To jakieś jaja i kpiny. Biały Dom dzwoni, Infantino posłusznie kiwa głową

Patryk Idasiak

05 lipca 2026, 20:15 • 5 min czytania 46

Reklama
To jakieś jaja i kpiny. Biały Dom dzwoni, Infantino posłusznie kiwa głową

Dostajesz czerwoną kartkę, bo sędzia ocenił twój faul jako brutalny. Możesz się nie zgadzać, ale powinieneś posłusznie pauzować w kolejnym spotkaniu. No chyba, że dobrze zagadasz z Giannim Infantino (tzn. „Śliskim Giannim”). Biały Dom zagadał i ma. Ogromna część sympatii z automatu przeszła na Belgów. 

Reklama

To są jakieś jaja i to niestety nie w zabawnym znaczeniu, że wiecie hihi, hehe, pośmiejemy się z jakiejś patologii i zaraz o niej zapomnimy. Folarin Balogun został wyrzucony z boiska w 1/16 finału. Mocno zaatakował jednego ze stoperów rywali, a sędzia po analizie VAR zdecydował się wyrzucić go z boiska. Obejrzał to sobie w powtórce i na spokojnie ocenił, że napastnik zasłużył na czerwoną kartkę.

Bośnia za wiele nie zdziałała, to czerwo w kontekście tamtego spotkania nie miało żadnego znaczenia. Ale każdy wiedział, że będzie istotne w 1/8 finału, bo skutkuje zawieszeniem. Amerykanie nie dysponują innym tak dobrym napastnikiem. Co zrobiłby Pochettino? Uznałby, że zostanie tam przesunięty Christian Pulisic albo zagrałby tam Ricardo Pepim, który miał bardzo dobry sezon w PSV i rozpoczynał dwa mecze mundialu w podstawowym składzie.

Reklama

Ale po co? Skoro wszędzie wszystko załatwiają znajomości, to dlaczego nie na mistrzostwach świata? No więc FIFA zrobiła sobie z kibiców piłkarskich żarty i nagięła własne przepisy.

– Wykonanie kary zawieszenia zostaje zawieszone na okres próby wynoszący jeden rok. Jeżeli Folarin Balogun dopuści się w tym czasie kolejnego przewinienia o podobnym charakterze i wadze, zawieszenie zostanie odwieszone i wykonane, niezależnie od ewentualnych dodatkowych sankcji za nowe przewinienie – przekazała światowa federacja.

Tak więc Balogun sfaulował przeciwnika na czerwoną kartkę, ale nie może zrobić tak ponownie. Przejdzie teraz jakże ważną próbę. Będzie musiał w najbliższym czasie udowodnić poprawę. Bo jeśli nie, to słuchajcie, nie będzie pobłażania! Wtedy zostanie ukarany! Tylko, że wtedy Stany nie będą grały w 1/8 finału mundialu na własnej ziemi. Ale to taki tam drobny szczególik.

Warto jednak dodać, że to nie pierwszy taki przypadek. O poprzednim już trochę osób zapomniało. Cristiano Ronaldo też nie powinien grać w pierwszym meczu na mundialu za uderzenie łokciem rywala w przegranym 0:2 meczu eliminacji mistrzostw świata z Irlandią.

Reklama

Biały Dom interweniował w sprawie kartki. Skutecznie

Przecieramy oczy ze zdumienia, czy to nie są tzw. „fejki”, ale nie. Donald Trump podziękował za naprawienie tej niesprawiedliwości.

Reklama

Wielki sukces w mediach społecznościowych obwieścił też oficjalny profil Białego Domu.

Reklama

Dziennikarz Ben Jacobs donosi, że to właśnie Biały Dom wykonał bezpośredni telefon do FIFA, prosząc Gianniego Infantino o ponowne rozpatrzenie decyzji nt. czerwonej kartki Folarina Baloguna. FIFA – jakże łaskawa – pozytywnie rozpatrzyła „prośbę”. Macki Białego Domu wpłynęły na decyzję ze względu na uprawnienia zawarte w artykule 27 (odnośnie zawieszenia kary) oraz niezależny charakter panelu dyscyplinarnego.

Sekretarz stanu Marco Rubio powiedział po meczu 1/16 finału, że zostali oszukani. Ale tak mówi prawie każdy, kto odpadł. Niemcy też przecież mogą uznać, że zostali oszukani, bo arbiter nie uznał im bramki, interpretując sytuację w dogrywce jako faul Antona na bramkarzu Orlando Gillu. A to kosztowało ich znacznie więcej niż zawieszenie piłkarza – odpadnięcie z turnieju.

My też możemy czuć się oszukani po barażu ze Szwecją albo nawet bekowo domagać się powtórki karnego Jakuba Błaszczykowskiego. Każdy gdzieś tam po drodze został mniej lub bardziej skrzywdzony i ma takie prawo interpretować sobie świat inaczej. Tutaj doszło jednak do nagięcia przepisów. Słuchajcie, my się może i nie zgadzamy, ale tutaj macie pisemko i proszę je posłusznie podpisać. Nie chcemy, żeby tak było. No i FIFA posłusznie przytaknęła.

Dobrze kochani, Balogun zagra.

Reklama

Stany tak bardzo pragną więc, żeby zagrał facet, który nigdy nie zagrałby w drużynie narodowej, gdyby nie fakt, że jego matki nie chciano z Ameryki wypuścić (!). To już w ogóle jest jakiś paradoks w niesamowitym stopniu. Odeślijmy do fragmentu tekstu Szymona Janczyka pt. „Amerykanin z przypadku, który zadrwił z polityki Trumpa”.

„Wakacyjny urlop Florence i Bena Balogunów wymknął się spod kontroli. To dlatego, że para mieszkających w Londynie Nigeryjczyków wybrała się do Nowego Jorku gdy Florence była w siódmym miesiącu ciąży. Okazało się, że w takim stanie mogła do Stanów Zjednoczonych wjechać, ale opuszczenie Ameryki nie było możliwe. Na lotnisku usłyszała, że ryzyko porodu w trakcie lotu powrotnego jest zbyt duże, żeby mogła wsiąść na pokład.

Chcąc nie chcąc – no, akurat w tym przypadku po prostu nie chcąc – została w Nowym Jorku na kolejne kilka tygodni. W tym czasie na Brooklynie urodził się Folarin. Zrządzenie losu sprawiło, że Balogun może reprezentować USA, bo wedle prawa osoba urodzona na terenie Stanów Zjednoczonych nabywa obywatelstwo tego kraju. Greg Siskind, prawnik zajmujący się prawem migrantów, po dublecie napastnika na mundialu przypomniał, że gdyby Donald Trump przeforsował projekt znoszący ten zapis, Amerykanie nie mieliby swojego bohatera”.

Prostym trikiem FIFA i amerykański rząd sprawili, że większość świata będzie teraz szczerze sympatyzować z tą mało porywającą i nieprzekonującą Belgią, która raczej nie budziła powszechnej sympatii ze względu na męczenie buły.

Reklama

Fot. Newspix

46 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama