Jeszcze Polska nie zginęła! Raków nie dał się Szwedom

Wojciech Górski

13 sierpnia 2026, 21:07 • 4 min czytania 21

Reklama
Jeszcze Polska nie zginęła! Raków nie dał się Szwedom

„Jeszcze Polska nie zginęła? Zobaczymy” – pytali kibice Hammarby w prowokacyjnym transparencie. No to już wiedzą. Jakby to powiedział Kazimierz Greń: ruda małpo, ja jeszcze żyje! Raków Częstochowa pokonał na wyjeździe 1:0 szwedzkie Hammarby i zagra w decydującej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Reklama

Po spotkaniu w Częstochowie spoglądaliśmy w kierunku Szwecji z lekkim niepokojem. No dobra, nie z lekkim – spoglądaliśmy na Sztokholm pełni obaw.

Raków wygrał dotychczas tylko dwa spotkania z maltańską Valettą, w Ekstraklasie przegrał oba mecze, a pierwszy mecz z Hammarby był klasycznym 0:0 po bezbarwnej. Media zapowiadały to spotkanie jako mecz o posadę Dawida Kroczka. Wydawało się, że nie bezpodstawnie.

Raków waleczny i skuteczny

Na szczęście dziś zobaczyliśmy Raków Częstochowa, który wyszedł na boisko z nożem w zębach i błyskiem w oku. Długimi momentami piłki nożnej na sztucznej szwedzkiej murawie nie było zbyt wiele. Trwała bowiem wojna o każdy centymetr boiska.

– Jest wyborna, fantastyczna, znakomita – śmiał się w przerwie na temat sztucznej murawy Michael Ameyaw dla Kanału Sportowego. Wahadłowy Rakowa przez całą pierwszą połowę ścierał się ostro z Aminem Boudrim, ale do szatni schodził w wybornym humorze.

Reklama

Raków prowadził wówczas 1:0 i był o 45 minut od czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji.

Piłkarze Dawida Kroczka na prowadzenie wyszli w doliczonym czasie gry, choć spokojnie mogli objąć je już wcześniej. W 16. minucie Częstochowianie zagrali tak jak chcielibyśmy oglądać ich jak najczęściej. Zbudowali akcję na prawej stronie, Oskar Repka przerzucił piłkę na lewo, a tam sporo miejsca miał Erik Otieno. Wahadłowy dośrodkował w pole karne, gdzie nachodziło już dwóch napastników.

Przez chwilę wydawało się, że ktoś z dwójki Emreli – Makuch po prostu musi skierować piłkę do bramki. Gdy ta odbijała się od obrońcy, a potem od Makucha, odległość do bramki wynosiła może dwa, może trzy metry. A jednak, później trafiła prosto w stojącego na linii bramkowej golkipera.

Szczęście uśmiechnęło się do Rakowa kilkanaście minut później. Najpierw po starciu Debohiego z Boudrim sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Hammarby, a kilkadziesiąt sekund później wkurzony skrzydłowy gospodarzy wziął rewanż na obrońcy Rakowa.

Reklama

Tym razem arbiter podyktował rzut wolny. Piłkarze Kroczka powędrowali w pole karne, posłali tam dośrodkowanie, piłkę głową zgrał Repka, a z bliska do bramki skierował ją Svarnas. 1:0 dla Rakowa!

Hammarby w dziesiątkę, Raków szczęśliwy

A poza tym? A poza tym było gorąco. Jeszcze przed przerwą wyrzucony na trybuny został jeden z członków sztabu szkoleniowego Rakowa, gdy sędzia notorycznie nie odgwizdywał przewinień na Patryku Makuchu.

Przyjezdni z Częstochowy byli wyraźnie pobudzeni, agresywni (ale tak pozytywnie!), nastawieni wyjątkowo bojowo. Wywieszony przez gospodarzy transparent o treści „Jeszcze Polska nie zginęła? Zobaczymy” chyba tylko dodatkowo rozjuszył Częstochowian.

Reklama

Raków był nieustępliwy, waleczny, za to piłkarze Hammarby zaczęli być nerwowi. Ciśnienia nie wytrzymał Boudri, w 54. minucie wjechał w zawodnika Rakowa niepotrzebnym wślizgiem i sędzia pokazał mu drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną (pierwszą obejrzał za faul, po którym Raków wyszedł na prowadzenie). Polska drużyna zaczęła grać w przewadze.

Ale jeśli ktoś spodziewał się, że przeciwko dziesięciu rywalom Rakowowi będzie grało się łatwiej – był w błędzie. Paradoksalnie to grające w osłabieniu Hammarby przez ostatnie pół godziny raz za razem tworzyło sobie sytuacje, ale na szczęście – na posterunku zawsze był Kacper Trelowski.

Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza jego dwie ważne interwencje między 66. a 68. minutą meczu. Gdyby nie bramkarz Rakowa, sytuacja Medalików wyglądałaby nieciekawie.

Koniec końców ostatnie pół godziny w wykonaniu Rakowa możemy ocenić raczej jako dość kiepskie, piłkarze z Częstochowy nie potrafili nawet dobić rywala, gdy od połowy wychodzili dwóch na dwóch, a jednym z wracających gospodarzy był bramkarz, który przed chwilą wybrał się w pole karne Trelowskiego. Banalna – wydawało się – sytuacja zakończyła się okropnym padolino Diaby’ego-Fadigi i odwołanym rzutem karnym.

Reklama

Ale to nie ma już na szczęście znaczenia.

Ważne jest jedno. Raków Częstochowa zagra w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji! Jego rywalem będzie najprawdopodobniej chorwacki Hajduk Split.

Hammarby IF – Raków Częstochowa 0:1 (0:1)

  • 0:1 – Svarnas 45+2’
21 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama