Porażka nie zabrała Turkom pewności siebie. Wciąż wierzą w udany turniej

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

14 czerwca 2026, 13:08 • 3 min czytania 4

Reklama
Porażka nie zabrała Turkom pewności siebie. Wciąż wierzą w udany turniej

Jak co wielki turniej, reprezentacja Turcji wymieniana jest wśród kandydatów na „czarnego konia”. Nie zawsze udaje jej się jednak sprostać tym oczekiwaniom. Jak będzie tym razem? Początek podopieczni Vincenzo Montelli zanotowali nienajlepszy, przegrywając z Australią 0:2. Mimo porażki, selekcjoner Turków nie traci optymizmu przed kolejnymi meczami.

Reklama

Choć Australijczycy nie są chłopcami do bicia, to zdecydowanym faworytem tego spotkania była Turcja. Wskazywał też na to przebieg meczu. Przy piłce utrzymywała się głównie ekipa znad Bosforu, która jednak nie potrafiła tego wykorzystać. Australia była cierpliwa, czekała na zadanie ciosu i ostatecznie wyprowadziła dwie zabójcze kontry.

– Mieliśmy 78 procent posiadania piłki i oddaliśmy 30 strzałów, ale niewiele z nich było celnych – mówił po meczu Vincenzo Montella. – Byliśmy bardzo blisko gola. Często mieliśmy jednak trudności z przełamaniem obrony. Ich obrońcy byli wysocy, gra przeciwko takim przeciwnikom nie jest łatwa – kontynuował.

Turcja wciąż wierzy w udany turniej

Trener Turków przyznał, że sposób gry Australii nie zaskoczył jego drużyny i patrzy na kolejne mecze z optymizmem.

– Mecz, w sensie taktycznym, nie wyszedł poza nasze oczekiwania. Wiedzieliśmy, że Australia to zespół, który okopuje się z tyłu. Gdybyśmy strzelili gola w sytuacjach, które mieliśmy, mogłoby być inaczej. Straciliśmy dwa gole po dwóch kontrach. Piłkarze walczyli sercem, jeśli będziemy to dalej pokazywać, możemy osiągnąć rezultaty, jakich chcemy – stwierdził Włoch.– Po przegranej musisz jednak zaakceptować wszelką krytykę, nawet jeśli nie uważasz jej za sprawiedliwą. Szanuję opinie innych – dodał.

Reklama

Czy Montella pomógł swojej drużynie? Z dużą krytyką spotkała się jego decyzja, by trzymać na boisku aż do 85. minuty mierzącego 172 centymetry wzrostu Kerema Akturkoglu, który musiał radzić sobie z niemal dwumetrowymi australijskimi obrońcami. Już w momencie, gdy na tablicy świetlnej widniał wynik 0:2, trener zdecydował się na zmiany środkowego pomocnika i prawego obrońcy, pozostawiając napastników na ławce. Dopiero we wspomnianej 85. minucie na placu gry zameldował się Deniz Gul.

– Musieliśmy zablokować kontry. W tamtej chwili wprowadziliśmy Merta Muldura i Saliha Ozcana. Arda Guler i Hakan Calhanoglu od dawna nie grali 90 minut. Musieliśmy obok nich postawić graczy, którzy dodadzą energii – tłumaczył swoje decyzje selekcjoner reprezentacji Turcji.

Reklama

Po meczu Hakan Calhanoglu mówił otwarcie, że Turcy zdominowali rywali i zasługiwali na zwycięstwo. Porażka nie załamała piłkarzy znad Bosforu, którzy wciąż liczą na udany turniej.

– Moim zdaniem nie zagraliśmy źle, po prostu nie strzeliliśmy gola – stwierdził Abdulkerim Bardakci, turecki obrońca. – Nie straciliśmy pewności siebie. Jesteśmy bardzo dobrą drużyną. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, wygramy oba mecze i awansujemy dalej – dodał.

Turcja trafiła do grupy z jednym z gospodarzy turnieju – 26 czerwca zmierzy się ze Stanami Zjednoczonymi. Sześć dni wcześniej czeka ich starcie z Paragwajem.

Reklama

Fot. Newspix.pl

4 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Grupa D

Reklama
Grupa D

Trener Australijczyków dumny. „Uśmiech kibica to coś wielkiego”

Antoni Figlewicz
5
Trener Australijczyków dumny. „Uśmiech kibica to coś wielkiego”
Grupa D

Amerykański huragan na mundialu! Paragwaj nie miał najmniejszych szans

Wojciech Piela
25
Amerykański huragan na mundialu! Paragwaj nie miał najmniejszych szans