Brawa dla Igi Świątek! Nie załamała się po katastrofalnym secie

Maciej Piętak

08 sierpnia 2026, 22:18 • 3 min czytania 3

Reklama
Brawa dla Igi Świątek! Nie załamała się po katastrofalnym secie

Jeden zdobyty punkt przy własnym podaniu w pierwszym secie. Po takim mizernym serwowaniu obawy o Igę Świątek mogły być słuszne. Tym bardziej że ostatnimi czasy reprezentantka Polski przyzwyczaiła nas niestety do tego, że jak przegrywa pierwszą partię, to ostatecznie nie wygrywa. Sobota podczas turnieju w Toronto była jednak pod tym względem przełomowa, a tenisistka z Raszyna wzięła rewanż na Marcie Kostiuk.

Reklama

Iga Świątek w ćwierćfinale. Pierwsza taka wygrana od lutego

Start Polki w Kanadzie był wręcz idealny. Dwa pewne zwycięstwa i zaledwie sześć straconych gemów w czterech setach. Sara Bejlek i Viktorija Golubić nie miały za wiele do powiedzenia w starciach ze Świątek.

Schody pojawiły się w czwartej rundzie – rywalką 25-latki była Marta Kostiuk. Ukrainka, która od trzech lat współpracuje z polską trenerką Sandrą Zaniewską, puka od jakiegoś czasu do czołowej dziesiątki. Bieżący sezon jest dla tenisistki najlepszym w karierze – dwukrotnie doszła do wielkoszlemowych półfinałów (w Paryżu i w Londynie), a ponadto wygrała m.in. turniej rangi WTA 1000 w Madrycie.

Wyniki, których Iga może pozazdrościć, wszak w tym roku Polka jeszcze ani razu nie zagrała w finale, nie udało jej się też dojść do ostatniej czwórki w Wielkim Szlemie. W Roland Garrosie zresztą wyeliminowała ją Kostiuk i początek sobotniego starcia mocno przypominał końcówkę tamtego pojedynku.

W maju Świątek popełniła aż 39 niewymuszonych błędów na przestrzeni 19 gemów, mając przy tym zaledwie 13 uderzeń wygrywających. Jeszcze gorzej funkcjonowało podanie – od stanu 3:3 w pierwszym secie Polka przegrała wszystkie swoje gemy serwisowe (łącznie sześć).

Reklama

Seria ta trwała w Toronto, a do „zabawy” dołączyła Kostiuk. W pierwszej partii mieliśmy dziewięć gemów – siedem z nich wygrała returnująca. Ba, w dwóch pozostałych odbierająca też miała szanse na przełamanie. Niestety, tylko Ukrainka potrafiła ugrać gemy przy własnym podaniu i wygrała 6:3, choć w ostatnim gemie Polka miała aż cztery szanse na pozostanie w pierwszym secie.

Podsumujmy zatem fakty po pierwszej partii ukraińsko-polskiego pojedynku. Świątek przegrała dziesięć kolejnych gemów serwisowych z Kostiuk. W sobotnim meczu ugrała przy własnym podaniu zaledwie punkt (przy szesnastu rywalki). Od lutego nie wygrała meczu, w którym przegrała seta jako pierwsza.

Reklama

No, nie brzmiało to optymistycznie.

Wielki powrót Polki

Ci, którzy widzą szklankę do połowy pełną, a nie do połowy pustą, mogli upatrywać nadziei w tym, że Iga całkiem nieźle sobie radziła przy serwisie rywalki, czego dowodem były aż trzy przełamania.

To zaprocentowało w kolejnych dwóch setach.

Wskaźnik punktów wygranych przy własnym podaniu wrócił do normy. Polka już do końca meczu nie przegrała własnego gema serwisowego, broniąc przy tym aż dziewięciu break pointów. Do końca spotkania Ukrainka ugrała zaledwie trzy gemy. Zaczęła też popełniać więcej błędów, dzięki czemu Świątek budowała swoją przewagę.

Reklama

Niezmiernie cieszy fakt, że Polka potrafiła podnieść jakość swojej gry na przestrzeni meczu. To coś, czego brakowało w wielu momentach tego sezonu – obyśmy obserwowali to częściej. Podobnie jak lepszą dyspozycję serwisową w ostatnich dwóch setach. A żeby dowiedzieć się, ile znaczy to zwycięstwo dla naszej rodaczki, wystarczy spojrzeć na jej reakcję po meczu.

W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z lepszą z pary Jessica Pegula – Diana Sznajder.

Reklama

Marta Kostiuk – Iga Świątek 6:3, 1:6, 2:6

Fot. Newspix

3 komentarze
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi

Mikołaj Duda
0
Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi

Mikołaj Duda
0
Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi
Ekstraklasa

Trafi do Legii, choć chciała go Korona! „Nie był zainteresowany”

Mikołaj Duda
3
Trafi do Legii, choć chciała go Korona! „Nie był zainteresowany”