„Chciał go Vincent Kompany”. Ekspert chwali wzmocnienie Lecha

Marcin Ziółkowski

19 czerwca 2026, 12:56 • 3 min czytania 3

Reklama
„Chciał go Vincent Kompany”. Ekspert chwali wzmocnienie Lecha

Lech Poznań zadziałał błyskawicznie. Allahyar Sayyadmanesh, który do niedawna reprezentował barwy KVC Westerlo w belgijskiej ekstraklasie, wkrótce zostanie ogłoszony nowym zawodnikiem Kolejorza. To piłkarz z przeszłością choćby w Fenerbahce. W programie „Weszło Alarm” na temat Irańczyka wypowiedział się doskonale zorientowany w realiach piłki nożnej w krajach Beneluksu Mariusz Moński. Chwali on ten ruch i uważa, że Sayyadmanesh może grać jeszcze lepiej.

Reklama

Allahyar Sayyadmanesh nowym zawodnikiem Lecha Poznań. Wzmocnienie pod walkę o Ligę Mistrzów

Marzeniem Lecha Poznań jest awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Pierwszym przeciwnikiem Kolejorza w eliminacjach będzie mistrz Danii, Aarhus. Choć Duńczycy sięgnęli po mistrzostwo kraju po 40 latach przerwy, to ich wylosowanie wywołało spory niepokój wśród kibiców z Poznania.

Humor poprawiły jednak newsy na temat kolejnego transferu, dopiętego bardzo szybko. Allahyar Sayyadmanesh to 24-letni Irańczyk, który w dwóch ostatnich sezonach dla Westerlo strzelił 14 bramek i zanotował dziewięć asyst. Jest to też piłkarz, którego Lech pozyska na zasadzie wolnego transferu.

Reklama

W jego temacie wypowiedział się dla programu „Weszło Alarm” Mariusz Moński. Specjalista od piłki belgijskiej i holenderskiej opowiedział trochę o jego historii, a także piłkarskim profilu.

– Był wielkim talentem w Iranie. Gdy odchodził do Fenerbahce [2019 rok – MZ] oczekiwania w Turcji były bardzo duże. Natrafił niestety na czas pandemii covidowej. Nie mógł nigdzie wychodzić. Nastolatek nie odnalazł się w wielkim mieście. Później szło mu już lepiej w Zorii Ługańsk.

– Co do gry w Belgii, jest to piłkarz bardzo szybki. Skrzydłowy bazujący na dynamice i dryblingu, mający dobre dośrodkowanie, który potrafi odnaleźć się w polu karnym, by wykończyć okazję. To nie jest jednak napastnik. Połowa bramek dla Westerlo to rzuty karne, więc tu ma dużo do poprawy. Nie ma co liczyć, że będzie strzelał w ataku za Ishaka.

Reklama

Mówiło się, że w grze o podpis Irańczyka było choćby Schalke, Augsburg czy Levante. Lech mimo to okazał się skuteczniejszy w działaniu. Sayyadmanesh był kluczowym piłkarzem Westerlo i planowano z nim w klubie dalszą przyszłość.

– Chcieli z nim przedłużyć kontrakt. Miewał drobne urazy, wypadał na kilka meczów, 2-3 tygodnie. Gdy był zdrowy to był to pierwszy skład Westerlo. To nie jest topowy klub w Belgii, ale walczył o prawo gry w europejskich pucharach. Sayyadmanesh był tam ważnym piłkarzem, kreował grę. Liczby nie są imponujące, ale on trzymał poziom. To nie piłkarz momentów jak Hotić.

Moński jest zdania, że Sayyadmanesha stać na jeszcze lepszą grę niż w Belgii. Choćby dlatego, że ma dopiero 24 lata i spory talent widziały w nim największe belgijskie kluby.

Reklama

– Słyszałem, że dostał wysoki kontrakt w Lechu. Gdy przechodził do Hull City interesowały się nim Club Brugge i Anderlecht, chciał go Vincent Kompany. To pokazuje skalę jego talentu, że mocne kluby się nim interesowały. To nadal młody piłkarz i można oczekiwać, że powinien grać jeszcze lepiej. 

Cały program Weszło Alarm po meczach grupy A i B obejrzycie na kanale YouTube WeszłoTV!

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama