Vuković po kolejnej porażce: Zrobiliśmy dużo więcej niż przeciwnik

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

03 września 2026, 08:59 • 2 min czytania 16

Reklama
Vuković po kolejnej porażce: Zrobiliśmy dużo więcej niż przeciwnik

Widzew Łódź nie notuje najlepszego początku sezonu. Zespół Aleksandara Vukovicia przegrał w środę 0:1 u siebie z Koroną Kielce w 1/32 Pucharu Polski i bardzo wcześnie odpadł z tych rozgrywek. Po spotkaniu serbski szkoleniowiec tłumaczył, że jego drużyna była w tym spotkaniu sporo lepsza. Zajął się także kwestią odpowiedzialności za straconą w drugiej połowie bramkę. 

Reklama

Akcję bramkową dla Korony przeprowadzili rezerwowi. Dośrodkowywał Konrad Ciszek, a do siatki trafił Daniel Bąk. Widzew z siedmiu meczów o stawkę w obecnym sezonie wygrał tylko jeden, do tego trzykrotnie remisował i ma tyle samo porażek. U siebie w tym sezonie jeszcze nie zwyciężył. Dlatego nie mogą dziwić głosy o coraz słabszej pozycji Vukovicia w klubie.

A jak trener Widzewa ocenił spotkanie z Koroną, z którą przegrał po raz trzeci w ostatnich kilku miesiącach?

Aleksandar Vuković po porażce Widzewa Łódź: Stworzyliśmy dużo więcej okazji

To był mecz, w którym stworzyliśmy dużo więcej okazji i zrobiliśmy więcej niż przeciwnik, żeby wygrać. Natomiast liczy się końcowy wynik, a ten jest po stronie gości. Byli skuteczni i trzeba im pogratulować z dwóch sytuacji, z których można było zdobyć bramkę, wykorzystali jedną – powiedział szkoleniowiec, cytowany przez serwis CKsport.pl.

Serb przeanalizował także bramkę, którą stracił jego zespół. Dośrodkowującego Ciszka powinien zatrzymać, nawet faulem, Fran Alvarez, ale pomocnik Widzewa nie zrobił tego i pozwolił mu dograć piłkę.

Reklama

– Pewne braki u piłkarzy występujących w Ekstraklasie powodują, że są właśnie tutaj. Gdyby Fran miał wszystkie atuty, to pewnie grałby w hiszpańskiej La Lidze. Wiedząc, że w grze obronnej czasami da z siebie mniej, uważam, że to, co oferuje w ataku, z nawiązką się rekompensuje bądź zrównuje. Bardzo go cenię, szanuję i uważam za świetnego piłkarza. Co do samej bramki – to prawda, że został tam z boku ograny, ale dla mnie osobiście znacznie większym problemem jest ustawienie naszej linii obrony. Gdyby Przemek Wiśniewski stał kilka kroków bardziej z przodu, nie zabrakłoby mu potem tych kilku centymetrów, żeby sięgnąć piłkę – dodał szkoleniowiec.

Fot. Newspix.pl 

16 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama