Zapomniany Francuz ozłocony w Hiszpanii. Laporte wygrał przeciw rodzinie

Patryk Idasiak

20 lipca 2026, 18:13 • 11 min czytania 5

Reklama
Zapomniany Francuz ozłocony w Hiszpanii. Laporte wygrał przeciw rodzinie

Jeszcze w 2021 roku Aymeric Laporte miał zero meczów w reprezentacji. Marzył, żeby grać dla Francji, ale przez wiele lat był tam niepotrzebny, chociaż wcześniej pełnił rolę kapitana młodzieżówek. Czekał, czekał, czekał… i nic. W końcu musiał przełknąć pigułkę własnej hipokryzji i podjął decyzję, która odmieniła jego życie. Dziś jest mistrzem świata i mistrzem Europy. 

Reklama

Tak jak Lizarazu… prawie

Aymeric Laporte urodził się w południowo-zachodniej części Francji w mieście Agen. Tam zaczynał grać w piłkę i szkolił się w klubie SU Agen aż przez dziewięć lat. W międzyczasie zaliczył nieudany okres próbny w Olympique Marsylia. W wieku 15 lat zwrócił na siebie uwagę łowców talentów z akademii Athletic Club, ale przepisy pozwalały, by dołączył tam dopiero po ukończeniu 16. roku życia. No to zrobili taki manewr, że na rok trafił do Aviron Bayonnais, klubu partnerskiego Basków.

Żeby było łatwiej o aklimatyzację, do Hiszpanii przeprowadził się razem z ojcem, Lionelem Laporte. Jego tata znał trudy sportu, wiedział z czym to się wiąże i jakiego wymaga poświęcenia. On jednak kariery nie zrobił. W przeszłości grał w rugby w drugiej lidze, ale to nie było to. Nie zbił z tego kokosów i potem pracował w supermarkecie. Mimo że pochodził z regionu o silnych tradycjach rugby, to… żałował decyzji, sam zniechęcał syna do tego sportu przez wzgląd na mnóstwo kontuzji. Kazał nie patrzeć na siebie jak na idola. Aymericowi w końcu zbrzydło rugby.

Trzeba pamiętać, że do Bilbao nie trafia byle kto – jest to o tyle niecodzienna strategia, że skupia zawodników o baskijskich korzeniach, a młody piłkarz miał takie od strony pradziadków. Został drugim Francuzem w historii tego klubu – po Bixente Lizarazu. Tylko, że dziś… już tak o nim nie powiemy. Baskijskie korzenie i wieloletnia frustracja otworzyły mu drogę do gry w reprezentacji Hiszpanii.

Reklama

Bixente Lizarazu był pierwszym Francuzem w Athletic Club. Został później mistrzem świata w 1998 roku i grał w Bayernie Monachium.

Didier Deschamps nie widział Laporte’a w kadrze

Didier Deschamps miał do dyspozycji Raphaela Varane’a, Samuela Umtitiego, Eliaquima Mangalę, Laurenta Koscielnego i Adila Ramiego, stale pomijał Laporte’a. Do tego stopnia, że zdenerwowany piłkarz ​​publicznie oświadczył, iż rozważyłby grę dla Hiszpanii, jeśli nie zostanie powołany do mistrzostw Europy 2016. Na pierwszym miejscu jednak stawiał Francję.

Nie będę do niego dzwonić. Jedyną osobą, która może to rozwiązać, jest trener, ale gra dla Hiszpanii nie wchodzi w grę. Walczę o grę dla Francji, bo jestem Francuzem. Nie mam podwójnego obywatelstwa i nie zamierzam się o nie ubiegać – mówił w 2018 roku. Trochę zjadł własny ogon, ale nie chciał czekać do usranej śmierci.

La Furia Roja odpadła w 1/8 finału w starciu z gospodarzem, Rosją i należało tam przebudować część starzejącego się składu – w tym głównie środkowych obrońców. Laporte miał wtedy 24 lata. Na ruch Francji czekał naprawdę bardzo długo. Bo już sezon 2013/14 – w którym stał się rewelacją jako 19-latek i pomógł Lwom w awansie do LM – był dla niego momentem zwrotnym. Rozegrał aż 35 meczów w La Liga, a jednak nie otrzymał powołania do seniorskiej reprezentacji i nadal grał w młodzieżówkach. W końcu przed Euro 2016 się wkurzył.

Reklama

Deschamps też potraktował to trochę osobiście, bo nikt go nie będzie tutaj straszył. Na domowe Euro go nie zabrał, choć Laporte miał dobry sezon – jego Athletic Club do końca walczył o awans do Ligi Mistrzów (zajął piąte miejsce). W ataku cuda wyczyniał Aritz Aduriz, który strzelił 36 goli we wszystkich rozgrywkach.

Ale świeżo po turnieju Laporte dostał powołanie. I sprawa by była załatwiona, zostałby na zawsze Francuzem, bo Trójkolorowi grali mecze eliminacyjne, ale Deschamps… nie dał mu nawet minuty. Parę stoperów tworzyli Laurent Koscielny i Raphael Varane. Dziwnie dziś wyglądają jego stare fotografie w niebieskiej koszulce, ale w młodzieżówkach rozegrał ponad 40 spotkań. Był kapitanem kadry U17, U18, U19 i U21 na Euro w 2015 roku, grając obok takich graczy jak Presnel Kimpembe, Benjamin Mendy, Adrien Rabiot, Kinglsey Coman czy Thomas Lemar.

Reklama

Takie strzały padały z ust Laporte’a:

  • Jeśli ktoś ma problem, to nie ja, a on
  • Mógłbym zostać mistrzem świata
  • Trener nie powołał mnie z powodów osobistych
  • Nie sądzę, żeby tu chodziło o kwestie sportowe

W starciach z Albanią i Andorą w sierpniu 2019 roku wycofał się z powodu kontuzji. I tu dochodzimy do nieszczęsnego SMS-a. ​​Laporte dawał znać, że przez lata utrzymywał kontakt z Hiszpańską Federacją (RFEF). Twierdził, że Didier Deschamps nie odpisał na jego SMS-y, a selekcjoner nazwał go kłamcą:

Aymeric Laporte dla „Guardian”: – Sześć lat wcześniej już dałem znać. Nie zadzwonili do mnie. Nie chcę do tego wracać, ale wysłałem wiadomość i nie otrzymałem odpowiedzi. Mam to nawet tutaj. Może Deschamps zmienił numer, kupił nowy telefon… Nie wiem, ale odpisałam na ten sam numer, z którego dzwonił wcześniej. Wtedy nie dostałem odpowiedzi. W każdym razie, biorąc pod uwagę to wszystko, nie uważałem się za wystarczająco ważnego dla Francji, żebym musiał ich o czymkolwiek informować. Wszystko wynikało bardziej z kwestii medialnych. Zawsze jasno dawałem do zrozumienia, że ​​będę z tymi, którzy mnie chcą.

Odpowiedź Deschampsa na jednej z konferencji: – Niepokoi mnie to, co on mówi, bo to kłamstwo. Jedyną wiadomość, jaką od niego otrzymałem, była ta z października, dotycząca sytuacji związanej z urazem, którego doznał we wrześniu… Nie zagrał dla nas? Mogło się tak zdarzyć, wystarczyłoby dziesięć sekund. Zawsze znajdował się na liście powołanych zawodników, ale o miejsce toczyła się rywalizacja. Pominięcie go nie było błędem. To po prostu moja decyzja.

Reklama

Didier Deschamps

To było oczywiście zanim Aymeric Laporte został mistrzem Europy i mistrzem świata. Ale decyzja selekcjonera Francji się obroniła, bo i on zdobył złoto w 2018 roku. Tak więc mamy tutaj dwie strony win-win.

Wpływ Marcelo Bielsy

Hiszpania przez cały mundial 2026 straciła tylko jedną bramkę, a w finale bardzo długo nie pozwoliła Argentynie na oddanie ani jednego strzału. Większość tego pochwalnego tortu zjada 19-letni Pau Cubarsi, który zagrał fenomenalny turniej. Ale jest jeszcze kawałeczek, który należy się dla Laporte’a, doświadczonego stopera z Bilbao. Zagrał w ośmiu meczach po 90 minut, jedynie z Austrią zszedł z boiska, ale było to już w doliczonym czasie i miało marginalne znaczenie.

Zmierzył się między innymi z Urugwajem, a to był dla niego sentymentalny pojedynek. To Marcelo Bielsa zauważył go w rezerwach i dał mu szansę debiutu w pierwszej drużynie Athletiku. Możemy powiedzieć nawet ironicznie, że był on w tamtym spotkaniu piłkarzem, który… darzył selekcjonera Urugwaju największą sympatią, bo zawodnicy z tego kraju nie bardzo chcieli skakać za nim w ogień.

