Trzecioligowe Caen opłakuje śmierć zawodnika, który spędził w tym klubie kilkanaście lat i grał z nim na poziomie Ligue 1. To były reprezentant Gabonu, który przez ciągłe kontuzje nie zrobił wielkiej kariery. 34-latek został znaleziony martwy w swoim domu. Przyczyna oraz okoliczności śmierci wciąż nie są znane. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Nie żyje były reprezentant Gabonu
Trzecioligowe Caen w piątek 5 czerwca poinformowało o śmierci swojego wychowanka, Yrondu Musavu-Kinga. 14-krotny reprezentant kraju został znaleziony martwy w swoim domu w Libreville, stolicy Gabonu. Przyczyna i okoliczności śmierci 34-latka nie są znane. Służby prowadzą dochodzenie w tej sprawie. Zmarły był synem prezesa Gabońskiej Partii Socjalistycznej, Augustina Moussavou Kinga, który w 2005 roku ubiegał się o fotel prezydenta kraju. Zdobył 0,33% głosów i zajął czwarte, czyli przedostatnie miejsce.
C’est avec tristesse que nous avons appris le décès d’Yrondu Musavu King 😢
Âgé de 34 ans et formé au @SMCaen, il avait fait ses débuts en professionnel avec le Club.
Le @SMCaen pense profondément à sa famille et ses proches dans cette terrible épreuve 🖤 pic.twitter.com/RLXrbvwhr4
— Stade Malherbe Caen (@SMCaen) June 5, 2026
Musavu-King w 1994 roku jako dwulatek wyjechał do Francji, a pięć lat później zaczął przygodę z piłką w akademii SC Herouville. W 2003 roku dołączył do akademii SM Caen i spędził w tym klubie dwanaście lat. W seniorskim zespole zaliczył jednak tylko trzynaście występów, z czego sześć w Ligue 1 w sezonie 2014/15. Już w drugim występie na tym poziomie strzelił jedynego gola w tych rozgrywkach i to Marsylii. Wówczas miał okazję dzielić szatnię m.in. z N’Golo Kante, czy Thomasem Lemarem, którzy kilka lat później zdobyli mistrzostwo świata.
Nie zrobił kariery przez kontuzje
Latem 2015 roku klub ze stolicy Normandii rozstał się ze swoim wychowankiem w związku z ciągłymi kontuzjami. 23-letni wtedy stoper podpisał aż pięcioletnią umowę z Granadą, ale ani razu nie znalazł się choćby w kadrze meczowej. Andaluzyjczycy już po roku oddali go do Udinese, które do niedawna posiadało tego samego właściciela – rodzinę Pozzo. W międzyczasie zaliczył kilka występów na wypożyczeniu w Lorient. W Bretanii ponownie przeciął się z Raphaelem Guerreiro, który kilka miesięcy później zdobył z Portugalią mistrzostwo Europy.
La joie de Y. Musavu-King et JJ Pierre après le but de Raphaël Guerreiro #SMCaen #SMCCSSA #Première #Groupe pic.twitter.com/6e3ZRnYM
— Stade Malherbe Caen (@SMCaen) February 9, 2013
Udine definitywnie opuścił po dwóch latach, nie rozgrywając w tym czasie ani jednego meczu dla Friulanich. Jeszcze w tym samym okienku, w którym podpisał kontrakt z włoskim klubem, został wypożyczony do Tuluzy. Przez cały rok zaliczył tam tylko 270 minut. Sezon 2017/18 spędził zaś na wypożyczeniu w szwajcarskim St. Gallen, gdzie rozegrał najwięcej meczów na zawodowym szczeblu – 17. Dopiero pół roku po odejściu z Udinese znalazł nowego pracodawcę – trzecioligowe Boulougne. Już latem 2019 roku przeniósł się do drugoligowego Le Mans.
Po wielu latach wracają do Ligue 1. Djoković i Courtois wśród właścicieli
Po niedokończonym przez COVID-19 sezonie 2019/20 opuścił ten klub, a nowy znalazł dopiero w marcu 2021 roku. Było nim indyjskie Bengaluru FC. Z powodu kontuzji przez ponad rok zagrał tam tylko sześć razy. Po sezonie 2021/22 w wieku 30 lat odwiesił buty na kołek.
Musavu-King na koncie ma również kilkanaście występów w seniorskiej reprezentacji Gabonu. Zadebiutował w niej w marcu 2013 roku, a ostatni raz zagrał sześć i pół roku później. W 2015 roku został nawet powołany na Puchar Narodów Afryki. Rozegrany w Gwinei Równikowej turniej dla Gabończyków zakończył się jednak już po fazie grupowej. Musavu-King zagrał tylko w meczu otwarcia z Burkiną Faso, który jego zespół wygrał 2:0. W kolejnych dwóch nie było go nawet na ławce. Było to jego trzecie i przedostatnie czyste konto w narodowych barwach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix