Kapitan Maroka stanie przed sądem! Jest oskarżony o gwałt

Jan Broda

Autor:Jan Broda

20 czerwca 2026, 13:07 • 3 min czytania 8

Reklama
Kapitan Maroka stanie przed sądem! Jest oskarżony o gwałt

Podczas gdy reprezentacja Maroka nie przestaje zaskakiwać na mistrzostwach świata, kapitan Lwów Atlasu ma poważne problemy z prawem. Achraf Hakimi został oskarżony o gwałt i czeka go proces przed francuskim wymiarem sprawiedliwości. Sąd Apelacyjny w Wersalu odrzucił jego odwołanie. Gwiazdor PSG twierdzi z kolei, że jest niewinny i zapowiada dalszą obronę. – Gdybym nie był sławny, tej sprawy w ogóle by nie było – przyznał. 

Reklama

To już pewne – Achraf Hakimi nie uniknie procesu karnego. Izba śledcza Sądu Apelacyjnego w Wersalu podtrzymała decyzję o postawieniu marokańskiego obrońcy PSG w stan oskarżenia. Odwołanie złożone przez prawników piłkarza zostało oficjalnie odrzucone. Gwiazdor światowego futbolu odpowie za zarzut gwałtu przed sądem karnym departamentu Hauts-de-Seine.

Sprawa ciągnie się od 2023 roku, kiedy to młoda kobieta oskarżyła zawodnika o napaść na tle seksualnym. Według jej zeznań, Hakimi nawiązał z nią kontakt przez Instagrama, a następnie zaprosił do swojego domu. Tam – bez jej zgody – miał dotykać jej piersi, a ostatecznie dopuścić się gwałtu. – Zachowywał się jak zwierzę, nie okazał ani trochę czułości. Wyglądał na zdesperowanego, by odbyć stosunek – relacjonowała pokrzywdzona kobieta przed śledczymi.

Proces zawodnika ma ruszyć w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Decyzję sądu ostro skrytykowała obrona Hakimiego. Mecenas Fanny Colin uważa, że wymiar sprawiedliwości zignorował kluczowe dowody na korzyść piłkarza.

Nie wzięto pod uwagę rażących sprzeczności i kłamstw powódki, zatajania faktów przed organami ścigania, utrudniania dojścia do prawdy, a nawet ekspertyz psychologicznych, które potwierdzały jej ambiwalencję i brak jasności co do zarzucanych czynów – przekonuje adwokatka Hakimi.

Reklama

Achraf Hakimi stanie przed sądem! Jest oskarżony o gwałt

Informacja o odrzuceniu apelacji dotarła do Marokańczyka tuż przed drugim meczem fazy grupowej ze Szkocją (1:0). Piłkarz natychmiast odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Hakimi, który wcześniej robił wszystko, by proces zablokować, teraz przyznał wprost, że nie może się go doczekać, by ujawnić „całą prawdę”.

Wymiar sprawiedliwości spojrzał mi w oczy i powiedział: „Gdybyś nie był sławny, tej sprawy w ogóle by nie było”. Przez lata decydowałem się na milczenie. Myślałem, że zachowanie godności, cierpliwość i zaufanie do sądów pozwolą na podjęcie właściwych decyzji – czytamy w oświadczeniu na platformie X/Twitter. – Dzisiaj opowiadana jest historia, która nie jest moja, ze szkodą dla mojej rodziny, mojego życia, a przede wszystkim – prawdy. Czasami mam wrażenie, że stałem się łatwym celem. Czekam na ten proces od pierwszego dnia. A teraz czekam na niego z niecierpliwością. W końcu będę mógł przemówić – dodał.

Reklama

Zupełnie inne nastroje panują z kolei po stronie powódki. Rachel-Flore Pardo, reprezentująca poszkodowaną kobietę, nie kryła satysfakcji z decyzji wersalskiego sądu o odrzuceniu apelacji i formalnego postawienia Hakimiego w stan oskarżenia.

Po ponad trzech latach batalii prawnych, po byciu zniesławianą i zawleczoną w błoto przez obronę Achrafa Hakimiego, ta decyzja przynosi mojej klientce ulgę i nadzieję. Ulgę, ponieważ została wysłuchana przez wymiar sprawiedliwości i zyskała prawo do sprawiedliwego procesu. Nadzieję, że ten proces pomoże innym kobietom i przyczyni się do zburzenia muru zaprzeczenia i bezkarności, który otacza przemoc seksualną, również w świecie męskiego futbolu – podsumowała mecenas Pardo.

Problemy prywatne nie przeszkadzają Hakimiemu w dobrych występach na boisku. Marokańczyk jest kapitanem Lwów Atlasu, które po remisie z Brazylią i zwycięstwie nad Szkocją są jedną nogą w fazie pucharowej. W ostatnim meczu w grupie Hakimi i spółka zmierzą się z Haiti.

Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Jan Broda
0
Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”