Turcja: czarny koń czy rozczarowanie? Problemy betonowego trenera

Szymon Janczyk

13 czerwca 2026, 18:28 • 7 min czytania 1

Reklama
Turcja: czarny koń czy rozczarowanie? Problemy betonowego trenera

Turcja czarnym koniem wszelkich turniejów, w których uczestniczy, jest w zasadzie z urzędu, z miejsca. W dodatku udała się na mundial niesiona sławą wyniku z mistrzostw Europy, co tylko zwiększyło liczbę osób wierzących w mały sukces drużyny Vincenzo Montelli. Co jednak, jeśli powiemy wam, że wiara w Turcję jest przesadzona, bo próchniejący od środka?

Reklama

Nie wysunąłem tego wniosku sam, płynie z samego serca krainy położonej nad Bosforem, od ludzi, którzy żyją tureckim futbolem na co dzień. Gdy w ramach naszego projektu otrzymałem Turków pod opiekę, prześledziłem ich losy od niemieckich mistrzostw do turnieju po drugiej stronie globu.

Okazało się, że to w zasadzie taki sam zespół. Turków to jednak nie cieszy, lecz martwi czy wręcz oburza.

Mistrzostwa Świata 2026. Turcja rozmontowana przez trenera? Kraj narzeka na powołania Vincenzo Montelli

Vincenzo Montella powołał na mundial dwudziestu spośród dwudziestu sześciu zawodników, którzy pojechali z kadrą do Niemiec. W zasadzie nawet dwudziestu dwóch, bo Ozan Kabak oraz Caglar Soyuncu z mistrzostw Starego Kontynentu wypadli rzutem na taśmę, z urazami. W gronie tych, których brakuje, nie ma w zasadzie żadnej istotnej postaci. Turniej z domu obejrzą:

Reklama
  • Ahmetcan Kaplan, który po Euro nie otrzymał już powołania i nie zaliczył nawet debiutu w kadrze;
  • Okay Yokuslu i Yusuf Yazici, którzy doznali poważnych kontuzji;
  • Cenk Tosun, który już na Euro miał 33 lata i schodził ze sceny;
  • Semih Kilicsoy i Bertug Yildimir, którzy są zakopanymi rezerwowymi.

W zasadzie można założyć, że skala zmian byłaby nawet mniejsza, gdyby nie fakt, że przed Euro zdrowie posypało się Kabakowi i Soyuncu, a teraz Yaziciemu. Gdy rozmawiam o tym z Turkami, słychać u nich zmartwienie, że Vincenzo Montella nie przygląda się nowym twarzom i uparcie tkwi przy zgranych ich zdaniem kartach.

Turcy postawili tylko na dwa świeże talenty. Can Uzun był jednak w szerokiej kadrze na Euro, miał wtedy osiemnaście lat, więc zupełnym odkryciem ostatniego okresu pozostaje jedynie Deniz Gul. Urodzony w Sztokholmie napastnik w momencie, gdy jego obecni koledzy z kadry grali o mistrzostwo Europy, reprezentował szwedzką młodzieżówkę.

Sytuacja byłaby lepsza, gdyby wierni gwardziści Vincenzo Montelli gwarantowali poziom nieosiągalny dla szeroko pojętego zaplecza. Tyle że gdy Turcy patrzą na liczną listę nieobecnych, mają tylko więcej pytań. Selekcjoner postanowił, że do zespołu nic nie wniosą:

  • Berke Ozer, najlepszy bramkarz sezonu Ligue 1;
  • Emirhan Topcu, czołowy obrońca Super Lig;
  • Aral Simsir, autor 12 goli i 21 asyst dla FC Midtjylland w lidze i Europie.
Reklama
Aral Simsir

Aral Simsir czeka już na duży transfer.

Podczas gdy zdaniem trenera drużynie przydadzą się:

  • Mert Gunok, 37-letni rezerwowy bramkarz Fenerbahce;
  • Samet Akaydın, 32-letni stoper przeciętnego Rizesporu, którego Montella zna z pracy w tureckiej Adanie Demirspor i traktuje z wyjątkowymi honorami;
  • Kaan Ayhan, 31-letni głęboki rezerwowy Galatasaray;
  • Oguz Aydin, żelazny rezerwowy Fenerbahce.

Wraca więc dyskusja o tym, kto naprawdę decyduje o powołaniach do drużyny narodowej, która przetacza się przez kraj co kilka lat. Turcy to fanatycy, ale też plotkarze, więc teorie spiskowe tego typu są dla nich solą futbolu. Bębenek podbijają sami zainteresowani – Berke Ozer głośno protestował, wyjechał nawet bez pozwolenia z jednego zgrupowania, sugerując, że to on powinien stać między słupkami.

Tymczasem był numerem trzy, podczas gdy teraz – tak należy przypuszczać – został nawet „czwórką”.

Reklama

Irytuje ich obecność w kadrze zjeżdżającego coraz niżej i niżej Caglara Soyuncu, który w Fenerbahce to siedzi na ławce, to zmaga się z urazem, to… zakłada opaskę kapitana. Punktują Montellę, który nie docenia wspomnianego Topcu, jednego z nielicznych lewonożnych stoperów na przyzwoitym poziomie. 

Śmieją się, że nawet kibice Galatasaray nie potrafią usprawiedliwić obecności Kaana Ayhana w kadrze. Dla odmiany fani Fenerbahce nie zrozumieją, co robi w kadrze Irfan Can Kahveci, wyrzucony z zespołu za psucie szatni od środka, skoro niezauważony pozostaje robiący od dwóch lat liczby Simsir.

Usprawiedliwić można tylko nieobecność Atakana Karazora, którego z mundialu i tak eliminowałby temat wizy, której nie dostałby z powodu ciągnącej się sprawy o napaść seksualną. 

„Dziwne, kontrowersyjne powołania”. Jedna trzecia składu Turków nie ma sensu?

Vincenzo Montella mierzy się z pytaniami o to, czy jego powołania mają sens. Z zarzutami, że stawia na nazwiska, nie na jakość. Stał się Betonowym Wickiem. Jeśli Turkom powinie się noga, temat logiki powołań wróci z wielokrotnie większą siłą.

Reklama

Każdy selekcjoner do jakiegoś stopnia kieruje się lojalnością i zaufaniem. Zwykle masz jedno, dwa kontrowersyjne powołania w każdym zespole. Dziwne rzeczy się zdarzają, ale w Turcji dotyczą sześciu czy siedmiu piłkarzy. To jedna trzecia całego składu, to nie jest normalne! Trener musi też myśleć o przyszłości, kolejnym turnieju – mówi Weszło Kaan Bayazit, turecki dziennikarz.

Przed laty w Turcji krążyły plotki, że skład kadry ustalany jest przez siły wyższe. Dyrektorów, działaczy czy nawet przez konkretne kluby.

Z takimi zarzutami mierzyli się i Mircea Lucescu, i Senol Gunes, czyli dwa bardzo znane nazwiska. Faktycznie zdarzały się wtedy powołania, które musiały być czymś inspirowane. Przykładowo: młodzi piłkarze Galatasaray mieli przyspieszoną drogę do kadry. Masz talent, zagrasz kilka spotkań i bum: jesteś w drużynie narodowej. Jeśli grałeś dla Besiktasu czy Trabzonsporu, musiałeś zrobić znacznie więcej – dodaje nasz rozmówca.

Reklama
Vincenzo Montella

Vincenzo Montella pokazuje: Spokojnie, żebym nikogo dwa razy nie powołał.

Wspomina o konkretnych nazwiskach. Taylan Antalyali trafił do Galatasaray i w krótkim czasie rozegrał dziewięć meczów w reprezentacji Turcji. Odszedł z klubu i więcej w kadrze nie zagrał.

Ozan Tufan grał w Fenerbahce i za każdym razem dostawał powołanie. W pewnym momencie stało się to irytujące, bo jego kariera zjeżdżała w dół, miał nawet nadwagę. Z pewnością były lepsze opcje, tymczasem grał niemal od deski do deski. Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat była cała masa dziwnych przypadków zawodników, którzy nie powinni grać w kadrze, ale byli w niej, bo grali w konkretnym klubie czy mieli konkretnego agenta. Reprezentacja Turcji to miejsce pełne różnych dziwnych wpływów – tłumaczy.

Niepohamowane ambicje Turcji. Kadra mierzy w ćwierćfinał bez względu na powołania

Wszystko to nie sprawia jednak, że apetyty czy nadzieje są stłumione. Kaan Bayazit chciałby zobaczyć Turcję w ćwierćfinale. Wielu jego rodaków podziela taki typ. Odważnie, jak na zespół, który przez ponad siedemdziesiąt lat był na mundialu raz – choć fakt, zajął wtedy trzecie miejsce – ale nie można odmówić takiej predykcji logiki.

Reklama

Niechętny do mieszania w kociołku Vincenzo Montella sprawił, że drużynie może brakować świeżej, ambitnej grupy piłkarzy, ale mimo wszystko w tureckiej koszulce po boisku biega plejada uznanych piłkarzy. Hakan Calhanoglu, Arda Guler i Kenan Yildiz to zawodnicy formatu globalnego, których otacza grupka chłopaków pozbieranych z najlepszych lig świata lub – w najgorszym przypadku – najlepszych klubów Super Lig, która przeżywa swój renesans.

Jakość indywidualna zapewniła Turkom bilet na mundial. Calhanoglu i Guler wypracowali osiem z dziewiętnastu goli w eliminacjach. Znakomicie egzekwowali oni stałe fragmenty gry, po których padło pięć bramek – tylko Czesi wykręcili lepszy wynik pod tym względem. Generalnie był to zespół bardzo ofensywny, często obecny w polu karnym rywala, co podobało się publice.

Jeśli spojrzymy na prawdopodobną turecką jedenastkę, stworzą ją podstawowi boczni obrońcy drużyn z Premier League i Serie A, młode talenty z Juventusu, Eintrachtu i Realu, lider kroczącego od sukcesu do sukcesu Interu. To dlatego, mimo wszelkich pobocznych dyskusji o powołaniach, od Vincenzo Montelli wymaga się sukcesu. Gdy go zabraknie, ocena może być surowa.

Na papierze spisuje się świetnie. Awansował na Euro, awansował na mundial. Na mistrzostwach Europy doszedł do ćwierćfinału. Natomiast, szczerze mówiąc, uważam go za słabego selekcjonera. To praca, która wymaga od ciebie wyników, ale też budowania przyszłości. Powiedzmy, że w proporcjach 70-30 na korzyść krótkoterminowych celów. Tu mamy proporcje 95-5 – stwierdza Bayazit.

Reklama

Czy to typowe dla tureckich kibiców pragnienie więcej i więcej, ponad stan, ponad realia, bo tureckiego kibica nie da się zaspokoić? Czy może jednak faktyczna ocena sytuacji, bo lepiej prowadzona Turcja byłaby w stanie znów zaskoczyć świat, jak na starcie XXI wieku? Turniej w Kanadzie, Meksyku i USA pomoże nam to ocenić.

SZYMON JANCZYK

Reklama

fot. Newspix

1 komentarz
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama