Gigantyczna kara w NBA! Liga nie miała litości

Tomasz Kordylewski

Opracowanie:Tomasz Kordylewski

03 września 2026, 09:22 • 5 min czytania 3

Reklama
Gigantyczna kara w NBA! Liga nie miała litości

Kibice NBA są właśnie świadkami historii. Władze ligi nałożyły na Los Angeles Clippers najwyższą w dziejach karę. Za co? Za próby obejścia limitu wynagrodzeń w związku z kontraktem Kawhia Leonarda, jednej z gwiazd zespołu. To efekt niemal rocznego śledztwa, według którego Clippers mieli przekazywać zawodnikowi pieniądze w ramach umów sponsorskich, wobec których gracz nie miał żadnych obowiązków. NBA zareagowała bardzo mocno. Zrobiła z kalifornijskiej drużyny przykład. Wysłała tym samym ostrzeżenie do innych zespołów, by przypadkiem nie myślały o obchodzeniu przepisów.

Reklama

Potężna kara dla Los Angeles Clippers. To efekt wielkiego śledztwa w NBA

Śledztwo ruszyło niemal dokładnie rok temu. Wtedy to umowę sponsorską Los Angeles Clippers, Kawhiego Leonarda oraz zlikwidowanego już przedsiębiorstwa Aspiration pod lupę wziął dziennikarz Pablo Torre. Był to zresztą jeden z czterech kontraktów sponsorskich, które bada firma prawnicza Wachtell, Lipton, Rosen & Katz.

I choć jeszcze kilka tygodni temu dziennikarze ESPN twierdzili, że prawnicy żadnych nieprawidłowości nie znaleźli, to w środę liga ogłosiła, że Clippers przepisy złamali, a co za tym idzie będą surowo ukarani:

  • Grzywna w wysokości 30 milionów dolarów.
  • Utrata pięciu wyborów w pierwszych rundach draftu w latach 2029-2033.
  • Roczna banicja dla Steve’a Ballmera, czyli właściciela klubu, który według ligi świadomie łamał przepisy finansowe.
  • Roczne zawieszenie dla Gilliana Zuckera, czyli prezeski Clippers ds. biznesowych, która według ligi był bezpośrednio zamieszana w zawarcie nieprawidłowych umów i kłamała w tej sprawie śledczym.
  • Półroczne zawieszenia dla Lawrence’a Franka, czyli prezesa Clippers ds. koszykarskich, który według ligi również był w to wszystko zamieszany i ułatwił cały ten proces.

Reklama

Kawhi Leonard winę zrzucę na doradców. Zaraz odejdzie z Clippers

Dodatkowo liga ukarała także Leonarda grzywną w wysokości 700 tys. dolarów, a jego menadżera – Dennisa Robertsona (to wujek zawodnika, który kilka miesięcy temu został przez Kawhia zwolniony) – zbanowała z NBA na okres pięciu lat. Co istotne, skrzydłowy uniknął zawieszenia, a liga nie anulowała jego umowy z Clippers. Oznacza to, że najprawdopodobniej w najbliższych dniach dojdzie wreszcie do dawno już ustalonego transferu. W jego ramach Leonard po siedmiu latach powróci do Toronto Raptors, z którymi w 2019 roku zdobył mistrzostwo NBA.

35-latek w wydanym oświadczeniu oznajmił, że wszystkie kontrakty podpisywał w „dobrej wierze” i nie miał wiedzy o żadnych zamiarach obejścia limitu płac. Winę zrzucił tak naprawdę na swoich doradców.

Uczciwość i szacunek dla koszykówki są moimi fundamentami. Przyjmuję pełną odpowiedzialność za błędy w ocenie sytuacji osób z mojego najbliższego otoczenia. Żałuję, że to wszystko zakłóciło spokój tak kibiców, jak i mojej rodziny. Przez 15 lat moim priorytetem było dawać z siebie wszystko dla rodziny, dla koszykówki i dla tych, z którymi dzielę boisko. Teraz wracam do Toronto i skupiam się na tym, co mogę kontrolować. Zamykam ten rozdział i idę naprzód z czystą kartą – zakończył.

35-latek trafił do Clippers siedem lat temu, kiedy jako wolny gracz opuścił Raptors zaraz po zdobyciu mistrzostwa. Miał poprowadzić LAC do historycznego, pierwszego tytułu, ale to mu się nie udało. W ostatnich latach regularnie zmagał się z kontuzjami, choć gdy był zdrowy, to nadal potrafił być jednym z najlepszych koszykarzy na świecie. Łącznie przez sześć sezonów w Los Angeles (jeden stracił w pełni z powodu zerwanego więzadła w kolanie) rozegrał 331 meczów dla Clippers. W minionych rozgrywkach wystąpił w 65 spotkaniach i notował średnio 27,9 punktu na mecz.

Reklama

Clippers chcą walczyć z NBA. Mówią o „polowaniu na czarownice”

Swoje oświadczenia wydali też Clippers. Nie zgadzają się oni z decyzją NBA i twierdzą, że śledztwo było „stronnicze”. Ich zdaniem stało się de facto „polowaniem na czarownice” i miało udowodnić wcześniej już przyjętą narrację.

To, co liga powiedziała nam prywatnie różni się od tego, co zostało ogłoszone publicznie. Przez ostatni rok całkowicie i w dobrej wierze współpracowaliśmy przy śledztwie. Teraz będziemy równie mocno walczyć o to, by udowodnić naszą niewinność – czytamy.

Sęk w tym, że karę zaakceptował już związek zawodników NBA (NBPA), dlatego Clippers nie mają jak się od decyzji ligi odwołać. W tej chwili mogą jedynie próbować walczyć z nią w sądzie. Liga tymczasem w swoim oświadczeniu dodała, że kancelaria prawna nie zamknęła jeszcze w pełni śledztwa i nadal zbiera informacje. Dlatego, jeśli na jaw wyjdą kolejne dowody obchodzenia zasad, to NBA może rozważyć kolejne kary.

Kara finansowa to akurat pikuś. Clippers zaboli co innego

Grzywna w wysokości 30 milionów dolarów to oczywiście ogromny cios, ale niekoniecznie dla Ballmera. Były CEO Microsoftu to przecież jeden z najbogatszych ludzi na świecie. W lutym 2026 roku Bloomberg oszacował jego majątek na 145 miliardów dolarów. Dużo bardziej Clippers zaboli odebranie prawa do wyborów w pierwszej rundzie draftu. Te są często kluczowe dla budowania zespołu oraz przeprowadzania transferów. Taka kara może spowolnić rozwój klubu na wiele, wiele lat.

Reklama

Do tej pory największą karą za próby obchodzenia limitu płac w NBA była grzywna w wysokości 3,5 miliona dolarów dla Minnesota Timberwolves w 2000 roku za obchodzenie reguł przy umowach dla Joe Smitha. Wtedy klub również stracił pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu. Ponadto kontrakt zawodnika został unieważniony, a najważniejsi decydenci zostali zawieszeni. I choć finalnie Wilki dwa wybory odzyskały, to kara i tak skutecznie uniemożliwiła im budowanie zespołu zdolnego do walki o tytuł wokół Kevina Garnetta.

fot. Newspix

3 komentarze
Tomasz Kordylewski

Zakochany w koszykówce, odkąd w 2008 roku jako 13-latek zobaczył w akcji Rajona Rondo. Dumny fan Boston Celtics. Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. O NBA pisał dla newonce, Rzeczpospolitej i Kanału Sportowego. Od 2022 roku co roku na start sezonu wydaje "Przewodnik NBA". Za największy życiowy sukces uznaje jednak wygraną z rakiem jądra. I teraz niemal każdego faceta potrafi zapytać, czy badał sobie ostatnio jaja.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Koszykówka

Reklama