Cały stadion zaśpiewał dla Chwalińskiej. Podsiadło spełnił obietnicę

Patryk Idasiak

07 czerwca 2026, 11:02 • 3 min czytania 12

Reklama
Cały stadion zaśpiewał dla Chwalińskiej. Podsiadło spełnił obietnicę

Kiedy zapowiadano mecz finałowy Roland Garros, to wielu sportowców na antenie stacji Eurosport życzyło Mai Chwalińskiej powodzenia – byli to Kamil Stoch, Anita Włodarczyk, Jerzy Dudek, Robert Korzeniowski. Ale nie tylko oni trzymali kciuki za naszą reprezentantkę – również Dawid Podsiadło przekazał gratulacje i obiecał, że… podczas koncertu w Chorzowie cały stadion odśpiewa jej „Sto lat”. 

Reklama

Dawid Podsiadło i Maja Chwalińska – historia tenisowa

Majka nie spodziewała się, że 6 czerwca usłyszy gromkie „Sto lat”, w końcu urodziny ma przecież dopiero w październiku. Ale obietnica to obietnica. Złożył ją Dawid Podsiadło i to bez znaczenia, czy ten finał by wygrała, czy przegrała. Podzielił się też prywatną historią tenisową:

Swego czasu moja ciocia wuefistka, ciocia tenisistka miała taką sytuację, żeby opiniować praktykanta, pana Pawła Kałużę, żeby on został nauczycielem. Nie chcę mówić, żebyś dała mi potrzymać statuetkę, czy coś, ale gdybyś mogła, to bardzo bym to docenił, bo to jest najbliżej jak byłem trofeum. Trzymam kciuki, dziś 100 tysięcy osób zaśpiewa dla ciebie „Sto lat”. 

Reklama

To wspomniany Paweł Kałuża zaraził młodziutką Chwalińską bakcylem do tenisa. Choć wcale tak nie musiało być, bo zanim zaczęła uprawiać ten sport, ćwiczyła karate. W międzyczasie zajmowała się także siatkówką. Tak mówił w Weszło w programie „Weszło w linię”:

 Maja, mając 7 lat, trafiła do mnie jako karacistka. Ja wówczas jeździłem po szkołach i szukałem dzieci chętnych do udziału w naborze do talentiady tenisowej. Maja przyszła na te zajęcia i dostała się. Była już wtedy po rocznych zajęciach karate. Około 10. roku życia, już po trzech latach naszej współpracy, zachęciłem rodziców i Maję, żeby spróbowała jeszcze uprawiać siatkówkę. Wydawało mi się, że to jest fajny sport dla dziewczynki, a tym bardziej, że na naszych zajęciach ogólnorozwojowych, które prowadziłem, dużo było elementów różnych gier zespołowych i Maja akurat w tę siatkówkę bardzo dobrze sobie radziła – zdradził.

Maja Chwalińska jeszcze niedawno podziwiała wielkich tenisistów w telewizji, inspirując się zagraniami Federera, Djokovicia. W 2026 roku to cały świat tenisowy (i nie tylko) patrzył z podziwem na historię dziewczyny, która poprzez kwalifikacje dotarła aż do finału Wielkiego Szlema. Nie miała nawet sponsora i musiała z góry opłacić pobyt w hotelu, co nie było dla niej finansowo łatwe, bo wypłaty otrzymuje się przecież po turnieju. Teraz będzie dużo łatwiej o takie występy, bo wskoczyła do TOP 25 rankingu WTA.

A przy okazji tego sukcesu usłyszała też „Sto lat” od stutysięcznej publiczności w Chorzowie.

Reklama

No cóż, chyba nie da się tego przebić nawet w urodziny, 11 października.

Reklama
12 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
MMA

Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach

Patryk Idasiak
3
Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach

Polecane

Reklama
MMA

Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach

Patryk Idasiak
3
Iwo Baraniewski to kozak. Kolejny rywal na deskach