Wisła Kraków ma nowego obrońcę. Grał w belgijskiej ekstraklasie

Marcin Ziółkowski

19 czerwca 2026, 15:22 • 2 min czytania 3

Reklama
Wisła Kraków ma nowego obrońcę. Grał w belgijskiej ekstraklasie

Wisła Kraków po czterech latach pierwszoligowej tułaczki awansowała do Ekstraklasy i to bez potrzeby grania w barażach. Drużyna Mariusza Jopa zdominowała drugi poziom rozgrywkowy, prowadząc w tabeli od pierwszej do ostatniej kolejki. Teraz przyszedł czas na wzmocnienie składu krakowskiej maszyny. Jarosław Królewski zdecydował się zakontraktować piłkarza z doświadczeniem w lidze belgijskiej.

Reklama

Ulepszona defensywa. Wisła Kraków i Maxence Maisonneuve ze współpracą na dwa lata

W ostatnich latach beniaminkowie Ekstraklasy dzielą się na tych, którzy mają bardzo mocny pierwszy sezon po awansie lub spadają do pierwszej ligi całkiem szybko. Wisła Kraków zdecydowanie nie chce podzielić losu Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, Zagłębia Sosnowiec czy Sandecji Nowy Sącz.

Pierwszy transfer do klubu grającego przy Reymonta stał się właśnie faktem. 27-letni Maxence Maisonneuve, który do niedawna grał w belgijskim La Louviere, podpisał z krakowskim zespołem umowę na dwa lata z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Reklama

Środkowy obrońca z Francji mierzący nieco ponad 190 cm wzrostu ma za sobą sezon w belgijskiej ekstraklasie w barwach zespołu RAAL La Louviere. Był on zawodnikiem podstawowego składu, a jego drużyna utrzymała się w lidze, choć finalnie zajęła w niej przedostatnie miejsce. Gorsze było tylko Dender Krzysztofa Kotona. Dla RAAL był to pierwszy w historii sezon na poziomie belgijskiej elity. 2600 minut w 34 spotkaniach to dorobek jaki Maisonneuve może zapisać sobie za rozgrywki 2025/26.

Czteroletnia tułaczka Białej Gwiazdy po pierwszoligowych obiektach wreszcie dobiegła końca. Tym samym w elicie zobaczymy aż trzy drużyny z Krakowa, bowiem po barażach awansowała także Wieczysta. Przed startem nowego sezonu Wisła przedłużyła kilka umów, z tą Mariusza Jopa na czele. Nowe kontrakty parafowali także m.in. James Igbekeme, Jordi Sanchez czy Patryk Letkiewicz.

 

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Ali Agca, fanatyzm i gościnność. Szabłowski odsłania prawdziwą Turcję [WYWIAD]

Szymon Janczyk
0
Ali Agca, fanatyzm i gościnność. Szabłowski odsłania prawdziwą Turcję [WYWIAD]
Mundial 2026

Wypadli fatalnie, ale RPA, Czechy, a nawet Katar wciąż mogą awansować

AbsurDB
3
Wypadli fatalnie, ale RPA, Czechy, a nawet Katar wciąż mogą awansować

Ekstraklasa

Reklama