Transfery z cienia, na które warto zwrócić uwagę na starcie Ekstraklasy

Przemysław Michalak

24 lipca 2026, 16:51 • 7 min czytania 6

Reklama
Transfery z cienia, na które warto zwrócić uwagę na starcie Ekstraklasy

Przed startem Ekstraklasy nasze kluby pozyskały wielu obiecujących zawodników. Osobno opisaliśmy wam takie postaci jak Allahyar Sayyadmanesh, Terry Yegbe, Peter Federico, Jeremy Agbonifo czy Jeremy Guillemenot. Dostaliśmy też kilka głośnych powrotów do ligi, że wspomnimy tu Karola Świderskiego, Bartosza Bereszyńskiego czy Filipa Marchwińskiego. 

Reklama

Są też jednak zawodnicy będący trochę w cieniu, o których przeważnie wspominano tylko informacyjnie w momencie podpisania kontraktu, a oni też mogą coś ciekawego na ekstraklasowe boiska wnieść. U progu nowego sezonu przedstawiamy wam dwanaście takich nazwisk. Warto zwrócić na nie uwagę.

Samuel Ntamack (Piast Gliwice)

Piast może mieć w tym sezonie olbrzymie problemy z utrzymaniem, ale ten ruch wygląda całkiem ciekawie. Ntamack poważniejsze granie rozpoczął wiosną 2023, gdy przeszedł do francuskiego drugoligowca Annecy i od tego momentu strzela sporo.

  • 10 goli i 3 asysty w 43 meczach dla Annecy na poziomie Ligue 2 (półtoraroczny okres)
  • 10 goli i 3 asysty w sezonie 2024/25 dla Lokeren w drugiej lidze belgijskiej

Miniony sezon był już trochę słabszy. Jesienią zdobył dla Hueski po dwie bramki w LaLiga2  i Pucharze Hiszpanii, a wiosną strzelił dwa gole w drugiej lidze francuskiej dla Amiens. Inna sprawa, że wylądował w katastrofalnie dysponowanej drużynie, która w ostatnich dwunastu kolejkach dwukrotnie zremisowała, dziesięć razy przegrała i z hukiem spadła do Ligue 3.

Atutem Ntamacka jest wszechstronność. To zawodnik szybki, który nie ma charakterystyki typowej dziewiątki, więc może być także ustawiany jak cofnięty napastnik lub skrzydłowy. Daniel Myśliwiec z przodu ma spory wybór jeśli chodzi o personalia, ale nikt nie wybija się wyraźnie ponad resztę, dlatego Francuz ma spore szanse, żeby na tym tle się wyróżniać.

Reklama

Samuel Ntamack.

Szymon Łyczko (Zagłębie Lubin)

Utalentowany 20-latek trafił do Ekstraklasy po trzech sezonach regularnych występów szczebel niżej dla Stali Rzeszów. Ostatni rok miał najlepszy pod względem liczb (3 gole, 6 asyst).

I wygląda na to, że od początku może w Zagłębiu odgrywać dość ważną rolę. W najważniejszym sparingu kończącym przygotowania (0:2 z Bohemians) wystąpił od początku, wspomagając z przodu Michalisa Kosidisa. Młodzi w zespole Miedziowych nie mogą narzekać na brak szans, zatem warto obserwować tego chłopaka. Jeżeli ma się wypromować, a Zagłębie na nim zarobić, czasu jest mało, bo podpisał umowę na zaledwie dwa sezony.

Jurica Prsir (Wisła Płock)

Chciała go również Wieczysta Kraków, o czym głośno mówił jej dyrektor sportowy Sławomir Peszko. Pierwotnie plan był taki, że Prsir dołączy do Wisły 1 września, gdy wygaśnie jego kontrakt z HNK Gorica. Po miesiącu jednak dogadano się z Chorwatami i 26-letni pomocnik od dwóch tygodni trenuje już z nowym zespołem.

Reklama

Prsir w Hajduku Split się nie przebił, ale w Goricy w zasadzie od początku, czyli wiosny 2021, regularnie grał w wyjściowej jedenastce – o ile zdrowie dopisywało. Przez ostatnie dwa lata zakładał także opaskę kapitańską. W latach 2021-2023 był ważną postacią chorwackiej kadry U-21.

Jeśli wywalczy sobie plac u Adama Majewskiego, można się spodziewać, że otrze się nawet o dwucyfrówkę w klasyfikacji kanadyjskiej. Teraz zrobił to w ojczystej ekstraklasie (7 goli, 3 asysty), choć i tak nie wyszło idealnie. Ze statystyki xG wynika, że powinien zakręcić się w granicach dwunastu bramek.

Conrado (Radomiak Radom)

Stary znajomy z czasów Lechii Gdańsk. Zawsze był taki sobie w defensywie, ale w grze do przodu powinien dać sporo. Dla rumuńskiego Otelulu Galati w sezonie 2025/26 strzelił aż osiem goli, choć głównie dlatego, że był wykonawcą rzutów karnych.

Reklama

Z Conrado na lewej obronie i Zie Ouattarą na prawej jeszcze bardziej w konkretach może zaistnieć Jan Grzesik, który prawdopodobnie często będzie grał w roli skrzydłowego.

Patryk Warczak (Górnik Zabrze)

Zaczyna jako zmiennik Michala Sacka na prawej stronie obrony, ale nie zdziwimy się, jeśli za jakiś czas jego akcje znacznie wzrosną. Na razie zaliczył symboliczną zmianę w Stambule.

Warczak to przede wszystkim zawodnik nie do zajechania, z końskim zdrowiem. Od czterech lat nie opuścił ani jednego meczu ligowego (!) – najpierw przez rok w Garbarni Kraków, a przez następne przez trzy w Stali Rzeszów. Jest silny, wybiegany i czasami dorzuci coś w akcjach do przodu. W Stali notował między cztery a sześć ofensywnych konkretów na sezon.

Christopher Lungoyi (Wieczysta Kraków)

Tutaj największe wrażenie robi sam fakt, że doczekaliśmy czasów, w których absolutny beniaminek Ekstraklasy jakby nigdy nic bierze sobie solidnego ligowca z tureckiej elity. Lungoyi spędził dwa sezony w Gaziantep, gdzie dzielił szatnię z Kacprem Kozłowskim i znanym z Rakowa Deianem Sorescu.

Reklama

Nie jest to skrzydłowy, który rozpalał wyobraźnię liczbami, choć i tak pod tym względem za nim najlepszy rok w karierze (3 gole i 3 asysty w Super Lig plus dwie bramki w krajowym pucharze). Być może właśnie na polskich boiskach pokaże pełnię możliwości. Muszą być spore, skoro Juventus w 2021 roku za młokosa z Lugano zapłacił blisko 3,5 mln euro. Jego dalsze losy nie potoczyły się na miarę tamtych oczekiwań, ale też nie jest to zawodnik po kontuzjach czy do odgruzowania po długim okresie bez gry.

Christopher Lungoyi

David Colina (Zagłębie Lubin)

Wydaje się lepszym wariantem jako lewy obrońca/wahadłowy niż Luka Lucić i Josip Corluka, a tym bardziej wystawiany tam czasami Roman Jakuba.

Colina zimą 2023 wypromował się z Hajduka Split do Augsburga. W Bundeslidze mocniej nie zaistniał, choć już nikt nie odbierze mu wspomnień związanych z debiutem. Wszedł z ławki i strzelił gola na stadionie Borussii Dortmund w szalonym meczu (3:4). Niemcy potem zaczęli go wypożyczać i czasu nie marnował – najpierw w duńskim Velje, później w ojczystym NK Osijek. Chorwat ma dopiero 26 lat, więc trudno zakładać, aby przychodził do Ekstraklasy bez ambicji na zdziałanie czegoś więcej.

Reklama

Adin Molnar (Raków Częstochowa)

Raków najwyraźniej kończy z kasowymi transferami i zamiast tego stawia na zawodników młodych, których dopiero trzeba rozwinąć. Molnar stanowi modelowy przykład takiego ruchu.

22-latek ma za sobą dwa sezony w węgierskiej ekstraklasie w koszulce MTK Budapeszt i pokazał się z dobrej strony. Łącznie uzyskał w tym czasie 11 goli i 10 asyst. Debiut z Vallettą miał taki sobie, brakowało mu trochę zdecydowania w decydujących momentach, ale trudno na tej podstawie wyciągać daleko idące wnioski.

Adin Molnar

Makan Aiko (Motor Lublin)

Łączono go również z Wisłą Kraków, ale koniec końców podpisał kontrakt z Motorem. To jeden z niedawnych podopiecznych Goncalo Feio w Tondeli, który zapewne w Lublinie szepnął o nim dobre słówko.

Reklama

Aiko jesienią grał jeszcze w Eredivisie dla Fortuny Sittard (gol i asysta), a wiosną próbował ratować dla Tondeli portugalską ekstraklasę. Na mecie sezonu zdobył bramkę z Moreirense i asystował z Arouką (wcześniej wypracował też gola z Estoril), ale nie wystarczyło to do utrzymania.

Dużym atutem Aiko jest to, że można go wystawić w zasadzie na każdej pozycji z przodu. Najlepiej czuje się na skrzydle, ale w razie potrzeby zagra na „dziesiątce” lub nawet jako napastnik. Z nagrań z jego akcjami widać, że jest nieźle wyszkolony i dobrze pracuje w grze bez piłki. Francuz może być istotnym elementem w układance Mariusza Misiury.

Michal Sevcik (Legia Warszawa)

Legia po cichu wypożyczyła go ze Sparty Praga, media do końca niczego nie wiedziały. To ofensywny pomocnik o naprawdę dużych umiejętnościach, ale dotychczas trochę hamowała go kiepska mentalność. Kilku jego trenerów głośno mówiło, że za szybko spoczywa na laurach i za bardzo gra pod siebie, do tego zdarza mu się lekceważyć pracę w obronie. Cóż, jeżeli chce zaistnieć pod wodzą Marka Papszuna, o takim podejściu nie ma mowy.

Sevcik był objawieniem czeskiej ekstraklasy w sezonie 2022/23. Wówczas w zdegradowanej Zbrojovce Brno strzelił 9 goli i zaliczył 7 asyst. Inna sprawa, że imponował przede wszystkim jesienią, wiosną już mocno spuścił z tonu. Mimo to kupiła go Sparta Praga, ale nie udało mu się w niej przebić, podobnie jak na wypożyczeniu w FC Nuernberg. Dopiero ostatni sezon w Mladej Boleslav był nawiązaniem do najlepszych czasów (9 ligowych bramek). Pora iść za ciosem.

Reklama

Michal Sevcik

Elie Youan (Wisła Kraków)

Za nim słabszy okres, ale nie bez powodu latem ubiegłego roku dość długo starała się o niego Legia Warszawa, która wtedy jeszcze nawet nie myślała o zaciskaniu pasa. Dla Wisły Francuz może być konkretnym wzmocnieniem.

W Hibernianie miał bardzo dobre pierwsze dwa lata (2022-2024). Strzelił wtedy 14 goli i zaliczył 14 asyst w szkockiej ekstraklasie, dawał też konkrety w Pucharze Szkocji oraz w europejskich pucharach. No i nie zapominajmy, że wcześniej korzystnie prezentował się w szwajcarskim w St. Gallen.

Dwa poprzednie sezony to już zjazd, po części wynikający z urazów. Na przełomie roku znów zaczął grać więcej, ale w lutym usiadł na ławce (być może chodziło tu już o świadomość, że kontrakt nie zostanie przedłużony) i od tamtej pory nie oglądaliśmy go na boisku. Trzeba zatem zakładać, że nie do razu zacznie być pierwszoplanową postacią w Krakowie. W dłuższej perspektywie jak najbardziej jest to możliwe.

Reklama

Tobias Christensen (Wieczysta Kraków)

Krakowski beniaminek wygrał rywalizację o niego z Cracovią. 26-letni Norweg zdążył już trochę pozwiedzać w Europie. Do końca 2022 roku grał u siebie i dobił do 109 meczów w Eliteserien (8 goli, 11 asyst). Potem los skierował go do węgierskiego Fehervaru, gdzie błyszczał w sezonie 2023/24 pod wodzą obecnego szkoleniowca Pasów Bartosza Grzelaka (9 goli, 7 asyst).

Tobias Christensen

Od 2024 roku występował w Rapidzie Bukareszt i tam także był kluczowym ogniwem. Wieczysta musiała całkiem głęboko sięgnąć do kieszeni, żeby go sprowadzić (pisano o 700 tys. euro). Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, u Kazimierza Moskala też będzie grał pierwsze skrzypce.

Fot. Newspix

Reklama
6 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

„Powiedzieli mi, że to niewielki uraz”. Gwiazda Barcelony oskarża holenderski sztab

Kacper Korpak
0
„Powiedzieli mi, że to niewielki uraz”. Gwiazda Barcelony oskarża holenderski sztab

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Widzew wicemistrzem? Śląsk ostatni? Prognozy sezonu Ekstraklasy

AbsurDB
9
Widzew wicemistrzem? Śląsk ostatni? Prognozy sezonu Ekstraklasy
Ekstraklasa

400 zł za zwycięzcę dowolnego meczu w 1. kolejce Ekstraklasy w Superbet! (stawka 2 zł!)

Damian Maniecki
0
400 zł za zwycięzcę dowolnego meczu w 1. kolejce Ekstraklasy w Superbet! (stawka 2 zł!)