Jurica Vranješ był w kadrze reprezentacji Chorwacji na MŚ w 2002 i 2006 roku. Dzielił szatnię z takimi piłkarzami jak Davor Šuker, Robert Prosinečki i Luka Modrić. W rozmowie z Weszło odkrył kulisy chorwackiego futbolu, ocenił reprezentantów Chorwacji i opowiedział o mundialach z perspektywy zawodnika. Jak sam podkreślił – Chorwatów z Polakami wiele łączy i jest zaskoczony, że nie jesteśmy piłkarsko na tym samym poziomie.
Jurica Vranjes: Polska jest doskonałym adresem jako krok przed transferem do topowej ligi
Kamil Rogólski: Wojciech Szczęsny powiedział niedawno, dlaczego jego zdaniem Polska nigdy nie dogoni Hiszpanii w piłce nożnej. Wyszedł z domu o północy i zobaczył dzieci grające w piłkę na ulicy, co jest tam zupełnie normalne. To samo o Chorwacji powiedzieli mi ludzie, którzy często podróżują do twojego kraju – że dzieci trenują piłkę nożną na masową skalę. Czy to jest wasz fundament szkolenia?
Jurica Vranjes, były reprezentant Chorwacji: Szczerze mówiąc tak i jestem zaskoczony, gdy słyszę, że w Polsce tego nie ma. Polska, kraje byłej Jugosławii, my wszyscy jesteśmy Słowianami. OK, nie jesteśmy tacy sami w stu procentach, ale mamy tę samą mentalność. Gra w piłkę na ulicy i ogólnie spędzanie czasu na świeżym powietrzu to też domena Serbów, a szczególnie możesz to zobaczyć w Bośni i Hercegowinie. Gra na ulicy uczy techniki i gdy to zjawisko zanika, każdy ma problem. Reprezentacja, Legia Warszawa i inne kluby.
W Polsce mamy takie przykre zjawisko, że są boiska, ale wisi tabliczka z napisem “gra w piłkę zabroniona”, bo przeszkadza to ludziom mieszkającym dookoła. Pytam o to, ponieważ staramy racjonalizować, dlaczego nam się nie udaje, a wam tak. Od 1998 roku Chorwacja ma trzy medale mistrzostw świata. My przez cały ten czas raz byliśmy w 1/8 finału. Jest jeszcze teoria, że to dlatego, bo u was można grać w piłkę cały rok, a w Polsce nie.
To prawda i to jest bardzo ważne. Może nie w całej Chorwacji, ale powiedzmy, że w 80% kraju można grać w piłkę na zewnątrz przez cały rok. Ale popatrz, mieliście u siebie Euro 2012. Wiem, ile zbudowaliście infrastruktury. Macie stadiony, których my w Chorwacji nie mamy. Macie też wszystko dookoła stadionów, czyli boiska treningowe dla dzieci, akademie. Widziałem Ekstraklasę, stadiony otoczkę. Zabierz FC Porto, Benficę, Sporting CP i według mnie macie lepszą ligę niż Portugalia. Wy macie to wszystko, ale jednocześnie piłka nożna przez ostatnie 15-20 lat się zmieniła. Dziś dzieci mają wiele rozpraszaczy. Są smartfony, PlayStation. Nawet powiem ci, że w Chorwacji ta zmiana jest zauważalna. OK, dzieci grają w piłkę, ale co 2-3 lata widać, że jest gorzej niż było wcześniej. Jak patrzę na biedniejsze kraje – Bośnię i Hercegowinę, Albanię, to tam kultura gry w piłkę na ulicy wygląda tak, jak w Chorwacji albo w Polsce 20-30 lat temu. Tam 90% dzieciaków uprawia sport, bo to dla nich szansa, żeby wyrwać się z biedy. W Chorwacji już nie ma tego głodu.
Mój syn jest nastolatkiem i nawet po nim to widzę, bo on nie jest tak “głodny”, jak ja byłem w jego wieku. To też jest pochodna sytuacji w Polsce, bo słyszę o was dużo pozytywnych rzeczy, że jesteście fajnym krajem, standard życia znacznie urósł. Jako agent współpracuję z Polakami, z polskimi klubami, więc mam ogląd sytuacji. Gdy mam piłkarza, który potrzebuje kroku przed transferem do topowej ligi, wtedy Polska jest doskonałym adresem. Macie też dobrych piłkarzy, bo przecież Robert Lewandowski to jeden z najlepszych napastników na świecie ostatnich 15 lat. Za moich czasów w Bundeslidze mieliście tam bardzo silnych ludzi. Znam Łukasza Piszczka i Kubę Błaszczykowskiego z Borussii Dortmund, topowe postaci. Ilu teraz macie piłkarzy w Bundeslidze? Pięciu, sześciu?
To się zmieniło przez ostatnią dekadę. Mnóstwo Polaków grało w Serie A. Więcej niż w Bundeslidze.
OK, to wcześniej była Bundesliga. Ekstraklasa była głównym celem dla Niemców, podobnie jak liga chorwacka. Dlatego jestem zaskoczony, że przez ostatnie 10 lat nie mieliście sukcesów jak Chorwacja. Przyznaję, mamy świetnych piłkarzy. Nie macie Modricia, nie macie Perišicia, Kramaricia, ale macie Roberta Lewandowskiego, którego my nie mamy. Może jest tak, że co 10 lat macie jakąś gwiazdę, ale jeden piłkarz wielkiej klasy to za mało.

Sparing Lecha Poznań z Werderem Brema w 2009 roku. Jurica Vranjes to ten z tyłu.
Czy poziom ligi chorwackiej jest dla was problemem? Jest tylko dziesięć klubów, z czego dwa odgrywają jakąś rolę w Europie. To oczywiście Dinamo Zagrzeb i ostatnio Rijeka. Hajduk Split ostatni raz grał w fazie grupowej europejskich rozgrywek 16 lat temu. To jest niesamowity kontrast między znaczeniem ligi chorwackiej w Europie, a znaczeniem reprezentacji Chorwacji na świecie.
Wiesz, nadal mamy potencjał. Niektórzy z obecnych piłkarzy reprezentacji Chorwacji wyjechali 15-20 lat temu w najlepszym wieku. Luka Modrić z Dinama Zagrzeb, Ivan Perišić z Andrei Kramarić z Rijeki. Wszyscy trafili do topowych lig w Europie. Przez to zbudowaliśmy świetną drużynę. Ale jak długo to jeszcze potrwa? Nie mam pojęcia. Jak Modrić zakończy karierę po mundialu, to nie wiadomo, co będzie. Jesteśmy krajem o populacji sięgającej raptem czterech milionów. Biorąc to pod uwagę, nasze sukcesy z ostatnich 10-15 lat nie są normalne. Również dużo zawdzięczamy piłkarzom, którzy urodzili się poza Chorwacją, ale kochają kraj swoich rodziców. Bracia Kovač urodzili się w Niemczech. Ivan Rakitić w Szwajcarii. Mladen Petrić urodził się w Bośni, ale wychowywał się w Szwajcarii. Josip Šimunić urodził się w Australii.
Jurica Vranjes: Świat oszalał z rodzicami, agentami. Bo „mój chłopak” jest najlepszy i musi grać
Jak wygląda infrastruktura w Chorwacji?
W porównaniu do Polski, u nas wygląda to tak, jak u was przed Euro 2012. W Chorwacji mamy jedno, może dwa boiska treningowe na klub. Wy macie cztery, pięć. U nas dopiero w ostatnich latach obudziły się takie kluby jak Rijeka, Osijek, ale w Osijeku kto buduje? Właściciel z Węgier. Dinamo Zagrzeb pracuje od tak wielu lat, ale jak ci mówiłem, futbol się zmienił. Gdy miałem 15 lat, 16, 17, trenerzy trzymali nas krótko i myślę, że dla mojego pokolenia to było bardzo, bardzo dobre. Dziś jest inne podejście. Trenerowi nie wolno krzyczeć na zawodnika na treningu, bo zaraz przyjdzie rodzic i powie “co ty masz do mojego dziecka?” Kiedyś walczyłeś z 25 zawodnikami podczas ćwiczeń i kto jest lepszy, ten gra. Dzisiaj świat oszalał z rodzicami, agentami. Jest duża presja na trenerach, bo przecież “mój chłopak” jest najlepszy, musi grać. To już nie jest takie oczywiste, że gra lepszy, a wtedy ten lepszy przepada. Poza tym wszystko jest dziś napchane pieniędzmi. Kiedyś było naturalne, że w wieku 17, 18 lat zarabiasz małe pieniądze, a kilka lat później, powiedzmy, dziesięć razy tyle. Dziś nastolatkowie zarabiają potężne pieniądze jak na swój wiek i myślę, że długoterminowo to będzie dla nas problem.
Kto ma dziś lepszą akademię w Chorwacji – Dinamo czy Hajduk? Są między nimi jakieś zasadnicze różnice?
Pod względem filozofii to jest wszystko to samo. Ludzie w Chorwacji pracują tak samo – czy to Dinamo, Hajduk, Rijeka, czy Osijek. Różnica tkwi w tym, ile dany klub może zaoferować pieniędzy wychowankowi. Nie twierdzę, że to jedyny czynnik, ale pieniądze są istotne i to widać na przestrzeni ostatnich 15 lat. Dinamo Zagrzeb je ma, a Hajduk nie. Hajduka porównałbym do Legii. Wielki klub, ale brakuje pieniędzy. W dzisiejszym futbolu bez pieniędzy jesteś martwy. Dinamo Zagrzeb sprawnie wykorzystywało swoją finansową przewagę w ostatnich dwóch dekadach, bo oferowali trochę więcej pieniędzy niż Rijeka, Osijek i inne kluby. Powiedzmy, że co roku 15-20 największych talentów w Chorwacji dołączało do Dinama. Z tej grupy poradziło sobie może dwóch, a reszta przepadała, co też ma swoje negatywne konsekwencje dla chorwackiego futbolu. W skali całego kraju 90% ośrodków pracuje w ten sam sposób.
Rozumiem, że definicja tego szkolenia w Chorwacji to przede wszystkim technika. Kojarzycie się z techniką i kreatywnością. Dobry technicznie Chorwat i Hiszpan to żadna różnica.
Dokładnie. W Chorwacji, kiedy dzieci zaczynają grać w piłkę, przede wszystkim chcą być piłkarzami. Chodzi o samą grę, o technikę i umiejętności. W ostatnich 10 latach jednak coraz większy nacisk kładzie się na przygotowanie atletyczne. Czasem jest tak, że jeśli ktoś jest szybszy i bardziej atletyczny, ale słabiej gra w piłkę, to klub weźmie go przed chłopakiem, który jest wolniejszy, ale za to naprawdę dobrze gra w piłkę. Ale w Chorwacji w akademiach przez cały czas tylko piłka, piłka, piłka, piłka. Jak mówisz – tak samo jak w Hiszpanii. Właśnie dlatego wychodzą tacy zawodnicy, technicznie topowi gracze jak Modrić, jak Kovačić, a teraz jak Baturina. To wszystko dzięki świetnemu szkoleniu w akademiach.
Taki wzorowy wychowanek szkolony od 9. do 21. roku życia potrafi grać w piłkę. Dopiero potem przychodzi kolejny krok, czyli przygotowanie fizyczne. Jeśli masz opanowaną technikę, a w wieku 17–18 lat dorobisz się dobrej kondycji i ciała, to jesteś gotowy na najwyższy poziom. My pielęgnujemy przede wszystkim techniczny futbol, tak jak w Hiszpanii. A potem wiesz, jednemu wychodzi szybciej – ktoś już w wieku 19 lat jest gotowy, inny potrzebuje trochę więcej czasu. Pod względem nauki liga chorwacka ma dobry poziom. Z tego co wiem, od przyszłego sezonu w lidze chorwackiej będzie musiało wyjść dwóch piłkarzy U-21 w podstawowej jedenastce.
Jurica Vranjes: Luka jest normalnym gościem, ma normalną żonę, troje dzieci, żadnych skandali na koncie
Rozmawiamy z okazji trwających mistrzostw świata. Byłeś w kadrze Chorwacji na mundial w 2002 i 2006 roku. Dzieliłeś szatnię ze świetnymi piłkarzami. W Niemczech byli to Dario Šimić Darijo Srna, Dado Pršo i przede wszystkim Luka Modrić. Jaki był wtedy Luka?
Nie powiem ci jak inni piłkarze, że widziałem Lukę Modricia na pierwszym treningu i wiedziałem, że będzie dziesiątką w Realu Madryt. Tak naprawdę nikt nie mógł tego przewidzieć. Żeby była jasność, on był świetny już 2006 roku. Bardzo dobrze się rozwijał w akademii Dinama Zagrzeb i na MŚ w Niemczech widziałem tę jakość. Mało kto pamięta, że Modrić jako młody zawodnik poszedł na wypożyczenie do Bośni i Hercegowiny.

Brazylia vs Chorwacja. Mecz na mundialu w 2006 roku.
Zrinjski Mostar.
Tak jest. Słuchaj, w tamtym czasie liga bośniacka była okropna. Jechałeś na boisko rywala i już w autobusie wiedziałeś, że nie wygrasz, bo on cię zabije, mając za sobą sędziów i wszystko. Tam Luka Modrić jako młody zawodnik został najlepszym piłkarzem w lidze. Każdy wie o Realu Madryt, Tottenhamie, Dinamie Zagrzeb, ale nie wie o Zrinjskim. Bez tej historii nie byłoby Realu Madryt, nie byłoby Złotej Piłki. Pamiętasz, co powiedziałem ci o charakterze obecnych piłkarzy? Epizod w Bośni dużo mówi o młodym Modriciu. Wyobraź sobie, że Polska ma swojego Modricia w Legii Warszawa i miałby pójść na takie wypożyczenie jak do Zrinjskiego Mostar. Myślisz, że by się zgodził? Nie. Bo on jest przekonany, że musi grać w Legii. Potem przychodzą zbulwersowani rodzice. Za rodzicami agent, który mówi “mój piłkarz będzie grał tutaj albo o nim zapomnij”.
Modrić wydaje się bardzo skromny, to prawda.
To prawdziwa historia. Luka jest normalnym gościem, ma normalną żonę, troje dzieci, żadnych skandali na koncie. Rozumiesz, co mam na myśli? On prowadzi normalne życie i ma normalny dom, do którego wraca i może się zregenerować, czeka na niego obiad. To też jest problem obecnych piłkarzy, żeby znaleźć normalną kobietę do wspólnego życia. Modrić prowadzi spokojne życie i dzięki temu w wieku 40-41 lat jest jednym z najlepszych piłkarzy w Serie A, a na pewno najlepszym w Milanie.
On również doświadczył wojny na Bałkanach. To musi kształtować charakter.
Zdecydowanie. Wojna w Chorwacji trwała w latach 1991-1995 i wszyscy to pamiętamy. Luka to rocznik 1985, ja jestem z 1980. To był mega trudny czas. Luka jako dziecko przeniósł się z małego Zadaru do Zagrzebia i to też nie było łatwe. To wszystko uczyniło go silniejszym.
Mistrzostwa świata 2006 to dla ciebie złe wspomnienia, prawda? Trafiliście w grupie na Brazylię i Japonię, co samo w sobie było bardzo trudne. Ponadto prawdopodobnie najsilniejsza w XXI wieku Australia. Czego wam wtedy zabrakło, żeby wyjść z grupy?
Brakowało nam pewności siebie, wiary we własne umiejętności. Graliśmy wtedy w dobrych klubach, ale nie było kogoś takiego jak późniejszy Modrić w Realu Madryt albo Kovačić w Chelsea, Manchesterze City. Nie mieliśmy wtedy w składzie takich top, top piłkarzy. Wybitna generacja narodziła się później, ale załapałem się jeszcze na wspólną grę z tą poprzednią. Na mistrzostwach świata 2002 grałem razem z Šukerem, Prosinečkim, Bokšiciem. Dla mnie chorwacka generacja z przełomu wieków miała w sobie nawet więcej talentu niż ta obecna z Modriciem. Powiedziałam wcześniej, że futbol się zmienił i pod pewnymi względami na lepsze. W czasach, gdy w reprezentacji byłem ja, Šuker, Prosinečki, Jarni, Boban, Asanović, nie było takiej świadomości i koncentracji na pracy.
Gol Darijo Srny w trzeciej minucie meczu z Australią. To najszybszy gol Chorwacji w historii występów na mistrzostwach świata.
Co masz myśli?
Dziś Modrić czy Perišić zostają trzy, cztery godziny na siłowni, żeby pracować nad ciałem, przygotować się na następny mecz. Taki trend wielkiej świadomości na temat treningu i pracy przyszedł po mistrzostwach świata w Niemczech. Nie tylko w reprezentacji Chorwacji, ale wszędzie. To nie oznacza, że nie mieliśmy charakteru. Mam dziesięć sezonów w Bundeslidze, z czego osiem w Lidze Mistrzów. Byłem przyzwyczajony do gry co trzy dni. Ale nikt nigdy do mnie nie przyszedł i nie nauczył tej pracy ekstra. Dzisiaj to normalne. Właśnie dlatego Luka Modrić jest na wysokim poziomie tak długo. Mało kto zauważa, że on praktycznie nie ma ciężkich kontuzji.
Jurica Vranjes: Po mundialu 2006 media zrobiły z nas nieudaczników
Odnośnie mundialu 2006, w waszej szatni była ciekawa sytuacja. Waszym selekcjonerem był Zlatko Kranjčar, a powołany był Niko Kranjčar, jego syn. Wiesz jak to jest. Sam pamiętam sugestie w mediach, że to faworyzowanie. A może było na odwrót i przez to, że ojciec był selekcjonerem, to synowi było trudniej niż reszcie.
Niech to dobrze wybrzmi. Niko Kranjčar miał jakość, żeby być w tej drużynie. Tak samo jak później za kadencji Slavena Bilicia. Tymczasem media w Chorwacji gadały bzdury, że ojciec pcha syna do kadry i tak dalej. To u nas normalne. Myślę, że to było trudne dla Niko, ale na pewno jeszcze trudniejsze dla jego ojca. Wystarczyły dwa słabe mecze i już uwaga dziennikarzy skupiała się na nich dwóch, że Niko nie może grać bla bla bla. W Dinamie Zagrzeb to były czasy Zdravko Mamicia, wielkiego bossa w tym klubie. On nie doceniał Niko Kranjčara. Mówił, że on nie ma szans w poważnej piłce. Wiesz, a on był z Dinama, z akademii. Tam jest wszystko. Dzieciaki takie jak on, cały Zagrzeb go lubił i jego ojca. To wszystko zagrzebska rodzina, taka porządna, dżentelmeńska rodzina i w ogóle. A Mamić chciał go wypchnąć z klubu. W wyniku tego Niko Kranjčar przeszedł do Hajduka Split, czyli największego konkurenta.
Pamiętam go z Dynama Kijów. Był tam bardzo dobry.
W Tottenhamie był bardzo dobry. W Portsmouth był bardzo dobry. Teraz jest asystentem Ivicy Olicia w reprezentacji Chorwacji U-21 i chce się rozwijać jako trener.
Wracając do mundialu w Niemczech. W pierwszym meczu trafiliście na Brazylię. Ronaldinho był po świetnym sezonie w Barcelonie. Kaká już pokazywał ogrom talentu w Milanie. Na ostatnim wirażu kariery były legendy: Ronaldo, Roberto Carlos, Cafu. Kto tam zrobił na tobie największe wrażenie?
Grałem wtedy w Bundeslidze, więc pierwszy raz widziałem Kakę na żywo. W Milanie i później w Realu Madryt to był inny poziom. Przeciwko nam był dla mnie numerem jeden. Ronaldo, wiadomo, był znany na cały świat, ale przeciwko nam nic nie pokazał, bo Robert Kovač i Josip Šimunić ładnie go tam związali. Zszedł z boiska gdzieś około 60. minuty. Mieli mnóstwo gwiazd. Na Barcelonę z Ronaldinho w Lidze Mistrzów trafiłem dwa razy z rzędu z Werderem Brema.
Gol Kaki przeciwko reprezentacji Chorwacji. Jeden z najpiękniejszych na tamtym mundialu.
O Jezu. Pamiętam te mecze. Per Mertesacker ciężkie życie z nim miał.
Tak, to prawda. Tamta Brazylia była odzwierciedleniem tego, co powiedziałem ci o takiej wzorowej konstrukcji drużyny. 6-7 piłkarzy na bardzo wysokim poziomie, z doświadczeniem, a reszta to czyste talenty jak właśnie Kaka, Ronaldinho, który już wtedy miał na koncie Złotą Piłkę.
Z Brazylią przegraliście 0:1. Następny mecz to bezbramkowy remis z Japonią. Darijo Srna nie wykorzystał karnego. Drugi mecz z rzędu bez bramki, mimo że wyszliście ofensywnie. Pršo, Klasnić i z ławki wszedł Ivica Olić.
Z Japonią przede wszystkim mieliśmy nóż na gardle. Taki był mundial 32-zespołowy. Margines błędu był bardzo mały. Irytowało mnie lekceważenie Japonii w chorwackich mediach – że w sumie co to jest Japonia? To niestety typowe. A my tak naprawdę mieliśmy szczęście, że tego meczu nie przegraliśmy. Japończycy mieli wtedy bardzo dobrą drużynę. Darijo się pomylił, tak bywa. Potem graliśmy z Australią, która miała dużo piłkarzy w Premier League. Tim Cahill z Evertonu, Mark Viduka z Middlesbrough, Tony Popovic z Crystal Palace, Harry Kewell z Liverpoolu. No długo można wymieniać. A w naszych mediach ta sama historia, że co to jest Australia? Jak mam być szczery, nie zasłużyliśmy na awans. Z Australią skończyło się na 2:2, ale z przebiegu meczu byli od nas lepsi.
W waszym meczu z Australią były sędziowskie kontrowersje, ale jedna sytuacja wręcz przeszła do historii mundiali. Josip Šimunić dostał drugą żółtą kartkę w 90. minucie, a mimo to pozostał na boisku do końca. Trzecią żółtą kartkę dostał kilka minut później i dopiero zszedł z boiska. Czy wy w tym ferworze w ogóle ogarnęliście, że coś tutaj jest nie tak? Sędzią był Anglik Graham Poll
Najwyraźniej nie pamiętał, że już jedną mu wcześniej dał. Mecz był szalony w tych minutach między pierwszą a drugą żółtą i może przez to stracił koncentrację, ale tak naprawdę do dziś nie mam pojęcia, co się tam wydarzyło. Tam był taki chaos. Josip chciał zejść z boiska, ale sędzia wznowił grę. Ktoś z reprezentacji Australii krzyczał, że to już druga żółta.
Poll się absurdalnie tłumaczył. Mówił, że urodzony w Australii Josip Šimunić mówił do niego z charakterystycznym australijskim akcentem i przez to pomylił go z rywalem. Nawet jeśli, to trudno pomylić chorwacką koszulkę z australijską. Ten sędzia po waszym meczu wyjechał z Niemiec. Mówił, że nie mógł spać w nocy i doznał traumy. Rozmawialiście o tym w szatni po meczu?
Już mieliśmy to gdzieś. Punkt dał Australijczykom awans do 1/8 i słyszeliśmy jak się cieszą. Zresztą oglądałem ich następny mecz z Włochami i byli dużo lepsi od przyszłych mistrzów świata. Z VAR na pewno przeszliby dalej, bo ten karny w końcówce… proszę cię. A po naszym meczu z Australią było w Chorwacji tyle rozczarowania, ponieważ wszyscy byli przekonani, że o ile Brazylia jest lepsza, tak z Japonią i Australią będzie spacerek, bo przecież my to Chorwacja. W mediach zrobiono z nas nieudaczników.
Jurica Vranjes: Już nigdy żaden piłkarz z Bałkanów nie dostanie dziesiątki w Realu
Powiedziałeś dużo o nastawieniu mentalnym. Popatrz, ile było stykowych momentów na MŚ 2018, gdy ta historia Chorwacji mogła się skończyć. Z Danią rzuty karne, z Rosją rzuty karne, z Anglią dogrywka. W 2022 roku z Japonią wygrane karne i z Brazylią wygrane karne. To jest niesamowite. To szczęście czy legendarny chorwacki mental?
50/50. Ja zawsze mówię, że karne to szczęście, ale trzeba mieć jakość, żeby temu szczęściu dopomóc i ostatecznie ta jakość decyduje. Nie da się pojechać na szczęściu do finału mistrzostw świata. Po prostu nie jest to możliwe.
W Polsce zwykło się mówić, że gdy już los da nam szansę na coś dużego, to przegrywamy w głowach. Nie wytrzymujemy presji. Da się tego nauczyć?
Wytłumaczę to w ten sposób. Dajmy na to – jakiś klub kupuje piłkarza. On kupuje Chorwata, bo szuka następnego Luki Modricia. U nas pewna tradycja wymaga pewności siebie. Jak masz rodaka z dziesiątką na plecach w Realu Madryt, to czego masz się bać? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z poziomu, który on wyznaczył. Dla Bałkanów Modrić to koniec historii. Mówię o tym otwarcie, że już nigdy piłkarz z Bałkanów nie dostanie dziesiątki na plecach w Realu Madryt. Kluby szukają nowego Modricia, Gvardiola i to kosztuje. Gdy piłkarz trafi do reprezentacji Chorwacji, to już kosztuje dziesięć razy więcej, bo to znak jakości. Tak samo jak reprezentacja Hiszpanii, Portugalii albo Niemiec. Nie jest powiedziane, że jest tak dobry, ale mimo wszystko kluby w to idą, bo szukają jakości i nie chcą czegoś przegapić. Zawodnik reprezentacji Chorwacji przy dzisiejszym rynku może wkrótce kosztować 50-70 mln euro, żaden problem. Tutaj roi się od skautów, którzy namawiają już piętnastolatków, bo wiedzą, że za rok taki piłkarz może być poza zasięgiem. To jak tutaj nie mieć pewności siebie?
W czerwcu 2022 roku rozmawiałem z Josipem Juranoviciem i skonfrontowałem go z opinią, że Chorwacja się kończy, bo gwiazdy się zestarzały, Mario Mandžukicia już w ogóle nie ma itd. On był trochę tym zirytowany i skontrował, że to nie jest tak, bo jest Gvardiol, Jakić, Pašalić. Właściwie miał rację, bo kilka miesięcy później zdobyli brązowy medal. Czy Chorwacji istnieje jakaś debata, co po Modriciu, Perišiciu itd?
Po rozpadzie Jugosławii zawsze pojawiały się nowe talenty. Przez ostatnie 36 lat tak było i jestem przekonany, że też tak będzie. Oczywiście trzeba być przygotowanym na zmianę strategii. Modrić po mundialu być może zakończy karierę. Nowy selekcjoner będzie musiał wymyślić nową formułę bez najlepszego chorwackiego piłkarza w historii. Perišić ma 37 lat, Kramarić zaraz kończy 35. Kovačić ma może jeszcze dwa lata na wysokim poziomie. On jest świetny, ma jakość, ale Modrić to inny poziom. Livaković ma 31 lat, też trzeba myśleć co potem. Ale jestem pewien, że taka generacja przez najbliższe 10 lat nam się nie trafi.
Na MŚ 2022 nie przewidziałem na przykład, że Perišić da radę na lewej obronie. Symbolem jest to, że nie było Mandžukicia, a mniej utalentowani Bruno Petković i Marko Livaja zapieprzali jak konie. To mi się u was podoba, że piłkarz może mieć mniej talentu, ale zaangażowania nigdy nie może zabraknąć.
To jest kwestia właśnie tej mentalności. Popatrz na Perišicia. On grał wtedy w Tottenhamie na skrzydle. Przyszedł do niego trener i powiedział: słuchaj potrzebuję cię na lewej obronie. Perišić podjął się tego zadania i dał radę. Toksyk by powiedział, że on jest zbyt ważny, żeby grać na lewej obronie, ale to nie przypadek Perišicia. Dzięki takim ludziom jak on był medal.
Powiedz mi o Perišiciu, bo on uległ bardzo ciężkiej kontuzji w Tottenhamie. Trafił do macierzystego Hajduka Split, żeby wygrać mistrzostwo, nie udało się. Rozwiązał kontrakt i gdy wydawało się, że ta kariera się kończy, podpisał kontrakt ze stawiającym dużo wyższe wymagania PSV Eindhoven i jest tam znakomity. W Hajduku się na nim nie poznali?
To był czas, gdy z Hajduka do Tottenhamu trafił Luka Vušković i myślę, że Perišić był częścią tego dealu. Po grze w takich klubach jak Borussia Dortmund, Bayern Monachium, Inter itd. status Perišicia w Chorwacji jest bardzo wysoki. On myślał o mistrzostwach świata 2026. Chciał wyleczyć kontuzję kolana i grać w dużo lżejszej lidze niż angielska. W lidze chorwackiej jego gra spotykała się z pewnym zjawiskiem. Może w Polsce spotkałeś coś takiego, że piłkarz wraca do Ekstraklasy po wielu latach gry na zachodzie i ludzie oczekują, że co mecz będzie miał trzy gole i trzy asysty.
Kuba Błaszczykowski jest takim przykładem.
Chociażby. Wtedy krytyka jest przesadzona, no bo jak to. Grałeś w topowych klubach tyle lat, a własnego podwórka nie ogarniasz? Piłkarze małych klubów jak Slaven Belupo, Lokomotiva Zagrzeb byli przeciwko niemu zmotywowani na więcej niż 100%, chcieli się pokazać. Do tego oczekiwania całego stadionu, że Perišić będzie wygrywał mecze w pojedynkę. To nie jest normalne. On ma swoje ego w pozytywnym sensie i miał już tego dość. Dostał lepszą ofertę z PSV i też myślał o mundialu. Eredivisie nie stawia wymagań na poziomie Premier League czy Serie A. Był mistrzem Holandii dwa razy z rzędu i gra z nimi w Lidze Mistrzów. Jest w formie jak 7-8 lat temu.
Jurica Vranjes: Oferowałem Lukę Vuskovicia do Borussi Dortmund za 2-3 mln euro
Są też piłkarze, którzy pojechali tylko na jeden mundial. Co się stało z Ante Rebiciem po mistrzostwach świata w Rosji? Był filarem Chorwacji i zjechał.
Kwestia charakteru. Żeby być w reprezentacji tak długo jak Modrić czy Kramarić, musisz mieć odpowiedni charakter. Po srebrnym medalu Rebiciowi tego zabrakło. W składzie musisz być jak brat. W gronie 25 piłkarzy każdy jest inny, ale musisz rozumieć zasady. U niego były problemy z tą dyscypliną, bo ma trudny charakter, ale też po prostu zaczął grać gorzej.
Kto ma potencjał na większą karierę, Luka Vušković czy Petar Sučić? Sučić gra w Interze Mediolan, ale może odpowiedź nie jest taka oczywista.
Dwaj topowi piłkarze, którzy grają w bardzo dobrych klubach. No dobra, Inter to już top. Jestem pewny, że Sučić za 2-3 lata będzie grał w jeszcze lepszym klubie niż Inter. Lukę Vuškovicia poznałem, gdy miał 15 lat. Zadzwoniłem wtedy do Borussii Dortmund i powiedziałem im, że w Chorwacji mają swojego Joško Gvardiola, ale prawonożnego. Byli zbyt opieszali. Nie wierzyli, że jest piętnastolatek, który jest talentem, jakiego oni nie mają Niemczech i jest TOP 3 w Europie. Zadałeś dobre pytanie, ale Vušković i Sučić to dwie różne pozycje. Luka razem z Gvardiolem będą na światowym poziomie przez najbliższe 10 lat. W reprezentacji Chorwacji to będzie duet jak Pique i Puyol w reprezentacji Hiszpanii. Albo Ramos i Pepe w Realu Madryt. Jeden lewonożny, drugi prawonożny, obaj silni. Z kolei Petar Sučić będzie nowym Modriciem, ale nie w kontekście klasy piłkarskiej, tylko bycia nowym liderem reprezentacji.
Co do Luki Vuškovicia, rozmawiałem z nim w zeszłym roku. To była jego końcówka na wypożyczeniu w Westerlo. Nie chcę dorabiać teorii, może był po prostu zmęczony po treningu, ale był bardzo skromny. Miałem wrażenie, że nawet trochę wstydliwy. W kontraście – na boisku to wojownik totalny. Też zauważyłeś coś takiego?
Pod względem czysto personalnym świetny chłopak. Znam też jego ojca, bo też jest byłym piłkarzem. Brat Luki Vuškovicia też jest w HSV. Oferowałem Lukę do Borussii Dortmund jak już wiesz. Był jeszcze temat RB Salzburg, ale wszyscy byli zbyt wolni. Może uznali, że 2-3 miliony euro to zbyt dużo na piłkarza w wieku 15-16 lat. Teraz jest wart 50-60 milionów euro.

Radomiak będzie mógł się pochwalić, że piłkarz wyceniany na kilkadziesiąt mln euro grał tu na wypożyczeniu.
Na jakiej pozycji teraz widzisz Joško Gvardiola? Lewa obrona czy środek?
Środek obrony. Może grać na lewej obronie, co jest bardzo przydatne, ale na środku obrony jest jednym z najlepszych w Europie.
Kogo widzisz jako partnera dla niego w duecie? Widziałem różne prognozy. Šutalo, Pongračić, Erlić.
Już teraz Gvardiol powinien grać z Vuškoviciem. Z Anglią postawiłbym na nich. Na prawej obronie Josip Stanišić, a na lewej nie wiem.
Całą drużynę scala selekcjoner Zlatko Dalić. Gdy Polska była po ćwierćfinale Euro 2016 i piąta w rankingu FIFA, opinia publiczna fantazjowała, że może naszym trenerem zostanie Maurizio Sarri albo inny fachowiec z wielkim doświadczeniem, który nas wciągnie na wyższy poziom. Wy macie Dalicia, który nie był wielkim piłkarzem. Nie był wielkim trenerem. Po wyjeździe z Chorwacji zdobył doświadczenie na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie zna mentalność Chorwatów, bo sam nim jest. Mówi w tym samym języku. Zna środowisko na wylot. Może my szukamy wymarzonego trenera za daleko, a mamy go gdzieś pod ręką.
Jasne. Nawet jak sprowadzisz do Polski Pepa Guardiolę, nie ma żadnej gwarancji, że on ci przyniesie wyniki. Rozumiem, że przez ostatnie 20-30 lat piłka nożna stała się absolutnie globalnym sportem, każdy jest wszędzie. Ale jestem pierwszym, który wstanie i powie, że trenerem Chorwacji powinien być Chorwat. Trenerem Polski powinien być Polak. To się tyczy naszej specyfiki krajów słowiańskich. Nie wierzę, że nie mamy dobrych trenerów w Chorwacji i nie wierzę, że nie macie dobrych trenerów w Polsce. Przez kilka miesięcy pracowałem z Michałem Probierzem w Arisie Saloniki i uważam go za świetnego trenera, świetnego człowieka. Podkreślam, pracowałem z nim stosunkowo krótko, więc nie mogę powiedzieć więcej, ale wiem, że był selekcjonerem reprezentacji Polski. Do dziś mamy kontakt na Święta i wymienimy się wiadomościami.
Jednym z problemów tej kadencji było to, że Michał Probierz był w konflikcie z Robertem Lewandowskim. Robert oświadczył, że nie zagra w reprezentacji dopóki selekcjonerem będzie Probierz. A wiesz jak to jest. Jak ktoś ma konflikt z Robertem Lewandowskim to…
To jest martwy. To też jest kwestia trenera – Michała Probierza i każdego innego. U nas w Chorwacji jest tak samo. Gdyby Dalić będący naszym top selekcjonerem skonfliktował się z Modriciem, też byłby martwy. Ale Dalić jest mądry i wie, że musi się otoczyć silnymi postaciami jak Modrić, Perišić i Kramarić. Wiem, że Dalić konsultuje z nimi swoje decyzje przed meczem. Nie jestem trenerem, ale grałem na jakimś poziomie i wiem, że najgorsze, co możesz zrobić, to zwrócić się przeciwko najlepszemu piłkarzowi. Co tym pokazujesz? Że jesteś przeciwko najlepszemu piłkarzowi, a musisz go mieć po swojej stronie. Wiem, że Michał Probierz miał problem z Robertem Lewandowskim i to był wielki błąd Probierza. Ale z drugiej strony, nie znam ten sytuacji od kulis i może Lewandowski też powinien być profesjonalny, nie wiem tego.
Lewandowski nigdy tego nie powiedział, ale jego relacje z różnymi selekcjonerami miały swoje odcienie, że tak powiem. Istnieje teoria, że polskim trenerom brakuje autorytetu w oczach Roberta. On na zachodzie pracował z Jurgenem Kloppem, Pepem Guardiolą, Carlo Ancelottim itd. A selekcjonerzy reprezentacji Polski odnieśli sukcesy w Ekstraklasie i to też nie zawsze. W skali polskich trenerów epizod w Arisie to już coś dużego. A jeszcze odnośnie Probierza, to być może pamiętasz, że on miał w Grecji jednego problematycznego piłkarza – Nery Castillo z Meksyku.
Tak, masz rację. Byłem w tej szatni i wiem o Castillo.
Na co stać reprezentację Chorwacji na MŚ 2026? Wierzysz w powtórkę z dwóch poprzednich mundiali?
Grałem na dwóch mundialach, turniejach młodzieżowych z Chorwacją i powiem tak: to zależy. Wszystko zależy od pierwszego meczu. Nie wolno przegrać z Anglią. Jak nie wygramy, to trudno, ale nie wolno przegrać. Dalej mamy Ghanę i Panamę. Popatrz na Republikę Zielonego Przylądka z Hiszpanią. Z Ghaną nie będzie łatwo, to bardzo dobra drużyna. A z Panamą jest jak ci mówiłem o Japonii i Australii na MŚ 2006. Wszyscy myślą, że po nich to my się przejedziemy, bo kto to jest Panama? Myślę, że Zlatko Dalić czyta gazety i zna nastroje. Dla mnie Anglia z Tuchelem na ławce to jeden z faworytów całego mundialu. Szanse 60-40 dla nich. Jeśli osiągniemy dobry wynik, pewność siebie pójdzie w górę. Jak przegramy, zaraz się zacznie gadanie, co poszło nie tak, kto jest winny bla bla bla. Jednocześnie z Ghaną będziemy mieć pętlę na szyi. Nawet jeśli w obecnym systemie łatwiej o awans z grupy niż w poprzednim, to nikt u nas nie jest minimalistą z naszą mentalnością. Nie ma dla Chorwacji sufitu. Ewentualne zwycięstwo będzie impulsem. A gdzie to nas zaprowadzi, zobaczymy.
ROZMAWIAŁ: KAMIL ROGÓLSKI