Krzysztof Ratajski wygrał turniej w Niemczech!

Sebastian Warzecha

12 lipca 2026, 23:37 • 3 min czytania 3

Reklama
Krzysztof Ratajski wygrał turniej w Niemczech!

Krzysztof Ratajski najlepszy w turnieju z cyklu European Tour w Leverkusen! Do tego Polacy napisali historię, bo w półfinale imprezy „Polski Orzeł” zagrał z Sebastianem Białeckim. To jeden z najlepszych weekendów w historii polskiego darta.

Reklama

Krzysztof Ratajski wygrał turniej z cyklu European Tour

Turniej w Leverkusen był dziesiątym z tegorocznego cyklu European Tour. Do tej pory w żadnym z nich w finale nie oglądaliśmy Polaka. W Niemczech stało się to pewne już na etapie półfinału. Gdyby jednak chcieć opisać to po kolei, to zacząć trzeba by od Sebastiana Białeckiego, bo ten jako nierozstawiony rozpoczynał rywalizację od pierwszej rundy. I od razu czekało go trudne wyzwanie w postaci Williama O’Connora, którego ostatecznie pokonał 6:5.

Awansował tym samym do II rundy, czyli tej, od której rywalizację rozpoczynał Ratajski. Bardziej doświadczony z Polaków miał nieco łatwiej, trafił bowiem na Maxa Hoppa, którego pokonał 6:3. Białecki znów miał całkiem uznanego rywala w osobie Danny’ego Nopperta, ale Holendrowi oddał tylko trzy legi. W 1/8 finału Polacy zgodnie ograli dwóch zawodników z Niderlandów: Białecki Kevina Doetsa (6:4), a Ratajski w fantastycznym stylu okazał się lepszy od jednej z najnowszych rewelacji darta, finalisty ostatnich mistrzostw świata, Giana van Veena.

Białecki kontynuował swój znakomity marsz i w ćwierćfinale, w którym 6:2 ograł Jamesa Wade’a. Ratajski z kolei okazał się lepszy od Nathana Aspinalla, z którym wygrał 6:4. Tym samym pewnym stało się, że zobaczymy Polaka w finale, bo obaj wpadli na siebie rundę przed nim.

I w bezpośrednim meczu dali prawdziwe show. Białecki zaatakował jako pierwszy i zgarnął trzy legi na otwarcie, potem jednak odpowiedział Ratajski. I to w wielkim stylu, zaliczył choćby lega, którego zamknął tak zwanym Big Fishem – finiszem bezpośrednio ze 170 punktów, najwyższym możliwym. Wykręcił też średnią na poziomie 100 punktów i ostatecznie wygrał 7:5, awansując do finału, w którym czekał już na niego Jermaine Wattimena.

Reklama

Polak zaczął znakomicie. Prowadził już 4:1 i… kompletnie się zaciął, szczególnie na podwójnych, gdzie właściwie nie mógł zamknąć legów. Z prowadzenia nie tylko nic nie zostało, ale Ratajski zaczął przegrywać i to 4:6. Wattimenie brakowało więc już tylko dwóch legów i wtedy – na szczęście – Polski Orzeł się podźwignął, z kolei w kryzys wpadł dla odmiany Wattimena. I cały mecz przeszedł drogę od 4:1 do Ratajskiego, przez 4:6, aż po wygraną 8:6, bo Polak wygrał cztery kolejne legi.

Dramaturgia była więc spora, a sukces – też duży. Tym bardziej, że ogólnopolski, bo nigdy wcześniej dwóch naszych reprezentantów nie grało równocześnie w półfinale turnieju tej rangi (Białecki nie był nawet przed tym w ćwierćfinale). I choć brakowało kilku zawodników ze światowej czołówki, to nie ma co na to zwracać uwagi. To po prostu spore osiągnięcie naszego darta.

Reklama

I oby więcej takich.

European Tour 10. European Darts Open. Finał: Krzysztof Ratajski – Jermaine Wattimena 8:6

Fot. Newspix

3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama