Memoriał Kamili Skolimowskiej w Chorzowie przyciągnął światowe gwiazdy lekkoatletyczne. Padły dwa najlepsze wyniki w tym roku – Brazylijczyk Alison dos Santos w świetnym tempie wygrał 400 metrów. Dwójka Polaków stanęła na podium, a gwiazdą była Klaudia Kazimierska, która jednak dobiegła do mety… czwarta. Mimo ogromnej konkurencji na swojej pozycji pobiła rekord Polski na 1500 metrów. Pomogło jej w tym bardzo mocne tempo i także najlepszy w tym roku wynik zwyciężczyni – Tsige Dugumy.
Memoriał przyciąga gwiazdy
Memoriał Kamili Skolimowskiej poświęcony jest pamięci o naszej lekkoatletce, która wywalczyła złoto na IO w Atenach w 2000 roku w rzucie młotem. To była wtedy ogromna, niesamowita sensacja, bo Skolimowska miała zaledwie 17 lat! Rok przed złotem zajęła 21. miejsce na MŚ, a potem w 2000 roku rzuciła młot o 20 metrów dalej. To, żeby pokazać skalę abstrakcji tego medalu.
W 2009 roku tragicznie zmarła po zasłabnięciu na treningu. Nie miała skończonych nawet 27 lat… Przyczyną śmierci okazał się zator tętnicy płucnej. Był to szok dla polskiego środowiska sportowego. Zator był spowodowany nierozpoznaną zakrzepicą.
Byłaby dumna z tego, jak udało się ją w Polsce upamiętnić. Pierwsze zawody odbyły się już kilka miesięcy po śmierci Skolimowskiej. Do tej pory mieliśmy 17 edycji. W 2022 roku Memoriał osiągnął „wyższy level”, ponieważ został wliczony w poczet zawodów Diamentowej Ligi, czyli najbardziej prestiżowych lekkoatletycznych mityngów na świecie. To powoduje, że łatwiej jest ściągnąć gwiazdy i sprzedać bilety na złotych medalistów MŚ czy IO.
Dlatego też w Polsce pojawili się na przykład Kanadyjczyk Ethan Katzberg i Kanadyjka Camryn Rogers – mistrz i mistrzyni olimpijska w rzucie młotem. Show zrobił Gianmarco Tamberi w skoku wzwyż, potwierdził formę z ME i z wynikiem 2.31 m wygrał w skoku wzwyż. Na 400 metrów złota medalistka z Paryża – Marileidy Paulino. No i oczywiście przyjechał też do Chorzowa rewelacyjny „Mondo” Duplantis, który ma wyjątkowy sentyment do Polski, bo tu pierwszy raz w życiu pobił rekord świata.
W sumie było aż 55 medalistów olimpijskich, w tym oczywiście także nasi.
Dopo l’oro europeo di una settimana fa a Birmingham con un salto da 2.32, Gimbo Tamberi vince anche a Katowice con un 2.31
Gimbo è tornato! pic.twitter.com/fxr5kdK0DS
— Pasquale🏆 (@McPako8) August 22, 2026
Trwało to dwa dni. W sobotę na katowickim Rynku zorganizowano zmagania w pchnięciu kulą i skoku w dal kobiet oraz skoku wzwyż mężczyzn. W niedzielę odbyło się więcej konkurencji, ale już pierwszego dnia miał okazję zaprezentować się Mateusz Kołodziejski. Po przeskoczeniu 2.26 m był nawet na czele stawki. Później jednak Beckford i Tamberi osiągnęli lepsze rezultaty i wyprzedzili Polaka, a ten skończył na podium ex aequo z Amerykaninem JuVaughnem Harrisonem.
Diamond League 🏃
Etapa da Silesia 🇵🇱Resultado – Salto em Altura Masculino
💎 Gianmarco Tamberi 🇮🇹 (2.31)
2⃣ Romaine Beckford 🇯🇲 (2.29)
3⃣ JuVaughn Harrison 🇺🇸 (2.26)
3⃣ Mateusz Kołodziejski 🇵🇱 (2.26)O tricampeão da Diamond League vence sua primeira etapa desde 2024 pic.twitter.com/T0H8xeTXOv
— Esportes Infos (@esportes_infos) August 22, 2026
Rekord Polski Klaudii Kazimierskiej
Całkiem niedawno zakończyły się mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Polacy zdobyli osiem krążków, ale żadnego złotego. Jeden z sześciu srebrnych medali wywalczyła Klaudia Kazimierska w biegu na 1500 metrów. Osiągnęła wtedy czas 4:08.80 i przegrała tylko z Brytyjką Georgią Hunter Bell. Niby medal, ale wynik tak naprawdę był taki sobie, żeby nie powiedzieć – po prostu przeciętny.
Zestaw przeciwniczek w Memoriale był dużo bardziej wymagający, bo przecież nie startowały już tylko panie z Europy. Wygrała Tsige Duguma z Etiopii, czyli halowa mistrzyni świata i srebrna medalistka olimpijska, ale w biegu na 800, nie 1500 metrów. Tego na 800 w polskim programie nie było. Osiągnęła czas 3:55.06. Naprawdę kozacki czas, biorąc pod uwagę, że to przecież nie jest jej koronny dystans! A to na 1500 otwiera teraz światowe listy.
Tempo było naprawdę bardzo mocne, zabójcze wręcz, a świadczy o tym fakt, że to najlepszy wynik na listach w 2026 roku. Druga Jessica Hull goniła Etiopkę, ile tylko miała sił i przegrała nieznacznie – 0,14 s. To dało jej… drugi wynik na listach światowych w tym roku. Tempo poniosło też Polkę, która biegła dużo, dużo szybciej niż na mistrzostwach w Birmingham.
Klaudia Kazimierska wynikiem 3:55,59 efektownie ustanowiła nowy Polski. Trochę nie miała też szczęścia, bo przegrała walę o podium o 0,01 s. Ale bieg był tak mocny, że i tak poprawiła rekord kraju o prawie dwie sekundy! Wcześniejszy wynosił 3:57,31 i należał do Weroniki Lizakowskiej.
Sofia Ennaoui zasygnalizowała ostatnie okrążenie, a Klaudia Kazimierska pobiegła po rekord Polski na dystansie 1500 metrów! 🇵🇱🔥
3:55.59! pic.twitter.com/w0xfwerl9G
— TVP SPORT (@sport_tvppl) August 23, 2026
Szybko? Kazimierska w TVP Sport przyznała później, że chciała biec jeszcze szybciej!
– Wbrew pozorom nie taki bieg sobie wymarzyłam. Trochę „zając” mi uciekł. Tak planowaliśmy, żeby przede mną ktoś biegł i żebym mogła na tych ostatnich czterystu metrach się przesuwać, ale wyszło jak wyszło. Dziewczyny dały mi biec i dzięki temu, że „zając” mi uciekł, mogłam swoją pełną przebieżkę, pełny krok mieć w tym biegu. Nie było tak źle, trochę mnie tam Kenijka podcinała z tyłu ze trzy razy, ale myślę, że byłam bardzo zrelaksowana w tym biegu. Myślałam sobie, że to jak na treningu i miałam w sobie ten spokój. Ale mówię – bieg jeszcze nie jest idealny. Chciałam biec jeszcze szybciej
Gratulujemy ambicji! Rekord walnięty o blisko dwie sekundy, a Klaudia się tym specjalnie nie ekscytowała.
Inne występy Polaków
Nie tylko Klaudia Kazimierska świetnie zaprezentowała się w Chorzowie.
Po osiągnięciu 12.64 s w biegu 100 m przez płotki na najniższym stopniu podium stanęła Pia Skrzyszowska. Tym razem to ona miała szczęście, bo o pięć tysięcznych sekundy wyprzedziła Jamajkę – Ackerę Nugent. Na mistrzostwach Europy przegrała o… jedną tysięczną. Bardzo długo to wówczas mierzono, ale eksperci powtarzali, że nowoczesna technologia jest w stanie takie różnice wychwycić. Pozostał żal, bo nie da się być bliżej złota, a go nie zdobyć.
Pia pobiegła o 0,03 s szybciej niż w Birmingham, ale tym razem nie było jej dane zrewanżować się Holenderce Nadine Visser, która nie przyjechała do Polski. Skrzyszowska już jej się jednak zdążyła „odwdzięczyć” i kilka dni wcześniej pokonała ją na mityngu Diamentowej Ligi w Lozannie (21 sierpnia).
Pia Skrzyszowska trzecia w biegu przez płotki na 100 metrów podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej. Brawo Pia! 🙌 pic.twitter.com/zuCJbKOrTq
— ORLEN Team (@TeamORLEN) August 23, 2026
Niesamowita stawka była w sprincie na 100 metrów kobiet. Ewa Swoboda zajęła w nim piątą pozycję, ale biegły tam między innymi:
- Melissa Jefferson-Wooden – złota medalistka mistrzostw świata na 100 i 200 metrów oraz mistrzyni świata i mistrzyni olimpijska ze sztafety,
- Julien Alfred – złota medalistka na 100 i srebrna na 200 z Paryża, a także częsta rywalka Ewy w tym mniej popularnym, krótszym biegu na 60 metrów,
- Sha’Carri Richardson – zamknęła podium w Chorzowie; to srebrna medalistka z igrzysk i złota medalistka MŚ, ale tych z 2023 roku.
I jak tu z nimi rywalizować? Swoboda miała równe 11 sekund. Jedynie życiówka (10.94) dałaby jej tu miejsce na podium.
Melissa Jefferson-Wooden 🇺🇸 wygrywa setkę, Ewa Swoboda 🇵🇱 piąta z czasem 11,00. pic.twitter.com/NPKFxvJUuX
— Sporty Olimpijskie – Łukasz Gagaska (@Igrzyska2024) August 23, 2026
Natalia Bukowiecka na 400 metrów skończyła na czwartej pozycji, a Jakub Szymański biegu na 110 metrów przez płotki miał dużo trudniejszych rywali niż na brązowych dla siebie mistrzostwach Europy. Tutaj powyprzedzali go wszyscy uznani Amerykanie.
Bukowieckiej z kolei 50.04 s dało drugie miejsce na ME w Birmingham, a tutaj 49.60 s nie starczyło na podium. Przegrała m.in z Paulino oraz Salwą Eid Naser. To te same biegaczki, które pokonały ją na igrzyskach w Paryżu, skąd przywiozła brąz. Wtedy jednak biegała poniżej 49 sekund.
Generalnie impreza się powiodła, może cieszyć frekwencja, która osiągnęła 38 tysięcy widzów. Z pewnością więc najlepszym lekkoatletom fajnie startowało się przy takiej atmosferze, co zresztą podkreśliła Ewa Swoboda w Sportowych Faktach: – Jak ja tutaj wychodzę, a ludzie krzyczą „Ewa! Ewa! Ewa!” to chciałabym, żeby mi się nogi rozpłynęły, ale nie mogę, więc daje mi to takiego kopa. Naprawdę robią ci ludzie tu robotę.
Pozostaje być dumnym z organizacji takiego lekkoatletycznego wydarzenia.