Nie jest tajemnicą, że Barcelona chciałaby ściągnąć Juliana Alvareza. To właśnie Argentyńczyk ma być na Camp Nou następcą Roberta Lewandowskiego – gościem gwarantującym gole. Problem w tym, że sam piłkarz pragnie tego transferu, ale działacze Atletico nie chcą się z nim rozstawać. W ostatnim czasie miało jednak miejsce wydarzenie, które – tak się wydaje – trochę przybliża ten ruch.
Piłkarz dwa lata temu przeniósł się z Manchesteru City do Atletico. Z klubem z Madrytu ma kontrakt do 2030 roku. Wpisano w nim olbrzymią klauzulę, wynoszącą pół miliarda euro, która miała odstraszać ewentualnych chętnych.
Julian Alvarez kupił dom w Barcelonie. Będzie następcą Roberta Lewandowskiego?
Pierwsza oferta Barcelony, na 100 milionów euro, miała zostać odrzucona. Teraz, według hiszpańskich mediów, działacze z Katalonii szykują kolejną – na 120-130 milionów. Działacze Atletico są pod coraz większą presją. Napastnik po jednym ze spotkań na mundialu powiedział publicznie, że najlepszą opcją będzie w jego przypadku transfer, choć nie zdradził nazwy wymarzonego klubu. Ale każdy tak naprawdę ją zna. Hernan Castillo, dziennikarz z Argentyny, poinformował, że Alvarez kupił już dom w Barcelonie i tylko czeka na zgodę na transfer.
Alvarez przebywa obecnie z reprezentacją Argentyny na mistrzostwach świata. W kadrze Lionela Scaloniego jest rezerwowym napastnikiem, który wchodzi na boisko z ławki. Nie strzelił jeszcze gola na turnieju. Argentyna w 1/16 finału wygrała 3:2 po dogrywce z Republiką Zielonego Przylądka i w kolejnej fazie zagra z Egiptem. Spotkanie rozpocznie się we wtorek o 18.00.
Fot. Newspix.pl