Reklama

Bez niego nie byłbym tam, gdzie jestem dzisiaj (w Man City – przyp. red.). To Bielsa pozwolił mi na pierwsze kroki w La Liga, więc wiele mu zawdzięczam. Jestem mu bardzo wdzięczny i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co dla mnie zrobił. Wystarczy z nim porozmawiać, by uświadomić sobie, że nie jest ulepiony z tej samej gliny, co inni. Ale to także naprawdę niesamowity pracownik: nigdy nie przestaje oglądać meczów, ma niezwykłą wiedzę o piłce nożnej, zna się na tej grze jak mało kto – mówił Laporte o Bielsie w „The Times” w 2018 roku.

Miał na niego duży wpływ. Zresztą, zmierzyli się też później w samej Premier League, kiedy Argentyńczyk wywalczył awans z Leeds United. Laporte nie zapomniał o człowieku, któremu wiele zawdzięcza i ofiarował mu meczową koszulkę.

Reklama

Dodajmy, że w Bilbao – podobnie jak później po zmianie narodowych barw – też nie miał łatwo. Bo to trochę naciągany Bask, pewne zaprzeczenie klubowej tożsamości, a i kibicom niekoniecznie podobało się to, że Athletic Club trochę zaczyna przekręcać wajchę i zatracać własne wartości. Jego „baskijskość” była kwestionowana, choć przyznał, że większość reagowała pozytywnie i jest wdzięczny za otrzymane wsparcie.

Bardziej pasuje do reprezentacji Hiszpanii

Laporte zawsze był bardziej eleganckim obrońcą, a miał pewne problemy w bronieniu. Technika? Niecodzienna jak na stopera. Przerzut na skrzydło? Na nos. Wyprowadzenie piłki? Nie ma problemu. Jakoś tak bardziej pasował do hiszpańskiej piłki niż francuskiej. Dlatego też sięgnął po niego Pep Guardiola. Nie było w tym przypadku.

Aymeric Laporte w meczu ze Szwecją na Euro 2020(1). To był dopiero jego drugi występ w kadrze La Furia Roja.

Reklama

Ale na przykład Patrick Gonfalone, trener z młodzieżówki z ogromnym doświadczeniem, wspominał dla oficjalnej strony FIFA, że Laporte już wtedy miał pewien problem. Kiedy piłka była na ziemi, potrzeba było zareagować, uprzedzić kogoś, pokazać bystrość, to był w tym świetny, ale jedna rzecz sprawiała mu duże kłopoty: – Jego główną piętą achillesową były piłki zagrane nad głową. Nie był najszybszy w odbiorze i momentami miał problemy, gdy przeciwnicy szybko go atakowali – mówił Gonfalone, który już wtedy wiedział, że hiszpański styl gry zdecydowanie bardziej odpowiadałby obrońcy.

W Hiszpanii poszło dużo, dużo szybciej. Telefon od prezesa RFEF i przede wszystkim od Luisa Enrique, który nawijał do słuchawki, jak to Laporte będzie pasował do strategii. Powiedział, że styl Laporte’a to jest jego dokładne wyobrażenie piłki nożnej. No i pyk – debiut, a potem powołanie na Euro 2020(1), na którym grał jako podstawowy obrońca obok Erica Garcii. Zespół ten już wtedy był blisko finału, odpadł w półfinale po karnych z Włochami. Może i Laporte zmianę barw czuł, ale jego rodzina… niekoniecznie:

To wcale nie była łatwa decyzja. Moja rodzina nadal mieszka we Francji i od najmłodszych lat grałem tam w reprezentacjach. Były wspólne rozmowy, dyskusje, wymiana opinii, wyobrażam sobie, że pojawiłyby się te same wątpliwości, co w przypadku podwójnego obywatelstwa. Ja czuję to, ty czujesz tamto. Każdy ma inne odczucia. Ja sam czułem się komfortowo, przyjeżdżając do Hiszpanii i w pełni się identyfikując. To właśnie sprawiło, że wszystko zmieniłem. Poza tym moja rodzina przecież nie spędziła ośmiu lat w Hiszpanii tak jak ja – mówił w „The Guardian” w 2021 roku

Rodzina obrońcy jest francusko-baskijska, a nie hiszpańsko-baskijska, co oznacza, że ​​nie kwalifikował się automatycznie do gry w reprezentacji Hiszpanii. Musiał zmienić obywatelstwo, co potwierdziła oficjalnym oświadczeniem FIFA. Co dla jego rodziny było dziwne, dla niego już zdecydowanie mniej. Nie wszedł do szatni, której nie znał. Był tam Unai Simon z Athletiku, miał trzech kumpli z Manchesteru City (Ferran Torres, Eric Garcia, Rodri), mierzył się wiele razy z graczami Barcelony czy Davidem de Geą i Cesarem Azpilicuetą w Premier League.

Reklama

Trzech medalistów z Athletiku. Dziś Laporte też ma w kadrze klubowych kolegów – tu razem z Nico Williamsem i Unaiem Simonem. 

Chcemy piłkarza z Arabii Saudyjskiej?

Dopóki grał na wysokim poziomie w Manchesterze City, wszystko było w porządku. Tylko, że na Euro 2024 jechał jako piłkarz Al-Nassr z ligi saudyjskiej, co w Hiszpanii się kibicom nie podobało. Bo jak to? Przecież nie jest w stanie na co dzień rywalizować na tak wysokim poziomie, a tutaj zaraz trzeba będzie pilnować Mbappe i innych tego typu kozaków. Laporte ogromnie wkurzał się na takie opinie, bo przecież w Saudi Pro League akurat mocnych zawodników ofensywnych było całkiem sporo.

Zeszło z niego ciśnienie po meczu z Włochami, w którym Hiszpanie zachowali czyste konto i wygrali 1:0. Laporte wygryzł ze składu Nacho Fernandeza i później grał już do końca turnieju. Zarzucali mu nawet, że ma brzuszek i się trochę zapuścił. Tak przyznał po wspomnianym meczu przeciwko Italii:

Reklama

Pojawiło się mnóstwo spekulacji, gdy zabrakło prawdziwych informacji na temat mojej formy. Tak to się zdarza w piłce nożnej. Jest mnóstwo dezinformacji, które generują więcej nagłówków niż to konieczne. Kiedy dowiedziałem się, że będę powołany, przygotowywałem się sam i przyjechałem tu absolutnie gotowy. Pewnego dnia leżałem w łóżku i pomyślałem: »Czy naprawdę robię to tak źle, że spotyka mnie taka krytyka?«. A potem pomyślałem o tym z zimną krwią i doszedłem do wniosku, że robię wszystko, co w mojej mocy, żeby znaleźć się w reprezentacji, rywalizować na najwyższym poziomie i osiągnąć jak najwięcej z Hiszpanią.

Laporte zgodził się z tezą, że graczy z Saudi Pro League postrzegano inaczej. Jako kontrargument podał jednak świetną postawę N’Golo Kante, który dwa razy z rzędu został wybrany piłkarzem meczu i grał jak za najlepszych lat. A potem sam jako zawodnik z ligi saudyjskiej zagrał tym opiniom na nosie i został mistrzem Europy. Reprezentację prowadził już wtedy Luis de la Fuente, a Laporte pozostał u niego podstawowym stoperem.

Aymeric Laporte

Laporte ze złotym medalem za mistrzostwo Europy. 

Reklama

Mundial to już świeżutka sprawa i nie ma się o niej co za bardzo rozpisywać. Aymeric Laporte w półfinale zmierzył się z Francją, a więc de facto swoją reprezentacją. Nie było wcześniej takiej historii, żeby zawodnik w półfinale największej piłkarskiej imprezy wyeliminował kraj, w którym się urodził.

A przecież przeciętnie się spisał w La Liga, zajmując 12. miejsce. Tylko, że to Luis de la Fuente jest szefem i wie czego mu potrzeba. Zarówno Laporte, jak i Unai Simon pasują selekcjonerowi i jego decyzje się bronią. Przecież gdyby tak chłodno ocenić, to David Raya jako mistrz Anglii i najlepszy bramkarz tej ligi powinien grać z marszu. A jednak nie gra.

Na koniec warto przytoczyć jedną statystykę, która świadczy o tym, jakim kolektywem był na tym turnieju hiszpański team. Pozwolił na zaledwie 10 strzałów celnych na bramkę Unaia Simona przez cały turniej i dał sobie strzelić tylko jednego gola. Tylko Urugwaj i Kolumbia pozwolili na mniej celnych uderzeń, ale przecież jedni grali trzy mecze, drudzy pięć, a Hiszpanie osiem. Jeżeli zachwycaliśmy się Buffonem, Cannavaro i Italią w 2006 roku, to co powiedzieć o ścianie, którą stworzył między innymi Aymeric Laporte?

W 2021 roku podjął decyzję, która zmieniła jego życie. Dziś jest mistrzem Europy i mistrzem świata, a złote medale wywalczył nie jako „Atmosferić”, tylko gość stanowiący o sile defensywy, starter, podstawowy żołnierz. Francja oczywiście nie musi tego żałować, bo ma równie fantastycznych piłkarzy, ale na pewno jeszcze bardziej nie żałuje tego sam Laporte.

Reklama

Fot. Newspix

5 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA

Braian Wilma
9
Prezydent UEFA zbojkotował finał mundialu. Coraz gorsze stosunki z FIFA