Anita Włodarczyk została czwartą zawodniczką mistrzostw Europy. Polce do brązowego medalu zabrakło nieco ponad pół metra. Ósma w finale była druga z naszych reprezentantek – Aleksandra Śmiech.
Anita Włodarczyk tuż za podium. Było blisko medalu
Anita Włodarczyk ma już na karku 41 lat. Pierwszy medal wielkiej imprezy zdobywała w 2009 roku, 17 lat temu. W zawodowym sporcie to nawet nie epoka, a ze dwie takie. Włodarczyk regularnie w ostatnim czasie pobija rekordy świata… w starszych kategoriach wiekowych. A mimo tego nadal startuje w największych imprezach i to jeszcze wcale nie tych przeznaczonych dla weteranek.
Na mistrzostwa Europy jechała z nadziejami na medal. Nie największymi – była piątą, może szóstą z faworytek. Z pewnością jednak z wiarą, że ją na to podium stać.
Choć kwalifikacje były kiepskie. Nie rzuciła w nich nawet 70 metrów (jej najlepszy wynik z tego sezonu to 75,01 m), do finału dostała się jako 11. z 12 zawodniczek. Mówiła jednak, że podobnie było w Paryżu, na igrzyskach (tam weszła jako ostatnia), a potem była tuż za podium, zabrakło jej do niego dosłownie pięciu centymetrów. Chodziło o to, że tam zdołała się zmobilizować, podnieść poziom pomiędzy kwalifikacjami a konkursem. Liczyła, że podobnie będzie w Birmingham.
I było. Włodarczyk w konkursie rzucała równo… choć pewnie chciałaby dołożyć nieco odległości do swoich rzutów. Nie to, że te były złe – po prostu nie na tym poziomie, jakiego oczekiwałaby od siebie na imprezie mistrzowskiej, to pewne. Biorąc jednak pod uwagę jej wiek, to seria Anity w tym konkursie wygląda naprawdę solidnie.
Na otwarcie było niezłe 69,75 m. Dobry rzut na zaliczenie i zapewnienie sobie spokoju przy okazji kolejnych prób. Potem podbitka na 71,81 m, a w trzeciej kolejce 72,37 m. Jak się okazało – był to najlepszy rzut Polki w konkursie. Potem była blisko – 72,23 m, potem 71,24 m, a na końcu 71,67 m. To naprawdę, ale to naprawdę dobre rzucanie, szczególnie w tym wieku.
Sęk w tym, że nie na tyle dobre, by zdobyć medal – Anita znów skończyła poza podium.
– Czwarte miejsce, zabrakło szczęścia. Cieszę się, że podjęłam walkę i rozkręcałam się. W eliminacjach było beznadziejnie, tutaj fajnie zaczęłam konkurs. Czwarte miejsce znowu, po Paryżu – niewiele zabrakło, ale jeszcze się nie poddajemy. Mimo wieku – mówiła w rozmowie z TVP Sport.
I w zasadzie nie ma co się poddawać. Owszem, w światowej stawce na podium już raczej nie stanie, o ile faworytki nie zawalą sprawy. Ale w Europie nadal się liczy. Do podium zabrakło jej w końcu tylko 52 centymetrów – gdyby rzuciła o tyle dalej, przerzuciłaby Norweżkę Beatrice Nedberge Llano (72,88 m), która zajęła trzecie miejsce. Gdyby posłała młot na granicę najlepszej próby z tego sezonu, wyprzedziłaby też Sarę Fantini, broniącą tytułu Włoszkę (74,35 m). W zasadzie poza zasięgiem była tylko Silja Kosonen z Finlandii z bardzo dobrym 76,28 m.
Birmingham🇬🇧:
Anita Włodarczyk czwartą młociarką Europy – 72.37 (69.75-71.81-72.37-72.23-71.24-71.67), ósma Aleksandra Śmiech – 69.12 (67.72-x-69.07-67.39-68.77-69.12).
Medalistki:
🥇Silja Kosonen 🇫🇮 76.28
🥈Sara Fantini 🇮🇹 74.35
🥉Beatrice Nedberge Llano 🇳🇴 72.88— Tomasz Wieczorek (@t_wieczorek) August 12, 2026
Tak więc: Anita nadal jest tych rywalek blisko. Tym razem po prostu nie udało się sięgnąć po medal.
W finale brała udział też Aleksandra Śmiech, dla której był to pierwszy taki występ w karierze. Najlepszy rzut oddała w ostatniej kolejce – 69,12 m wystarczyło jednak tylko na ósme miejsce. Co jednak – biorąc pod uwagę dotychczasową karierę Oli i tak jest bardzo dobrym wynikiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix