W piątek Bartosz Bereszyński został piłkarzem Motoru Lublin. Tym samym wrócił do Ekstraklasy po ponad dziesięciu latach gry we Włoszech.
Bereszyński był także łączony z Legią Warszawa, z której zimą 2017 roku odchodził do Sampdorii, ale ostatecznie zdecydował się zasilić szeregi zespołu, który niedawno objął Mariusz Misiura.
Bereszyński tłumaczy, dlaczego wybrał Motor Lublin
Doświadczony obrońca nie ukrywa, że widzi ambitne plany swojego nowego klubu. – Znam projekt Motoru i uważam, że jest on ciekawy. Teraz przechodzi pewną rewolucję, chce zrobić krok do przodu, a ja bardzo chciałbym klubowi w tym pomóc i przekazać swoje doświadczanie oraz umiejętności, aby drużyna mogła osiągać wyższe cele – cytuje go oficjalna strona ekipy z Lublina.
– Powrót do Ekstraklasy? Miałem to z tyłu głowy, natomiast wiem ze swojego doświadczenia, że w życiu piłkarskim ciężko coś zaplanować. Trzeba spodziewać się wszystkiego. Ja na pewno tego się spodziewałem. Byłem gotowy na ten powrót. W moim przypadku musiała to być oczywiście decyzja wspólna, razem z rodziną. Mam już inne priorytety niż ja sam, mam dookoła osoby ważniejsze dla mnie – dodał.
Bereszyński rok temu rozstał się z Sampdorią, a nowego pracodawcę znalazł dopiero w drugiej połowie września. Zakotwiczył w Palermo, które walczyło o awans do Serie A (porażka z Catanzaro w barażach). Był zawodnikiem rotacyjnym i nie mógł liczyć na pewne miejsce w pierwszym składzie. Poprzestał na dwudziestu ligowych występach, które dały mu niewiele ponad 900 rozegranych minut.
33-latka trzeba uznawać za aktualnego reprezentanta Polski. Ostatni mecz w narodowych barwach zaliczył w listopadzie ubiegłego roku z Maltą. Był również powołany na marcowe baraże z Albanią i Szwecją, ale oba spotkania przesiedział na ławce.
Pozyskanie Bereszyńskiego to jeden z elementów wielkich zmian w Motorze. Latem odeszło już dwunastu zawodników, za to poza „Beresiem” do tej pory przyszedł jedynie bramkarz Mihai Popa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. FotoPyK