Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Jan Broda

Autor:Jan Broda

22 sierpnia 2026, 23:54 • 2 min czytania 0

Reklama
Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Ponoć prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale po tym, jak kończą. Real zarówno świetnie zaczął, jak i świetnie skończył, no i to wystarczyło, by ograć Espanyol, choć w międzyczasie długo się męczył. Mourinho przed wpadką w ponownym debiucie na ławce Królewskich uratował rzutem na taśmę Carlos Espi. 

Reklama

Lata lecą, z klubu odchodzą i przychodzą kolejni piłkarze, na ławce zasiadają inni trenerzy, ale jedno się nie zmienia – zdolność Realu do zadania śmiertelnego ciosu w ostatnich minutach meczu. Nie inaczej było i tym razem. Gdy już wydawało się, że Jose Mourinho zacznie drugą kadencję od remisu z Espanyolem, nadeszła 90. minuta i błysk Carlosa Espiego.

21-letni napastnik, którego Królewscy wyciągnęli tego lata z Espanyolu, błyskawicznie zaczął się spłacać. To właśnie on dopadł do bezpańskiej piłki w podbramkowym zamieszaniu po chaotycznej szarży Mbappe i mocnym uderzeniem dał Realowi komplet punktów.

Reklama

Carlos Espi uratował debiut Mourinho. Męczarnie Realu z Espanyolem

Wcześniej jednak Real miał problemy. Zaczął wprawdzie świetnie, bo już w 9. minucie podopieczni Mourinho objęli prowadzenie po uderzeniu głową Bellinghama, lecz wraz z upływem czasu tracili rytm i impet. To z kolei ośmieliło Espanyol, który zyskiwał coraz więcej przestrzeni w środku pola i napędzał kolejne ataki. Inna sprawa, że defensywa Królewskich niespecjalnie im to utrudniała. Na dodatek sytuację w obronie pogorszyła chwilowa nieobecność Huijsena, który musiał opuścić boisko po zderzeniu z Roberto. Osłabiony w defensywie Real stracił czujność, co pozwoliło Calatravie doprowadzić do wyrównania.

W drugiej połowie Real teoretycznie z powrotem dominował, ale tylko teoretycznie. Patrząc na statystyki, wydawać by się mogło, że Los Blancos miażdżyli rywali (13 do 1 w strzałach, 64% do 36% w posiadaniu piłki itd.), lecz to tylko pozory. W rzeczywistości bowiem Espanyol cofnął się, czekając na kontry, podczas gdy gra Realu stawała się coraz bardziej rwana i przewidywalna.

Reklama

Męczarnie wreszcie zakończył Espi. Bliski szczęścia pod koniec był również Fede Valverde, ale piłka po jego strzale tylko odbiła się od słupka. Nie był to debiut z gatunku wymarzonych. Real Mourinho, przynajmniej jak na razie, wciąż przypomina ten z czasów Arbeloi – mocny początek, a im dalej w las, tym tylko gorzej.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Mourinho w Realu – czy to wypali? Plan na nowy sezon [WIDEO]

Marcin Długosz
0
Mourinho w Realu – czy to wypali? Plan na nowy sezon [WIDEO]
La Liga

Deco przemówił nt. transferów Barcelony. Piękne słowa o Lewandowskim

Braian Wilma
0
Deco przemówił nt. transferów Barcelony. Piękne słowa o Lewandowskim