Wieczysta pozyskała kolejnego pomocnika. To stary znajomy z Ekstraklasy

Marcin Ziółkowski

19 czerwca 2026, 18:42 • 2 min czytania 0

Reklama
Wieczysta pozyskała kolejnego pomocnika. To stary znajomy z Ekstraklasy

Wieczysta Kraków nie zatrzymuje się. Po wywalczeniu historycznego awansu do Ekstraklasy klub, w którym główną rolę odgrywa Sławomir Peszko robi wietrzenie składu i nie zapomina o wzmocnieniach. Znów doszło do transferu do drugiej linii, ale tym razem mowa o kimś doskonale znanym z polskiej ligi. Piłkarz ten ma na koncie powołanie do reprezentacji Polski, a także mistrzostwo kraju w ostatnich latach.

Reklama

Ben Lederman pomocnikiem Wieczystej Kraków

W klubie grającym ostatnio swoje spotkania na stadionie w Sosnowcu doszło ostatnio do wielu zmian. Pożegnano m. in. Michała Pazdana, Macieja Gajosa oraz Rafała Pietrzaka. Były obrońca reprezentacji Polski i gwiazda Euro 2016 nie ukrywa żalu, bowiem po cichu liczył, że swoją karierę zakończy w Krakowie, grając na poziomie Ekstraklasy. Stało się inaczej.

Nie brakuje też wzmocnień. W ciągu kilkunastu godzin ogłoszono dwa transfery. Najpierw opublikowano komunikat o pozyskaniu Tobiasa Christensena z Rapidu Bukareszt, a następnie – Bena Ledermana z Maccabi Tel Awiw. Jak informuje Wieczysta, doszło tu do transferu definitywnego.

Reklama

Warto przypomnieć, że ostatni sezon w Izraelu to zwycięstwo Ledermana w pucharze krajowym, ale pełnił on tam marginalną rolę. Zebrał raptem 684 minuty w 18 meczach.

Piłkarz posiadający trzy paszporty (polski, amerykański, izraelski) wraca więc do Polski po roku nieobecności. Wcześniej w latach 2020-25 grał w Rakowie Częstochowa i wywalczył pięć trofeów. Lederman w 2023 wygrał mistrzostwo Polski, a w kolekcji ma też (po dwa) puchary i superpuchary kraju. W Krakowie podpisał umowę 2+1.

W 2023 roku Lederman został powołany do reprezentacji Polski. U Fernando Santosa czterokrotnie usiadł na ławce rezerwowych. Pomocnik został zapamiętany jedynie z obecności na konferencji prasowej przed meczem z Czechami w Pradze. Później był też obecny na ławce choćby w pożegnalnym meczu Jakuba Błaszczykowskiego oraz przy okazji wstydliwej porażki w Kiszyniowie z Mołdawią. Na powołanie czeka więc od trzech lat.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama