, że miało to w sobie coś z innego Ronaldo – Cristiano. Wykończenie? Tutaj już raczej Ronaldo Luiz Nazario de Lima. Były gracz Estreli jednym zwodem oszukał Rafała Augustyniaka i Hindricha i posłał piłkę do bramki.

Reklama

Wątpliwy faul przedłużył nadzieję Legii

Legia szybko po przerwie mogła odrobić połowę strat. Bartosz Kapustka prostopadłym podaniem uruchomił Zjawińskiego, ale ten przegrał pojedynek z Tratnikiem. W 54. minucie goście mogli być już w naprawdę czarnej dziurze. Po niepewnej interwencji Hindricha piłka wtoczyła się do bramki. Pomocną dłoń do ekipy Papszuna wyciągnął jednak sędzia Piotr Lasyk, który dopatrzył się faulu na bramkarzu Legii. Faulu – co tu dużo mówić – bardzo wątpliwego. Zanim Hindrich spotkał się w powietrzu z Czubakiem, wcześniej sam utrudnił sobie interwencję, wpadając w Augustyniaka. Można spekulować, czy Lasyk po prostu nie gwizdnął faulu Czubaka na Augustyniaka, ale to również karkołomna hipoteza.

Legia nie wykorzystała faktu, że uśmiechnął się do niej sędziowski los. Wprawdzie z minuty na minutę Motor cofał się coraz głębiej we własną szesnastkę, to jednak nie odnotowaliśmy ani jednej stuprocentowej sytuacji. Były strzały, nie zabrakło legijnej specjalności zakładu – licznych dośrodkowań – ale nic z tego się nie urodziło. Zespół Misiury pokazał jednak dokładnie to, z czego znane są zespoły Misiury – bardzo rzetelną, konsekwentną grę obronną.

W doliczonym czasie gry gości dobił Mbaye Jacques Ndiaye, który urwał się obronie Legii, wpadł w pole karne, a potem niemal skopiował swojego gola z pamiętnego barażu z Arką Gdynia. 3:0. Nokaut.

Reklama

Dla Legii zła wiadomość – w sobotę kolejne spotkanie z Motorem Lublin. Znów na Arenie Lublin.

Motor Lublin – Legia Warszawa 3:0 (2:0)

  • K. Czubak 3′
  • F. Ronaldo 40′
  • M. Ndiaye 90+5′

fot. Newspix

38 komentarzy
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Haditaghi krytykuje regulamin PP. „Fatalny dla polskiego futbolu”

Braian Wilma
8
Haditaghi krytykuje regulamin PP. „Fatalny dla polskiego futbolu”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Haditaghi krytykuje regulamin PP. „Fatalny dla polskiego futbolu”

Braian Wilma
8
Haditaghi krytykuje regulamin PP. „Fatalny dla polskiego futbolu”