Prowokacja kibiców Hammarby. Sprofanowali hymn Polski

Jan Broda

Autor:Jan Broda

13 sierpnia 2026, 20:30 • 2 min czytania 21

Reklama
Prowokacja kibiców Hammarby. Sprofanowali hymn Polski

Skandal w Sztokholmie. Kibice Hammarby przy okazji rewanżowego meczu z Rakowem Częstochowa w III rundzie el. Ligi Konferencji wywiesili transparent z prowokacyjną treścią, wykorzystując słowa Mazurka Dąbrowskiego. 

Reklama

Instant karma. Hammarby ze skandaliczną prowokacją i odpowiedź Rakowa

Trzeba przyznać, że Szwedzi polecieli grubo. „Jeszcze Polska nie zginęła… Zobaczymy” – transparent o takiej treści pojawił się na trybunie najbardziej zagorzałych kibiców Hammarby w trakcie rewanżowego meczu z Rakowem w III rundzie el. LK.

Zdjęcia skandalicznej flagi natychmiast obiegły media społecznościowe.

Reklama

Piłkarze Rakowa odegrali się w najlepszy możliwy sposób. Częstochowianie pod koniec pierwszej połowy objęli prowadzenie i są o krok od awansu do IV rundy eliminacji. Tuż przed przerwą, w doliczonym czasie gry, gola na 1:0 zdobył Stratos Svarnas.

Jakby tego było mało, Hammarby pokarało również na początku drugiej połowy, gdy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Amin Boudri. Raków gra w dziesiątkę i tylko katastrofa mogłaby odwrócić losy spotkania.

Reklama

Pozostaje mieć nadzieję, że podopieczni Dawida Kroczka dowiozą prowadzenie do końca meczu. A skoro już zahaczamy o tematy historyczne, nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby obrona Częstochowy, podobnie jak w 1655 roku podczas potopu szwedzkiego, na wzór żołnierzy pod dowództwem przeora ojca Augustyna Kordeckiego, również i tym razem zakończyła się polskim zwycięstwem.

Fot. Screen; Kanał Sportowy

 

Reklama

Fot. Newspix

21 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama