Reprezentacja Hiszpanii przygotowuje się do spotkania 1/8 finału mistrzostw świata przeciwko Portugalii. Selekcjoner Luis de la Fuente podczas rozmowy z The Guardian podzielił się przemyśleniami na temat nadchodzącego meczu. Wyróżnił przede wszystkim swoich pomocników.
De la Fuente: Mamy najlepszą pomoc na świecie
Reprezentacja Hiszpanii zaczęła tegoroczny mundial od delikatnego falstartu. La Furia Roja tylko bezbramkowo zremisowała z Republiką Zielonego Przylądka. Od tamtej pory zespół z Półwyspu Iberyjskiego jest bezbłędny – wygrał z Arabią Saudyjską, Urugwajem oraz Austrią, nie tracąc przy tym ani jednego gola.
Teraz poprzeczka pójdzie jednak do góry. Rywalem będzie Portugalia, która również nie wygrała swojego pierwszego spotkania. Ba, w fazie grupowej udało jej się pokonać tylko beznadziejny Uzbekistan. W 1/16 finału zaś po niesamowitej końcówce wyeliminowała Chorwację.
Żeby wyeliminować Portugalię, Hiszpania potrzebować będzie świetnej dyspozycji drugiej linii. Niektórzy porównują obecnych pomocników do pomocy La Furia Roja z 2010 roku. Do tej tezy odniósł się Luis de la Fuente.
– Cóż… mówimy o dwóch świetnych liniach pomocy. Moim zdaniem, i mówię to z największym szacunkiem dla wszystkich, to my mamy najlepszą pomoc na świecie. Mamy dwóch zawodników na każdą pozycję, którzy są topowymi piłkarzami. Mogę ich wymienić: Rodri, Zubimendi, Fabian Ruiz, Pedri, Dani Olmo, Mikel Merino, Alex Baena, Gavi, Fermin, który akurat nie może być z nami, bo jest kontuzjowany itd. Prawdopodobnie kogoś pominąłem i on się wścieknie – nie złość się. Pamiętam was wszystkich. W 2010 roku również Hiszpania miała niezwykłą linię pomocy, to prawda. Piłka nożna się zmienia, ale umieściłbym nas na prawie tym samym poziomie – ocenił.
Wyróżnił przede wszystkim Pedriego.
– On jest magikiem, magikiem. To jakość, talent, umiejętności techniczne… Miałem nauczyciela w szkole, który powiedział nam, że definicja techniki czy talentu to wykonywanie zadań o maksymalnym stopniu trudności bez widocznego wysiłku. To jest technika. Pedri jest w tym mistrzem. Robi rzeczy, które są niezwykle trudne, a wydają się łatwe. Niewielu ludzi to potrafi. Gra z zadziwiającą łatwością. Widzi opcje podania, których reszta z nas nie dostrzega. To coś, co mają geniusze – powiedział.
„W przyszłości Oyarzabal zostanie trenerem”
Szkoleniowiec La Furia Roja odniósł się także do słów Lamine’a Yamala, który w przeszłości powiedział, że najbardziej nie lubi rywalizować z Nuno Mendesem.
– Jakiej rady bym mu udzielił? Grał przeciwko niemu cztery razy. W tym procesie rozwoju, w którym wciąż jest Lamine, wie, że to wielkie mecze przeciwko wielkim przeciwnikom wyznaczają punkt odniesienia. To one cię kształtują i definiują. Pokazują ci ścieżkę. Lamine to urodzony wojownik i będzie chciał zrewanżować się po tym meczu w finale Ligi Narodów. Od tamtego spotkania minęło jednak dużo czasu i Lamine bardzo dojrzał. Lamine nie jest już tym samym zawodnikiem – jest inny, dojrzalszy, bardziej pewny siebie, lepiej czyta grę. Z każdym nabytym doświadczeniem będzie bardziej kompletny. Co więc miałbym mu powiedzieć? „Bądź sobą, ciesz się piłką nożną. Bądź jednocześnie odpowiedzialny, ale bądź sobą” – powiedział.
Docenił również Oyarzabala, który ostatnimi czasy błyszczy formą w narodowych barwach.
– To piłkarz najwyższej klasy, świetnie czytający grę i potrafiący się odnaleźć na każdej pozycji. Pamiętam, jak ludzie mówili, że nie ma środkowego napastnika… Jest. Może inny profil, ale jest. Mikel rozumie każdy aspekt gry. Pewnego dnia zostanie trenerem, bo tak dobrze widzi grę – ocenił.
Hiszpania zmierzy się z Portugalią 6 lipca o godzinie 21:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix