Niedosyt GKS-u Katowice. „Zabrakło pięciu, może siedmiu minut”

Mikołaj Duda

12 sierpnia 2026, 21:22 • 3 min czytania 19

Reklama
Niedosyt GKS-u Katowice. „Zabrakło pięciu, może siedmiu minut”

GKS Katowice przed własną publicznością zdołał pokonać Hapoel Tel Awiw, jednak nie odrobił pełni strat z pierwszego spotkania i pożegnał się z europejskimi pucharami. Jeden z podopiecznych Rafała Góraka po zakończeniu tego meczu przyznał, że super przygodą były występy na arenie międzynarodowej, ale żałuje, że już na drugim dwumeczu się ona zakończyła.

Reklama

Po zakończeniu starcia przy Nowej Bukowej gościem na antenie TVP Sport był Mateusz Wdowiak, czyli jeden z najjaśniejszych punktów w zespole Rafała Góraka w tym spotkaniu. Przyznał, że jakby było nieco więcej czasu, to jest przekonany, że udałoby się doprowadzić do dogrywki. Konkrety pod bramką rywala pojawiły się zbyt późno.

– Wiadomo, rywale mieli jakość, intensywność, natomiast my w tej trzeciej tercji za bardzo chcieliśmy klepać. Za mało było konkretów. Jak te się pojawiły, to dało efekt w postaci dwóch bramek. Wiadomo, zazwyczaj jest tak, że rywal pod koniec się cofa, więc tak na gorąco ciężko mi coś więcej powiedzieć. Zabrakło może pięciu, może siedmiu minut, nie wiem, ale myślę, że byśmy wcisnęli tę trzecią bramkę – przyznał Mateusz Wdowiak.

Wdowiak docenia możliwość gry w europejskich pucharach. „To jest świetna sprawa”

Akurat Mateusz Wdowiak indywidualnie nie może mieć do siebie większych zastrzeżeń. Najpierw zaliczył asystę przy trafieniu Ilji Szkurina, a niedługo później wywalczył rzut karny, którego na gola zamienił Arkadiusz Jędrych. Żałuje jednak, że jego występ nie pozwolił GKS-owi odrobić całości strat z pierwszego spotkania. Mimo to docenia możliwość sprawdzenia się na arenie międzynarodowej.

– Byłoby wspaniale, gdyby moje wejście dało chociaż dogrywkę, a jednak nic nie dało. Przynajmniej tchnąłem życie tutaj na stadionie, ale to okazało się za mało. To jest świetna sprawa sprawdzić się z innymi zespołami, z innych krajów, z inną kulturą gry w piłkę. To jest też super wydarzenie dla kibiców, dla całej społeczności. Reprezentowaliśmy kraj na arenie międzynarodowej. Chciałoby się jak najdłużej, ale dzisiaj jest bolesny dzień dla nas. 

Reklama

29-latek jest zadowolony także z ciągłego progresu, jakiego dokonuje klub z Katowic. Liczy również, że w przyszłym roku jako jeszcze mocniejszy zespół znów będzie miał okazję wystartować w eliminacjach europejskich pucharów.

– Myślę, że tak, że możemy wrócić za rok. GieKSa pokazuje, że tu jest ciągły rozwój, ciągły progres. Z roku na rok jest coraz lepiej, coraz lepsi zawodnicy, lepsza atmosfera, nowy stadion, więc jestem spokojny. Jeśli chodzi o Europę, to też zobaczymy, Ekstraklasa jest mocna, jest wyrównana, ale na pewno będziemy jeszcze silniejsi niż obecnie.

GKS po zakończeniu swojej przygody w europejskich pucharach teraz może w pełni skupić się na krajowym podwórku. Na ten moment po dwóch rozegranych spotkaniach ligowych ma na koncie trzy punkty. Już w najbliższy weekend o poprawę tego dorobku powalczy w wyjazdowym starciu z Motorem Lublin.

Reklama

Fot. Newspix

19 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama