Rodri w panteonie zwycięzców. Siódmy w historii

Marcin Ziółkowski

20 lipca 2026, 17:58 • 3 min czytania 3

Reklama
Rodri w panteonie zwycięzców. Siódmy w historii

Stało się to, co przed dwoma laty. Hiszpania została mistrzem. La Furia Roja ponownie zgarnęła prymat na dużym turnieju. Podobnie Rodri, ponownie MVP całych zawodów. Przypadek pomocnika Manchesteru City to wspaniały dowód jego jakości. Jak zauważono w mediach, Hiszpan trafił do prawdziwego panteonu zwycięzców. Tylko sześciu piłkarzy przed nim wygrało wszystko to, co najważniejsze w piłce.

Reklama

Rodri pośród największych zwycięzców

Można by rzec, że wymienieni wkrótce piłkarze skompletowali swoistego Wielkiego Szlema piłki nożnej. Wygrali Puchar Europy/Ligę Mistrzów, do tego mistrzostwo świata i triumf kontynentalny z reprezentacją, a jeszcze wybrano ich najlepszymi piłkarzami Europy (później też świata – od 1995 roku). Panteon zwycięzców w tych kategoriach jest niezwykle wąski, ale bardzo okazały.

Rodrigo Hernandez, znany lepiej kibicom jako Rodri, dołączył do tej grupy. Jest siódmym piłkarzem, który zameldował się pośród wielkich sław futbolu.

Reklama

W najlepszej piątce Złotej Piłki pojawił się przez siedem lat z rzędu, a dziesięć razy w ogóle. Franz Beckenbauer był prawdziwym Cesarzem sztuki bronienia. Najważniejszą indywidualną nagrodę w piłce nożnej zdobył dwukrotnie – w 1972 i 1976 roku. Klubowe „mistrzostwo Europy” wygrał trzykrotnie (1974-76). Mistrzostwo Europy i świata osiągnął tak jak po latach Rodri – rozpoczął od kontynentu, by po dwóch latach zdobyć świat. Złota Piłka to 1972 i 1976 rok.

Jego rodak, Gerd Mueller, także już nieżyjący, był napastnikiem wybitnym, który w nowoczesnej piłce wart byłby bardzo dużo. Podobnie jak Kaiser i Rodri, wygrał najpierw na Starym Kontynencie, a dopiero odhaczył triumf na mundialu. Prawdziwy strzelec wyborowy, autor decydującego o wygranej gola w 1974 roku. Złotą Piłkę wywalczył w 1970 roku, po 10 trafieniach na MŚ. Dopiero Kylian Mbappe od tego czasu dobił do mundialowej dwucyfrówki w liczbie bramek.

Reklama

Pora na czasy nieco bardziej współczesne. Mowa bowiem o piłkarzu, którego boiskowe umiejętności i inteligencja były co najmniej na poziomie Rodriego. Zinedine Zidane, następca Didiera Deschampsa w kadrze Francji, miał wielki rok 1998. Wygrał mundial u siebie, został bohaterem finału, a w Lidze Mistrzów dotarł do decydującego meczu – tu jednak przegrał. Mistrzem Europy został dwa lata później, a uszaty puchar dołożył do prywatnej gabloty w 2002 roku, gdzie też trafił do siatki.

W takim notowaniu nie mogło zabraknąć ludzi z Brazylii. Rivaldo i Ronaldinho to piłkarze, którzy mieszczą się w tym obfitym od gwiazd panteonie wygranych.

Reklama

Obydwaj wygrali mistrzostwo świata w 2002 roku. Złota Piłka Rivaldo oraz triumf w Copa America – przypadły na 1999 rok. Triumf w Lidze Mistrzów to już 2003 rok, grał wtedy dla Milanu.

Ronaldinho Złotą Piłkę otrzymał sześć lat po starszym rodaku, a w 2006 roku triumfował w Champions League. Copa America i mundial wygrał przy tej samej okazji co Rivaldo.

W tym zestawieniu nie mogło też zabraknąć Lionela Messiego. Cztery triumfy w Lidze Mistrzów, osiem Złotych Piłek, dwa triumfy w Copa America czy mundial wygrany w Katarze – jak to mówi wielu kibiców, Argentyńczyk przeszedł futbol. Tu nie trzeba dodawać nic więcej.

I właśnie w takim gronie znalazł się Rodri. Liga Mistrzów 2023, Euro i Złota Piłka 2024, a mistrzostwo świata po kolejnych dwóch latach. Wszystko w krótkim czasie, podobnie do Zidane’a. Jako jedyni – wygrali MVP najlepszego piłkarza zarówno na EURO, jak i mistrzostwach świata, a to mówi wiele.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA

Braian Wilma
9
Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA