Novak Djoković wiecznie żywy. Serb jednym z faworytów Roland Garros

Sebastian Warzecha

24 maja 2026, 15:03 • 7 min czytania 3

Reklama
Novak Djoković wiecznie żywy. Serb jednym z faworytów Roland Garros

Może mieć problemy ze zdrowiem. Może nie grać, a gdy już gra – przegrywać. Może być stary (jak na tenisistę) i mieć coraz większe problemy z utrzymaniem dyspozycji przez cały turniej. I co z tego? Novak Djoković wciąż jest – zdaniem fanów, ekspertów i bukmacherów – jednym z faworytów do wygrania French Open. I kto wie, czy paryski turniej wraz z Wimbledonem nie będą dla niego ostatnimi z takimi nadziejami. Czy jednak Jannika Sinnera da się zatrzymać? A jeśli tak – to czy Novak może z tego skorzystać?

Reklama

Novak Djoković wciąż walczy. Czy zdobędzie 25. Szlema?

25. Liczba-marzenie. Tylu Wielkich Szlemów w historii singla nie zdobył nikt. Ba, w erze open Novak i tak jest rekordzistą, niezależnie czy mówimy o męskim, czy kobiecym tenisie. Ale jest jeszcze Margaret Court, która część ze swoich tytułów zdobyła przed początkiem profesjonalizacji tenisa, a część – po tej czasowej cezurze. Z nią Djoković rekord aktualnie współdzieli.

Kiedy w 2023 roku Novak wygrywał trzy z czterech Szlemów (wykradł mu Carlos Alcaraz jedynie Wimbledon) wydawało się, że rekord Court pęknie i to szybko. A jednak kolejne turnieje nie szły po myśli Serba.

W ostatnich dziewięciu Szlemach tylko raz nie doszedł co prawda do co najmniej ćwierćfinału i grał w dwóch finałach: na Wimbledonie 2024 – znów lepszy był Alcaraz – i, niespodziewanie, w tegorocznym Australian Open. I tam też lepszy był właśnie Carlitos. Ale teraz, na Roland Garros, Alcaraza, broniącego zresztą tytułu, zabraknie.

Z miejsca więc podniosły się głosy, że to może ostatnia (albo przedostatnia, na Wimbledonie Hiszpan też nie zagra) szansa dla Novaka.

Reklama

Czy jednak rzeczywiście? Czy Serb może jeszcze oszukać czas – dopiero co skończył 39. lat – i udowodnić, że wiek w jego przypadku to rzeczywiście tylko liczba?

Lata się odzywają

Długo Djoković – dłużej nawet niż Rafa Nadal, a podobnie jak Roger Federer – oszukiwał czas. Krytycy powiedzą, rzecz jasna, że to wina nowej, słabszej generacji, która Serba wpuszczała do półfinałów bez wielkiego wysiłku. Może i tkwi w tym źdźbło prawdy, rzeczywiście. Ale i tak trzeba docenić to, jak Novak grał i wygrywał do momentu – a nawet chwilę po nim, weźmy igrzyska w 2024 roku – gdy wyrośli mu dwaj nowi giganci w osobach Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera.

Ten sezon jednak pokazuje, że każdy wielki turniej może mieć dla starego (jak na tenisistę) Serba swoje konsekwencje.

Reklama

Bo wielki był Novak w Australii. W finale co prawda zabrakło mu już sił i po triumfie w pierwszym secie, nie był w stanie postawić się już przesadnie Alcarazowi w trzech kolejnych. Ale wcześniej? Wcześniej pokonał sensacyjnie Jannika Sinnera po pięciosetowym meczu, pokazując całą tę – zdawałoby się: częściowo utraconą – klasę.

Tyle tylko, że ten turniej, tak się zdaje, wiele go kosztował.

Od Australii wziął udział w ledwie dwóch turniejach. W Indian Wells wygrał dwa mecze, po czym odprawił go Jack Draper. W Rzymie już w pierwszym spotkaniu zrobił to kwalifikant, Dino Prizmic. Oczywiście, Novak w turniejach wielkoszlemowych to inna bestia, gość gotowy zawsze zagrać swój najlepszy tenis. Na dystansie do trzech setów znaczenie zyskuje też bowiem przygotowanie mentalne, odporność psychiczna. A tam jest Nole absolutnie wielki.

Reklama

Niemniej jest tu problem. I jest nim zdrowie Serba.

– Chciałem grać więcej, ale moje ciało mi na to nie pozwalało. Przechodziłem proces rehabilitacji po kontuzji barku. Dlatego po Indian Wells przez kilka miesięcy nie mogłem grać – mówił jakiś czas temu. I faktycznie, uraz był, istniał i stanowił problem dla Novaka. Nie wiadomo, czy całkowicie się z nim uporał. Nie dziwi jednak, że nadal próbuje – w ostatnich pięciu turniejach wielkoszlemowych był przecież zawsze w co najmniej półfinale.

Ma powody, by wierzyć. Ale czy przygotowania do tego French Open na to pozwalają?

„Spóźniam się o pół kroku”

Opuścił Miami, nie pojawił się w Monte Carlo i w Madrycie. W Rzymie zagrał tylko jeden mecz. Powiedzieć, że to komfortowa sytuacja przed turniejem wielkoszlemowym, byłoby wierutnym kłamstwem.

Reklama

– To nie jest idealne przygotowanie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio w ciągu ostatnich kilku lat miałem przygotowania bez żadnych problemów zdrowotnych przed turniejem. Zawsze jest coś. To nowa rzeczywistość, z którą muszę się zmierzyć. To frustrujące. Jednocześnie to moja decyzja, by nadal rywalizować w takim stanie i w takich warunkach – mówił Novak jakiś czas temu.

O problemach zdrowotnych już wspomniałem. I w sumie nie dziwi, że te zaczynają Serba trapić. Mierzył się ze zdrowiem Roger Federer, zresztą w tak naprawdę identycznym do aktualnego Novaka wieku. Mierzył się – ale on całą karierę – Rafa Nadal. Obu ich wreszcie to zdrowie pokonało. Podobnie, na przykład, Andy’ego Murraya czy Andre Agassiego. Wszyscy szybko przeszli od zawodników zdolnych wygrywać Szlemy do takich, którzy nie mieli na to szans.

Novak wciąż się w tej walce o tytuły liczy. Ale czy będzie na Roland Garros?

Turniej w Rzymie mógłby sugerować, że nie. Choć sam Serb twierdził potem, że nie zagrał wcale tak źle, jak wygląda to z samego wyniku. To znaczy: drugi set, jego zdaniem, był fatalny, ale pierwszy i trzeci niezłe. Dziennikarzom mówił też wówczas o zdrowiu, że wciąż nie jest idealnie, a do Rzymu przyleciał głównie po to, by w ogóle na tej mączce się przed Paryżem pojawić. Dodawał, że jeśli chodzi o pełną gotowość do gry, to był jej daleki.

Reklama

Widzę, czego mi brakuje. Spóźniam się o pół kroku. Zdecydowanie nie jestem tam, gdzie chciałbym być, by grać na najwyższym poziomie i walczyć o najwyższe cele – twierdził.

Jest więc po problemach zdrowotnych, które zakłóciły mu przygotowania. Ma 39 lat. Wygrał w sumie wszystko. Można by zadać pytanie: skąd czerpać jeszcze motywację? Novak, jak to on, sam wskazywał na krytyków. Mówił na konferencjach, że wiele osób w niego wątpi, że radzą mu przejście na emeryturę. A to Serba jednak irytuje i napędza przy okazji. Mówił, że chce takim krytykom podziękować, bo to oni dają mu siłę, by grać dalej.

Pytanie brzmi: o co tak naprawdę może jednak grać?

Reklama

Nie ma Carlosa, są inni

Carlos Alcaraz, jako się rzekło, nie zagra w Paryżu. Ale zagrają inni, a Novak Djoković przeszkód na drodze do potencjalnego tytułu będzie mieć sporo. On sam mówił jednak: – Zawsze mam w sobie tę wiarę, gdy wychodzę na kort.

Czy ta wiara wystarczy? Wydaje się, że będzie o to trudno. Bo drabinka Djokovicia wcale nie jest przesadnie łatwa i to już w pierwszych rundach.

Na starcie będzie bowiem musiał zmierzyć się z reprezentantem gospodarzy, Giovannim Mpetshi Perricardem. Owszem, Francuz bazuje głównie na serwisie, a ten na mączce jest mniej ważny, ale może się okazać, że urwie Novakowi seta, a w dyspozycji fizycznej Serba każda partia może okazać się niezwykle istotna i odbić się na jego formie w dalszej części turnieju. W drugiej rundzie Novak też wcale nie musi mieć lekko – czeka go albo mecz z Hugo Dellienem, albo z kolejnym Francuzem, Valentinem Royerem.

Normalnie obaj byliby dla Novaka rywalami do ogrania bez trudu. W tej sytuacji to wcale nie tak oczywiste, bo i Boliwijczyk, i Francuz to specjaliści od mączki. Potrafią utrudniać życie rywalom na tej nawierzchni, wiedzą jak wykorzystywać jej atuty. A jednym z nich jest przede wszystkim przeciąganie wymian. Jeśli zrobią to skutecznie, mogą Djokovicia zmęczyć.

Reklama

Novak Djoković

Novak Djoković uśmiechnięty na konferencji przed turniejem. Dobra mina do złej gry czy faktycznie ma ku temu powody? Fot. Newspix

A jeśli ten zmęczy się przed trzecią rundą, to może mieć problem. Bo tam czekać powinien na niego Joao Fonseca, który potrafi rozegrać fenomenalne wręcz mecze. Czwarta runda to potencjalnie starcie z Tommym Paulem albo Casperem Ruudem. Ten drugi dwa razy grał już w Paryżu w finale. Generalnie więc: będzie Novak miał przed sobą spore wyzwania.

Największe powinno jednak czekać w finale, jeśli, oczywiście, do niego dojdzie.

Reklama

Tak naprawdę bowiem można nie pytać o samego Djokovicia. Właściwym pytaniem byłoby bowiem: czy ktokolwiek zagrozi Jannikowi Sinnerowi? Wydaje się, że nie. Na papierze nie ma takiego tenisisty. Sinner to klasa sama dla siebie i opcjonalnie Alcaraza. Ale Włoch też ma problemy – nie radzi sobie w długich meczach. Zdarzało się, że nie służyły mu upały (a w Paryżu ma być bardzo ciepło). Bywało też, że zjadała go presja.

Jak przed rokiem, w Paryżu właśnie, gdy nie wykorzystał kilku piłek meczowych w starciu z Carlosem Alcarazem. I przegrał finał. Teraz tylko tego turnieju brakuje mu do skompletowania wszystkich Szlemów.

W typowaniach bukmacherów jest nie tyle faworytem, co wręcz pewniakiem do wygrania. Dalej stoją Alexander Zverev, Novak Djoković, Arthur Fils, Rafael Jodar, Casper Ruud, Daniił Miedwiediew czy Joao Fonseca. Ale żaden z nich nie jest Sinnera blisko. Natomiast ten zbiór nazwisk to po pierwsze dowód na to, że Novak będzie mieć w drabince trudno, ale po drugie – że stawka nie jest przesadnie mocna, bo gdyby była, Nole byłby niżej.

A jest, mimo wszystko, trzecim największym faworytem do triumfu. Ale żeby faktycznie na paryskiej mączce wygrać, musiałby dokonać… w sumie niemożliwego. Ale dla niego takie słowo na ogół nie istniało.

Reklama

Więc może i tym razem – jak ten trzmiel, co lata mimo wszystko – przekona sam siebie, że może być najlepszy ten 25. raz?

Fot. Newspix

3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama