Rutkowski: Czujemy się mocni. Mamy świadomość, co chcemy robić

Marcin Ziółkowski

21 lipca 2026, 10:10 • 2 min czytania 12

Reklama
Rutkowski: Czujemy się mocni. Mamy świadomość, co chcemy robić

Lech Poznań wygrał trzy tytuły mistrza Polski w ostatnich pięciu latach. Jedną z twarzy tego sukcesu jest Piotr Rutkowski, który cytując klasyka – nie poddał się i walczył dalej. W obszernej rozmowie w Canal+ poruszył on wiele interesujących tematów. Nie zabrakło tematu Aarhus i dwumeczu w eliminacjach LM. Było też o inspiracji w piłce nożnej. Wydaje się, że prezes Lecha, z dzisiejszej perspektywy, wzorował się na dość nieoczywistym kierunku. 

Reklama

Rutkowski wspomina wylosowanie Aarhus

21 lipca to dzień, w którym Lech Poznań rozpoczyna drogę do spełnienia marzeń. Od przemianowania Pucharu Europy na Ligę Mistrzów, Kolejorz jeszcze nigdy nie brał udziału w fazie głównej rozgrywek. Pierwszą przeszkodą będzie mistrz Danii, Aarhus. Piotr Rutkowski w rozmowie z Canal+ przyznał, że z zespołów, które można było wylosować, Duńczycy byli najtrudniejszym z możliwych przeciwników.

– Patrząc na to, że bodaj z 23 rywali wylosowaliśmy mistrza Danii, to już wiedzieliśmy, że można było łatwiej. Trafiliśmy na najtrudniejszego rywala i tyle. Czujemy się mocni. Mam nadzieję, że jesteśmy przygotowani (…) Nie jest też tak, że pierwszy raz nie mamy szczęścia w losowaniu. Po odpadnięciu z Crveną zvezdą, trafiliśmy na nierozstawiony Genk. To kto był rozstawiony, a kto nie? Nie zawsze nam szczęście dopisywało, ale trzeba zrobić swoje.

Reklama

Meczów Lecha Poznań w Europie w ostatnich latach było co niemiara. Kolejorz to w końcu ugruntowany w polskiej czołówce zespół. W 2023 roku wojaże po kontynencie zakończyły się na ćwierćfinale Ligi Konferencji.

Wiele podróży to i spotkania z przedstawicielami poszczególnych rywali. Jest to więc duże pole do poznawania różnych interesujących modus operandi. Piotr Rutkowski powiedział, że najwięcej dały mu mecze z FC Basel. Wskazał też dwa inne kluby, które bardzo mocno go zainspirowały.

– Cztery razy z nimi [FC Basel – MZ] graliśmy. Poznaliśmy prezesa Bernharda Heuslera czy dyrektora sportowego. Tam była ciągłość, której szukaliśmy. Nie tylko w wygrywaniu, co w temacie stanowisk strategicznych w klubie, ludzie tam długo ze sobą pracowali. Po tylu latach widzę, że są już pracownicy w akademii np. którzy już wtedy byli z nami.

– Ważne było spotkanie w 2020 roku jak graliśmy z Benfiką, tam powstały pierwsze kroki dotyczące pracy z danymi, bardzo inspirujące. W Genk jak byliśmy – praca z akademią, rozwój zawodników. Robili to inaczej niż my. Mamy świadomość, co chcemy, a czego nie chcemy robić.

Reklama

 

 

Fot. screen YouTube/Canal+

Reklama
12 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama