Legendarny obrońca Atletico Madryt Filipe Luis wraca na ławkę trenerską. Jak informuje Fabrizio Romano, wreszcie zobaczymy go w Europie. Z przytupem rozpoczął karierę trenerską, ale wystarczył pierwszy dołek, by bez żalu go pożegnano.
Filipe Luis po siedmiu latach wraca na Stary Kontynent. Legendarny lewy obrońca Atletico Madryt poprowadzi AS Monaco – informuje Fabrizio Romano. Zespół z Księstwa po dwóch sezonach gry w Lidze Mistrzów teraz będzie musiał zadowolić się jedynie Ligą Konferencji i to eliminacjami. Za udział w tych rozgrywkach może podziękować Lens, które ograło w finale Pucharu Francji Niceę i dzięki temu slot w europejskich pucharach przeszedł na Monaco, które w lidze było siódme. A w pewnym momencie było krok od Ligi Mistrzów.
🚨 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: Filipe Luis is the new AS Monaco manager, HERE WE GO!
— @FabrizioRomano pic.twitter.com/r7jMhNOUue
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) May 28, 2026
Fatalny finisz sezonu
Na sześć kolejek przed końcem sezonu do strefy Ligi Mistrzów AS Monaco traciło punkt i wydawało się kwestią czasu aż tam wskoczy. Miało bowiem za sobą serię siedmiu ligowych wygranych. Pokonało PSG, Lyon oraz Marsylię, a ogólnie nie przegrało ostatnich 10 ligowych meczów. Finisz sezonu okazał się jednak katastrofą. W sześciu ostatnich kolejkach wygrało tylko raz i to z szorującym po dnie tabeli Metz. Przegrało zaś trzy razy, w tym 4:5 w Strasburgu, prowadząc w pewnym momencie 4:1. Potrafiło też roztrwonić w Tuluzie prowadzenie 2:0.
Wstydliwa porażka w Strasburgu okazała się ostatnim meczem Monaco z Sebastienem Pocognolim na ławce. 38-latek, który w 2025 roku poprowadził Royale Union do pierwszego od 90 lat mistrzostwa kraju, w październiku opuścił klub spod Brukseli i zaczął pracę w Ligue 1. Przejmował Monakijczyków na piątym miejscu, a w pewnym momencie osunął się z nimi na dziesiąte. W drugiej części tabeli nie widziano ich od jesieni 2021 roku. W międzyczasie zebrał też oklep od Realu 1:6, co było największą porażką w historii występów Monaco w Europie.
Fin du match.
90′ I 6️⃣-1️⃣ #RMAASM pic.twitter.com/z5GBB0DlJk
— AS Monaco 🇲🇨 (@AS_Monaco) January 20, 2026
Belgijski dziennikarz Sacha Tavolieri poinformował, że 27 maja rano odbyło się spotkanie, na którym omawiano przyszłość Pocognoliego. Trener w nim jednak nie uczestniczył. Ostatecznie podjęto decyzję, że współpraca, która miała potrwać minimum do końca sezonu 2026/27, nie będzie kontynuowana. Jako się rzekło, Pocognoliego zastąpi Filipe Luis, dla którego Monaco będzie drugim miejscem pracy w trenerskiej karierze.
W styczniu 2024 roku, po czterech latach gry dla Flamengo, odwiesił w jego barwach buty na kołek i dołączył do klubowej akademii. A potem zrobił błyskawiczną karierę i furorę.
Z przytupem wszedł do trenerki
Zaczynał jako trener drużyny U17, ale po zaledwie pięciu miesiącach awansował do zespołu U20. Już w sierpniu zdobył pierwsze trofeum w trenerskiej karierze – Puchar Interkontynentalny do lat 20. Pod koniec września zastąpił na stanowisku trenera seniorów byłego selekcjonera reprezentacji Brazylii, Tite. Pierwszy zespół miał prowadzić do końca sezonu 2024, ale już następnego dnia przedłużono z nim umowę o rok. Raptem miesiąc po debiucie w roli trenera seniorów sięgnął po Puchar Brazylii. A w kolejnym sezonie wygrał niemal wszystko, co się dało.
2025 rok zaczął od triumfu w Superpucharze Brazylii i mistrzostwach stanu, a zakończył go mistrzostwem kraju oraz Copa Libertadores. W międzyczasie wygrał grupę na Klubowych Mistrzostwach Świata, a jego zespół jako jedyny zdołał pokonać późniejszego triumfatora, Chelsea.
W grudniu przywiózł jeszcze z Arabii Saudyjskiej dwa zdobyte podczas Pucharu Interkontynentalnego trofea – za wygraną w meczu o trzecie miejsce, a także derbach obu Ameryk. Głównego trofeum jednak nie zgarnął, bowiem Flamengo przegrało po rzutach karnych z PSG.
Felipe Luís has won every major title with Flamengo in just 14 months. Incredible. 🧠⚽️🇧🇷 pic.twitter.com/gIQQXaYXWO
— SPORF (@Sporf) December 5, 2025
Absurdalna decyzja prezydenta
Choć średnio co trzynaście meczów wstawiał do klubowej gabloty puchary, prezydent klubu, Luiz Eduardo Baptista, w marcu bez żalu go pożegnał. Flamengo zaczęło bowiem sezon od przegranego dwumeczu o Superpuchar Ameryki Południowej, przegranego Superpucharu Brazylii, czterech punktów po trzech ligowych meczach, a do tego na półmetku fazy grupowej mistrzostw stanu miało na koncie punkt i porażki z czwartoligowcem oraz świeżo upieczonym spadkowiczem do trzeciej ligi. Mimo to do fazy pucharowej awansować się udało.
Baptista decyzję o rozstaniu z Filipe Luisem podjął po przegranym rewanżu z Lanus o kontynentalny superpuchar. 40-latek poprowadził jeszcze Flamengo w rewanżowym półfinale mistrzostw stanu i od razu po meczu dowiedział się o zwolnieniu.
Tak się złożyło, że pracę stracił po zwycięstwie… 8:0. Kilka dni później Flamengo wygrało finał, ale już z Leonardo Jardimem (notabene byłym trenerem Monaco) na ławce. Filipe Luis poprowadził Flamengo w 100 meczach, wygrał aż 63 z nich i tylko 16 przegrał. Jego zespół stracił w tym czasie raptem 76 bramek.
Trzeba będzie z uwagą obserwować od przyszłego sezonu AS Monaco.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix