Rutkowski: Był wyścig szczurów z Legią. Prawie się przekręciliśmy

Marcin Ziółkowski

21 lipca 2026, 12:50 • 3 min czytania 13

Reklama
Rutkowski: Był wyścig szczurów z Legią. Prawie się przekręciliśmy

Przed nowym sezonem Piotr Rutkowski udzielił wywiadu Canal+ i poruszył wiele interesujących tematów. Jednym z nich był choćby moment przełomowy w historii Lecha Poznań, w którym rozpoczęto reset i drogę do sukcesów, których ostatnimi czasy na różnych polach jest bez liku. Prezes wypowiedział się też na temat wieloletniej rywalizacji z Legią i przekonuje, że ma w sobie bardzo dużo pokory.

Reklama

Rutkowski szczerze o walce z Legią i resecie Lecha

21 lipca to dla Lecha początek sezonu w Europie. Starcie z duńskim Aarhus to nowy rozdział historii, którą kibice Kolejorza chcieliby zobaczyć wśród najlepszych drużyn kontynentu. Drużyna z Poznania ma na koncie wiele europejskich wojaży, aczkolwiek kilka razy kończyły się one wielkim rozczarowaniem. Piotr Rutkowski przyznał, że w ubiegłym sezonie taką rywalizacją były mecze z Crveną zvezdą Belgrad.

– Na pewno jest tak, że grając z takimi zespołami jak Crvena zvezda, niesamowicie obytym z tematem, nie czuliśmy, że przewyższają nas piłkarsko, ale, że mają większy pragmatyzm. Dla nas to „wow, Liga Mistrzów”, dla nich – sytuacja jak co roku. Podeszli bardzo pragmatycznie i wystarczyło, by bez większego trudu awansować. Mam nadzieję, że takie mecze powodują u nas refleksje. Wiemy już, jak to wygląda.

Reklama

Po awansie Legii do Ligi Mistrzów w 2016 roku mówiło się, że warszawski zespół zdominować Ekstraklasę. Czy potencjalny awans Lecha Poznań do europejskiej elity może realnie ziścić taki scenariusz w Wielkopolsce?

– 10 lat temu bym tak powiedział, ale każdy klub jest inny pod tym względem. Wyzwania są inne, trudno mi mówić o tym, co było w Legii. To by nam pomogło ugruntować pozycję w Europie, rozwijać się (…)

– Ważne, by kontynuować obraną ścieżkę, można popełnić przecież wiele błędów. Piłka uczy dużo pokory, nas nauczyła. Nie uważam, abyśmy byli w stanie zdominować ligę na kolejne pięć lat, tak to niestety nie funkcjonuje.

Piotr Rutkowski przekonuje, że bardzo dużo nauczyła go zacięta rywalizacja w lidze z Legią. Począwszy od tego, że trzeba zrobić w klubie reset, a kończąc na zbudowaniu tożsamości drużyny i wypracowaniu określonego stylu gry.

Reklama

– Mamy świadomość naszych mocnych i słabych stron. Trzeba być konsekwentnym, wytrwałym. Bardzo dobrze się w tym realizujemy.

– Jak patrzę na lata jak wchodziłem do zarządu, to niesamowita sinusoida, rollercoaster. Emocjonalny, wynikowy. Wtedy wszystko miało być za wszelką cenę. Trenerów zatrudnialiśmy, aby wygrać mistrzostwo. Ten wyścig szczurów, prowadzony przeważnie z Legią, spowodował, że prawie przekręciliśmy się my i prawie przekręcili się oni.

Reklama

– Nie mieliśmy planu, kim chcemy być, jak chcemy grać, kto może, a kto nie może być naszym piłkarzem, trenerem. To między innymi rzeczy, które determinują, jak klub dziś wygląda.

Moment przełomowy, założycielski obecnego Lecha?

– Sezon, który rozpoczęliśmy z Darkiem Żurawiem (…) To, co dzisiaj mamy, bicie rekordów transferowych i wydatkowych, budżet powyżej 200 milionów złotych, gdy 10 lat wcześniej mieliśmy 60 milionów – to zawdzięczamy sezonowi z resetem, poprzedzającym Żurawia. Kończyliśmy wyścig szczurów, bo mogliśmy doprowadzić klub do upadku. To był bardzo ważny moment.

– Mamy trenerów, którzy dalej rozwijają filozofię gry. Po Darku, był Maciek Skorża, potem John, Niels (…) To wszystko pokłosie obranej drogi w sezonie 2019/2020. Wtedy zaczęliśmy to tworzyć.

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama