Bracia, którzy zagrają na mundialu dla innych reprezentacji

Kacper Korpak

07 czerwca 2026, 09:30 • 8 min czytania 4

Reklama
Bracia, którzy zagrają na mundialu dla innych reprezentacji

Mistrzostwa świata zbliżają się wielkimi krokami. Dla niektórych rodzin będzie to naprawdę ważny turniej. Na mundialu ujrzymy aż osiem braterskich duetów. Co ciekawe, aż cztery są takie, gdzie bracia wystąpią dla dwóch różnych reprezentacji.

Reklama

To będzie zdecydowanie mundial braci! Lucas i Theo Hernandez zagrają razem dla Francji, Quinten i Jurrien Timber dla Holandii, Laros i Deroy Duarte dla Republiki Zielonego Przylądka, a Leandro i Juninho Bacuna dla Curacao. Ale… są jeszcze multikultiralni bracia, którzy będą reprezentowali inne narody. Część z nich dobrze znacie, część mniej.

My skupiamy się w tym tekście na tych, którzy zagrają po różnych stronach barykady.

Reklama

Doue kontra Doue

Piłka nożna na tym najwyższym poziomie eksploatuje na maksa. Taki Desire Doue chwilę temu wygrał Ligę Mistrzów z PSG, trochę poświętował, spakował się na zgrupowanie kadry i 4 czerwca siedział już na ławce w meczu Francji z wybrzeżem Kości Słoniowej, a już 16 czerwca czeka go pierwszy mecz na mistrzostwach świata. Didier Deschamps ma do dyspozycji całą plejadę gwiazd, a w podstawowym składzie postawi raczej na trio Mbappe – Dembele – Olise. W każdym razie młoda gwiazda paryskiego zespołu nie będzie jedynym przedstawicielem rodziny Doue na tym turnieju.

W kadrze reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej znalazł się bowiem starszy brat Desire – Guela Doue. Sylwetki młodszego nie trzeba nikomu przedstawiać. Guela natomiast jest prawym obrońcą występującym w barwach RC Strasbourg. I zdecydowanie należy do tych bocznych obrońców, którzy lubią podłączyć się do akcji ofensywnych. W tym sezonie w 24 spotkaniach dla francuskiej ekipy zaliczył sześć asyst i dołożył do tego dwa trafienia. W przeciwieństwie do brata – Guela ma w swojej reprezentacji pewne miejsce w składzie.

Dlaczego jednak panowie grają dla dwóch innych nacji? Ojciec braci pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, mama natomiast jest Francuzką. Gdyby Desire nie imponował aż takim talentem, zapewne także grałby dla kraju swojego taty. Obaj panowie dopiero co się zmierzyli, choć nie bezpośrednio. Iworyjczycy sensacyjnie ograli reprezentację Francji 2:1. Na boisku pojawił się jednak tylko jeden z braci. Ba! Guela strzelił nawet bramkę po świetnym włączeniu się do akcji. Desire natomiast odpoczywał po ciężkim sezonie.

Reklama

Rodzeństwo Williams, ale to nie tenis

Nico i Inaki to drugie popularne rodzeństwo Williams wśród sportowców. Osiągnięciami z pewnością przegrywają póki co z prawdziwymi legendami kobiecego tenisa – Sereną i Venus. Niemniej panowie mogą sobie zapisać przy swoich nazwiskach udział na mistrzostwach świata. Rodzeństwo występuje razem w jednym klubie – Athleticu Bilbao, ale w innych kadrach narodowych. Starszy z braci – Inaki zagra dla Ghany. Nico, który dwa lata temu zachwycał w pierwszym składzie Hiszpanów na Euro i mówiło się o tym, że wyląduje nawet w Barcelonie,  tym razem spróbuje sięgnąć po najważniejsze piłkarskie trofeum reprezentacyjne.

W tym przypadku sytuacja rodzinna wygląda nieco inaczej. Ojciec braci (Felix) pochodzi z Ghany, matka (Maria) natomiast jest Liberyjką. Małżeństwo opuściło Ghanę w poszukiwaniu lepszego życia, gdy Maria była przy nadziei. Droga ku znalezieniu nowego miejsca funkcjonowania wcale nie była prosta. Para musiała m.in. przemierzyć część Sahary na bosaka. W momencie dotarcia na terytorium Hiszpanii młode małżeństwo zostało zatrzymane przez straż cywilną. Prawnik doradził im, aby skłamali, że pochodzą z ogarniętej wojną Liberii i poszukali azylu politycznego, a potem zorganizował im pomoc w Bilbao u katolickiego księdza Inakiego Mardonesa.

Ksiądz Mardones bardzo pomógł rodzinie Williams. Znalazł dla nich dom, a także pomagał w życiu codziennym. To na jego cześć starszy z braci dostał imię Inaki, a sam ksiądz został dodatkowo jego ojcem chrzestnym. Ksiądz został również… prorokiem. Jednym z pierwszych prezentów jaki podarował swojemu chrześniakowi była koszulka Athleticu Bilbao. Dwie dekady później Inaki Williams zadebiutował w barwach zespołu z Baskonii. Obecnie to absolutna legenda tego klubu – ma na koncie ponad 500 występów w tej koszulce.

Reklama

Przed debiutem w La Lidze Inakiego rodzina Williams ledwo wiązała koniec z końcem. Ojciec rodziny wyjechał do Anglii w poszukiwaniu lepszych zarobków. Pracował nawet przy bramkach na Stamford Bridge podczas meczów londyńskiej Chelsea. Matka została z chłopcami w Hiszpanii. Inaki łączył grę w piłkę z nauką, a także dorabiał jako sędzia piłkarski. Nico dzięki bratu miał łatwiejszy start. Jednak wszyscy trenerzy mówią, że większym talentem dysponuje właśnie ten młodszy. W każdym razie obaj bracia zagrają na tegorocznym mundialu ku uciesze swoich rodziców.

Anglojęzyczni bracia

Kojarzycie te memy jak podczas Eurowizji tworzona jest mapa Europy, gdzie tuż koło wysp brytyjskich wstawiana jest Australia? Gdyby faktycznie świat tak wyglądał, to bracia Souttar reprezentowaliby w zasadzie… sąsiednie kraje. John bowiem reprezentuje barwy Szkocji, natomiast jego brat Harry zdecydował się na grę dla Australii. Obaj panowie seniorską karierę rozpoczynali w Dundee United. Spędzili ze sobą nawet dwa lata w pierwszej drużynie szkockiej ekipy.

W 2016 roku jednak postanowili opuścić „The Tangerines”. Ich kariery potoczyły się zupełnie w innych kierunkach. John trafił do Heart of Midlothian. Zadebiutował w reprezentacji Szkocji już w 2018 roku, jednak przez kontuzje nie mógł na stałe zagrzać miejsca w swojej kadrze. W ostatnich latach jest jednak kluczowym graczem w zespole Steve’a Clarka, a także w Glasgow Rangers, gdzie gra od czterech lat.

Młodszy z braci Harry wpadł w oko skautom angielskiego Stoke, do którego trafił w 2018 roku. Początki nie były dla niego jednak łatwe. Miejsca w podstawowym składzie „The Potters” nie wywalczył i musiał ciągle udawać się na wypożyczenia. Od sezonu 2020/21 stał się wreszcie ważnym elementem drużyny, a jego świetna postawa na boiskach zaplecza Premier League sprawiła, że zgłosiło się po niego Leicester City. Lisy zapłaciły za Souttara aż 15 milionów funtów (+5 mln w ewentualnych bonusach).

Reklama

Wydawało się, że kariera zawodnika wystrzeli w górę. Realia angielskiej ekstraklasy zweryfikowały jednak Harry’ego. Nastąpił spadek w pierwszym sezonie. Souttar jednak nie przyczynił się zbytnio do niego, bo trafił do klubu zimą. Rozegrał tylko 12 spotkań, w dalszej części stracił miejsce w jedenastce. Na trzy ostatnie sezony dwa całkowicie stracił, a 2025/26 to już w ogóle był dla niego dramat, bo rozegrał raptem dwa mecze przez pęknięcie ścięgna Achillesa. A i tak zdążył strzelić gola w kwietniu.

Dlaczego jednak Harry reprezentuje Australię? Mama obu panów pochodzi właśnie z tamtego kraju. Działacze kadry dowiedzieli się o tym fakcie i przechwycili zawodnika w 2019 roku, gdy dopiero się rozwijał. Okazało się to „strzałem w dziesiątkę”. Mimo, że Harry jest stoperem, to w 36 meczach kadry aż 11 razy trafiał do siatki rywali. Z pewnością w strzelaniu goli pomagają mu warunki fizyczne. Mierzy bowiem aż 198 centymetrów. Ciekawe czy na mundialu również dołoży kolejne trafienie?

Reklama

Nadzieja holenderskiej piłki i kolega Davida Luiza

To ostatnia para braci, którzy reprezentować będą inne barwy. Brobbeyowie urodzili się w Holandii, jednak tylko Brian będzie reprezentował barwy Oranje. Jego brat Derrick Luckassen Brobbey zagra dla kraju, z którego pochodzą rodzice obu panów – Ghany. Mimo że ma już 30 lat na karku, to jest „świeżutkim” reprezentantem, ma raptem jeden występ na koncie w marcu 2026 roku i jest efektem polityki reprezentacji Ghany, która wyszukiwała graczy z takimi korzeniami. Oprócz reprezentacji panów różni także pozycja na boisku. Brian to napastnik wychowany w szkółce Ajaksu, natomiast Derrick Luckassen gra na pozycji stopera.

Młodszy z braci od początku zapowiadał się na zawodnika światowej klasy. W Ajaksie zadebiutował w wieku 18 lat. Wystarczył rok, aby zasilił szeregi RB Lipsk. W Niemczech jednak kompletnie sobie nie poradził. Nie pozostało więc nic innego, jak tylko odpalić znany przebój Zbigniewa Wodeckiego „Lubię wracać tam gdzie byłem” i ponownie zawitać do Amsterdamu. Tam zdecydowanie Brobbey czuł się jak w domu, co zaprocentowało wspaniałymi wynikami. Łącznie w barwach Ajaksu w 163 spotkaniach zdobył 56 bramek i zanotował 24 asysty.

Te liczby zrobiły wrażenie na działaczach Sunderlandu. W barwach „Czarnych Kotów” w pierwszym sezonie Brian zdobył siedem bramek. Rozegrał 2000 minut w Premier League w zespole, który był jedną z dużych niespodzianek, więc nie jest źle. W kuluarach już mówi się o zainteresowaniu m.in. Bayernu Monachium.

Reklama

W kadrze jest za to raczej rezerwowym i ma na koncie 11 występów. Ghana także o niego zabiegała, długo nie mógł się zdecydować, ale uznał, że Holandia to po prostu mocniejsza reprezentacja. No i pomogło to, że grał wcześniej w młodzieżówkach tego kraju. Kiedy myślał o wyborze kadry, jego głowa była też zajęta innymi, dużo bardziej przykrymi rzeczami. Był szantażowany i stalkowany. Obejmowało to między innymi ataki na dom i samochody jego teściowej, a przyjaciel Briana został postrzelony, gdy stanął w jego w obronie.

Pamiętacie historię Pafos FC w Lidze Mistrzów? Trudno jej nie pamiętać, bo miała miejsce w dopiero co zakończonym sezonie. Zespół ten został pierwszy raz mistrzem Cypru, przebił się przez eliminacje i miał okazję zasmakować Champions League. Dołączył tam niespodziewanie David Luiz, który zdobył nawet bramkę z AS Monaco. No i jego kolegą ze środka obrony był brat Briana – Derick Luckassen. Grał od deski do deski – 720 na 720 minut w tych rozgrywkach, maksymalną liczbę spotkań. Co ciekawe, Derick wychowywał się… w PSV.

Jest jeszcze jeden piłkarski brat. Derick ma brata bliźniaka, Kevina Luckassena, który również jest zawodowym piłkarzem i grał w kilku klubach w całej Europie (najwięcej spotkań w lidze rumuńskiej), ale on żadnego meczu w kadrze nie zanotował.

Fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Cały stadion zaśpiewał dla Chwalińskiej. Podsiadło spełnił obietnicę

Patryk Idasiak
2
Cały stadion zaśpiewał dla Chwalińskiej. Podsiadło spełnił obietnicę
Piłka nożna

Patoszkolenie w akademii Polonii. Walkower i fotki na Instagramie

Jan Broda
17
Patoszkolenie w akademii Polonii. Walkower i fotki na Instagramie

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama