Grupa C – Z jednej strony powroty, z drugiej grająca zawsze Brazylia

Aleksander Rachwał

07 czerwca 2026, 20:26 • 9 min czytania 1

Reklama
Grupa C – Z jednej strony powroty, z drugiej grająca zawsze Brazylia

Skąd przybywamy, dokąd zmierzamy? Każda z drużyn grupy C ma inne odpowiedzi na te pytania. Szkoci wracają na turniej po prawie trzech dekadach przerwy, licząc, że obecną generację piłkarzy stać na sprawienie niespodzianki. Haiti wraca z jeszcze dłuższej, trwającej ponad 50 lat podróży, z wiarą, że postawi się większym. Brazylia na mundialu jest od zawsze, ale chciałaby wrócić do swoich złotych lat. Maroko wraca na turniej, by potwierdzić, że świetny wynik cztery lata temu nie był dziełem przypadku.

Reklama

Szkocja – siła doświadczenia

Szkocja, jaka jest, każdy widzi, cytując klasyka. To zgrana ekipa zawodników, którzy w większości są w niej od dawna, z trenerem który pracuje z nią od siedmiu lat. Waleczna, harująca drużyna, która sześć lat temu po ponad dwóch dekadach przerwy wróciła na Euro. I która teraz po prawie trzech wraca na mundial.

Niewykluczone, że ten turniej domknie pewien rozdział w historii tej drużyny. Szkoci wyślą do Ameryki Północnej szóstą najstarszą kadrę spośród wszystkich uczestników mundialu, w której aż 12 zawodników ma powyżej 30 lat. Kolejnej okazji, by w tym składzie coś na światowej arenie osiągnąć raczej nie będzie. Jedzie nawet Craig Gordon, który wydaje się nieśmiertelny. I nawet w maju grał przeciwko Curacao! Przy nim nawet Łukasz Fabiański to młodzieniaszek, bo Gordon jest rocznikowo starszy o trzy lata.

reprezentacja Szkocji

Wiemy jak wyglądały ostatnie dwa turnieje w wykonaniu Szkotów – sześć meczów, cztery porażki, dwa remisy, łącznie trzy strzelone gole. Tym razem, głównie dzięki obecności Haiti w grupie, jest spora szansa, by było inaczej. The Tartan Army z pewnością będą musieli tutaj szukać swojej okazji na pierwsze w tym wieku zwycięstwo na turnieju rangi mistrzowskiej i to jak najwyższe, by myśleć o fazie pucharowej.

Reklama

Złą wiadomością dla Wyspiarzy przed startem mundialu jest kontuzja Billego Gilmoura. Pomocnik Napoli w towarzyskim meczu z Curacao doznał urazu, który wyklucza go z udziału w turnieju. Awaryjnie w jego miejsce został powołany Tyler Fletcher (tak, z tych Fletcherów). Z drugiej strony Szkoci mogą się pocieszać, że w decydującym meczu eliminacji z Danią Gilmour też nie zagrał, a zespół sobie poradził.

Poza tym jednak najmocniejsze punkty drużyny Clarke’a są zwarte i gotowe na rywalizację. John McGinn zagrał znakomity sezon w Aston Villi, z którą sięgnął po Ligę Europy. Olbrzymie nadzieje spoczywają na barkach Scotta McTominaya, lidera, gwiazdora Serie A, od którego w dużej mierze zależy, jak groźni będą Szkoci w ofensywie. Jego fantastyczny gol przewrotką przeciwko Danii w meczu decydującym o awansie do mistrzostw świata przeszedł na zawsze do historii szkockiej piłki. Stał się nawet taką ikoną, że… wydano z tej okazji specjalny banknot. Stać Scotta z pewnością, by również na mundialu pokazać piłkarską magię.

Brazylia – Ancelotti przywróci wielkość Canarinhos?

Brazylia ma taki status w historii futbolu i tylu utalentowanych zawodników, że niezależnie od aktualnej formy reprezentacji, trudno nie wskazywać jej jako kandydata do gry o mistrzostwo. Brazylia po prostu kojarzy się z mundialem. Kropka. Jeśli jednak przypomnimy sobie eliminacje w wykonaniu tej ekipy, sześć porażek w 18 spotkaniach i piąte miejsce, to można się aż złapać za głowę. Brazylia piąta w Ameryce Południowej?! Otóż właśnie tak. No więc czy kadrę, która tak rozczarowała w eliminacjach, stać na to, by w Ameryce Północnej dokonać rzeczy wielkich?

Można mieć spore wątpliwości. Między słupkami – czy będzie bronił Alisson czy Ederson, los brazylijskiej bramki będzie w bezpiecznych rękach. Ale już obrona? No tutaj szału nie ma. Poza Marquinhosem i Gabrielem Magalhães trudno powiedzieć, by Canarinhos mieli w tej formacji same gwiazdy światowego formatu. Obecność w składzie Alexa Sandro i Danilo, zawodników, którzy najlepsze czasy mają już raczej za sobą, jest tutaj dobitnym przykładem obecnego stanu posiadania. Podobnie jak graczy zwyczajnie przeciętnych, jak Roger Ibanez czy Douglas Santos. Kontuzja Edera Militao to w tych okolicznościach dla Brazylii olbrzymie osłabienie.

Reklama

Środek pola? Co najwyżej solidny. Na najwyższym poziomie w ostatnim czasie grał już tylko Casemiro, który zagrał strzelecki sezon życia w Manchesterze United.

reprezentacja Brazylii

I wreszcie atak. Patrząc na nazwiska, wygląda to nieźle – jest Vinicius Junior, Raphinha czyli liderzy Realu Madryt i Barcelony, do tego choćby świeżo upieczony mistrz Anglii i finalista Ligi Mistrzów z Arsenalu, Gabriel Martinelli. No tylko, że wszyscy ci zawodnicy w klubach grają na lewym skrzydle. Chcąc ich pomieścić w składzie, w pewnym stopniu ogranicza się ich atuty.

Nie sposób nie wspomnieć też o Neymarze. Trudno stwierdzić, czy selekcjoner rzeczywiście wierzy, że legenda brazylijskiej piłki jest jeszcze w stanie dać coś drużynie piłkarsko, czy jednak chodzi bardziej o to, ile znaczy sama jego obecność w kadrze – dla piłkarzy i dla kibiców. Bez wątpienia mówimy o wielkim zawodniku, a takich zawsze stać na przebłysk geniuszu, zwłaszcza na wielkiej scenie. Oczywiście najpierw zdrowie musi mu pozwolić, by w ogóle ten przebłysk pokazać – jego występ w pierwszym meczu stoi pod znakiem zapytania, który zapewne należy postawić także przy kolejnych meczach. Jeśli Brazylii powinie się noga, dyskusja pt. „Czy na mundial w miejsce Neymara powinien pojechać Joao Pedro” przybierze na sile.

Reklama

W tym wszystkim jest jeszcze Carlo Ancelotti. Trener, który ma ogarnąć kryzys. Facet z reputacją eksperta od zarządzania gwiazdami. W teorii to wybór idealny dla Brazylii, tylko czy zbyt duża liczba gwiazd jest na dzisiaj w ogóle problemem tej kadry? Słynny szkoleniowiec przejął drużynę Canarinhos w trudnym momencie – w trakcie najgorszych eliminacji do mundialu od lat – i trudno póki co powiedzieć, że odmienił zespół. W Brazylii jednak mocno wierzą w Carletto i zdają się rozumieć, że nawet taki fachowiec potrzebuje nieco czasu, by osiągnąć sukces – jeszcze przed mistrzostwami kontrakt z trenerem został przedłużony do 2030 roku.

Haiti – uniknąć powtórki z meczu z Polską

Nie ma wątpliwości – o Haiti w kontekście mundialu głośno jest głównie z powodu sytuacji politycznej w tym kraju, a nie jakości piłkarskiej, jaką drużyna może wnieść na turniej. Co oczywiście czyni z wyjazdu na mundial piłkarzy tego pogrążonego w kryzysie państwa jeszcze większy wyczyn.

Społeczeństwo jest w trybie przetrwania. Nie ma tam poszanowania dla niczego. Bandyci wchodzą do domu i po prostu go zajmują. Strzelają, zabijają. Moja rodzina i przyjaciele próbują przetrwać (…) Na co dzień mamy na Haiti gangi, przemoc, biedę, dlatego piłka nożna jest terapią dla Haitańczyków. Pomyśl, 52 lata nie było nas na mistrzostwach świata. Futbol polega na tym, że możesz być bogaty, biedny. Środowiska, z których pochodzimy, mogą być skrajnie od siebie różne. Ale jest turniej, wychodzimy na boisko i mamy równe szanse, jesteśmy wspólnotą – opowiadał na Weszło Wilde-Donald Guerrier.

Wilde-Donald Guerrier: Na Haiti bandyci wchodzą do domów i zabijają [WYWIAD]

Reklama

Patrząc na kadrę Haiti, przy nazwiskach piłkarzy nie brakuje niezłych europejskich klubów. To w sporej mierze efekt zjawiska powszechnego w dzisiejszym futbolu, czyli wyboru gry dla reprezentacji jednego kraju ze względu na korzenie przez zawodników wychowanych w innych, piłkarsko mocniejszych krajach. I tak na grę w barwach Haiti zdecydował się choćby Jean-Ricner Bellegarde z Wolves, który ma na koncie występy we francuskich młodzieżówkach, podobnie jak Wilson Isidor z Sunderlandu czy związany z Belgią Hannes Delcroix. To przykłady bardzo świeże, ale taką drogę przeszli też najlepszy strzelec w historii haitańskiej kadry, urodzony we Francji Duckens Nazon czy wieloletni kapitan, bramkarz Johny Placide.

reprezentacja Haiti

Szkoleniowiec, Sébastien Migné, ma więc zawodników wykształconych piłkarsko w Europie, co z pewnością było pomocne w stworzeniu zespołu dbającego o dyscyplinę taktyczną. Francuz trenuje Haiti od marca 2024, ale jak dotąd, ze względu na sytuację polityczną, ani razu nie pojawił w tym kraju. Jego drużyna mecze domowe rozgrywała w Curacao.

Sytuacja geopolityczna na świecie skomplikowała też losy wspomnianego Duckensa Nazona. Lider reprezentacji od 2025 roku jest zawodnikiem irańskiego Esteghlal FC. Gdy w 2026 roku eskalował konflikt USA i Izraela z Iranem, Nazon siedział w samolocie, którym miał wylecieć z Teheranu do Paryża, by załatwić formalności związane z wyjazdem na mundial. Okoliczności zmusiły go do ucieczki z kraju przez terytorium Azerbejdżanu.

Reklama

Obecny mundial będzie drugim w historii Haiti. Podczas pierwszego, w 1974 roku, zespół zaliczył komplet porażek, a tę najwyższą, 0:7, w meczu z Polską (w grupie były jeszcze Argentyna i Włochy). Wydaje się, że tym razem szanse na ugranie choćby punktu są wyższe.

Maroko – potwierdzi swój status?

Cztery lata temu Maroko napisało historię. Jako pierwsza afrykańska drużyna dotarło do półfinału mistrzostw świata. Czy stać ich na powtórzenie tego sukcesu? Na pewno ze sporym uznaniem trzeba patrzeć na to, że od porażki z Chorwacją w meczu o trzecie miejsce na mundialu w Katarze Marokańczycy przegrali łącznie… dwa spotkania (nie uwzględniamy Mistrzostw Narodów Afryki, w których brały udział składy złożone z zawodników występujących w ligach krajowych).

reprezentacja Maroka

Obie te porażki nastąpiły w starciach z RPA – pierwsza miała miejsce w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki w 2023 roku, druga w lutym 2024 roku już na samym turnieju, konkretnie w 1/8 finału. Od tego momentu kadra Maroka nie dało się ograć ani razu… oficjalnie. W rzeczywistości zaś przegrało całkiem niedawno, bo w styczniu tego roku, z Senegalem, w finale Pucharu Narodów Afryki, którego Maroko było zresztą gospodarzem. Tylko, że tam Marokańczyków wyjątkowo pchali sędziowie. Kontrowersje z finału zostały rozstrzygnięte jeszcze głośniejszą decyzją o przyznaniu Maroku tytułu przy zielonym stoliku. Stąd sympatia do tej ekipy może być zdecydowanie mniejsza niż cztery lata temu.

Reklama

„Największy skandal w historii”. Ohydny triumf reprezentacji Maroka

Wracając do samego mundialu, Lwy Atlasu przystąpią do niego pod wodzą nowego szkoleniowca, Mohameda Ouahbiego, który zastąpił jednego z autorów wielkiego sukcesu z Kataru, Walida Regraguiego. Zmiana trenera na kilka miesięcy przed mistrzostwami świata mogłaby się wydawać czynnikiem wpływającym negatywnie na szanse drużyny na turnieju, tyle że… tak samo było cztery lata temu. Wówczas Regragui również objął kadrę po Vahidzie Halilhodziciu na ostatnią chwilę. Przed samym mundialem zdążył poprowadzić zespół w trzech meczach, a nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu z kadrą historycznego rezultatu.

Jeśli patrzymy na kadrę, Maroko wciąż może liczyć na liderów. Achraf Hakimi wskoczył w PSG na poziom jeszcze wyższy, niż prezentował cztery lata temu. Bramkarz Yassine Bounou to w reprezentacji wciąż solidna firma, choć opuścił Europę na rzecz Arabii Saudyjskiej. Noussair Mazraoui w ostatnim czasie grał dość nieregularnie w Manchesterze United, ale całościowo trudno powiedzieć, że zaliczył w ostatnich latach regres.

Zmiany jednak niewątpliwie zaszły. W reprezentacji nie ma choćby Hakima Ziyecha, Youssefa En-Nesyriego czy Sofiane’a Boufala. Wciąż jest w niej Sofyan Amrabat, ale trudno ocenić, czy obecnie stać go na granie na takim poziomie, jaki prezentował w Katarze. Przez ten czas narodziły się jednak w zespole nowe gwiazdy. Bilal El Khannouss na mundialu przed czterema laty zagrał tylko w meczu o 3. miejsce, teraz jedzie na turniej jako zawodnik z ponad trzydziestoma występami w kadrze, po sezonie z dziewięcioma golami i dziewięcioma asystami w barwach VfB Stuttgart. Przede wszystkim rozbłysła jednak gwiazda Brahima Diaza – zawodnik Realu Madryt zdążył zaliczyć 25 występów w narodowych barwach, w których zanotował 13 goli.

Reklama

Terminarz Grupy C:

13 czerwca, 00:00 – Brazylia – Maroko
13 czerwca, 03:00 – Haiti – Szkocja
20 czerwca, 00:00 – Szkocja – Maroko
20 czerwca, 03:00 – Brazylia – Haiti
25 czerwca, 00:00 – Szkocja – Brazylia
25 czerwca, 00:00 – Maroko – Haiti

W naszym cyklu „Przewodnik po Mundialu” prezentujemy wszystkie grupy mistrzostw świata. Poniżej znajdziecie wszystkie teksty z tej serii:

 

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Pierwszy raz na meczu po fatalnym wypadku. Wspaniałe wieści z Gniezna

Kacper Korpak
2
Pierwszy raz na meczu po fatalnym wypadku. Wspaniałe wieści z Gniezna

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama