Jeremy Sochan znów w akcji. New York Knicks wyciągnęli miotły

Tomasz Kordylewski

Opracowanie:Tomasz Kordylewski

11 maja 2026, 09:50 • 3 min czytania 3

Reklama
Jeremy Sochan znów w akcji. New York Knicks wyciągnęli miotły

Siódme kolejne zwycięstwo w fazie play-off NBA zaliczyli w niedzielę koszykarze New York Knicks. Wygrali 144:114 z Philadelphia 76ers i pokonali ich w serii 4-0. Dzięki temu drugi rok z rzędu awansowali do finałów konferencji. Dziewięć minut na boisku spędził Jeremy Sochan.

Reklama

New York Knicks awansowali do finałów konferencji NBA. Zagrał Jeremy Sochan

Nie ma na razie mocnych na New York Knicks w tegorocznej fazie play-off NBA. Nowojorska ekipa właśnie wygrała siódmy mecz z rzędu. Knicks na koniec wygranej do zera serii z Philadelphia 76ers wyciągnęli miotły (4-0 to tzw. sweep; można powiedzieć, że zmietli rywali z parkietu) i tak jak w poprzedniej rundzie z Atlanta Hawks zdominowali decydujące o awansie spotkanie. Trafili aż 25 trójek (z czego 11 już w pierwszej kwarcie), czym ustanowili nowy rekord klubu i wyrównali historyczny rekord fazy play-off.

Po raz pierwszy w swoich dziejach wygrali więc siedem kolejnych spotkań play-off. A wygrana 4-0 w serii przydarzyła im się po raz pierwszy od niemal trzech dekad. Najlepszym strzelcem starcia numer cztery okazał się Miles McBride, autor 25 punktów.

https://www.youtube.com/watch?v=Vfq-eGKvPE4

Jeremy Sochan z efektownym wsadem. Jak spisał się w meczu numer cztery przeciwko Philadelphia 76ers?

Goście już po 12 minutach gry prowadzili 19 punktami, a na początku czwartej kwarty mieli już 44 punkty przewagi. To spowodowało, że kolejne minuty dostał Jeremy Sochan. Bo choć Knicks w dwóch ostatnich spotkaniach musieli sobie radzić bez OG Anunoby’ego, który zmaga się z urazem ścięgna udowego, to trener Mike Brown i tak nie korzysta z usług Polaka. No, chyba że wynik meczu – tak jak w tym przypadku – jest rozstrzygnięty na długo przed końcową syreną.

Reklama

Sochan w dziewięć minut gry zapisał na konto pięć punktów (1-1 z gry, 3-4 z rzutów wolnych), dwie zbiórki, dwie asysty i blok. Efektownie wykończył jedną z akcji pod koniec meczu.

 

Reklama

Knicks są już więc w finałach konferencji – tak samo, jak rok temu. Tym razem awansowali tam jako pierwsza w NBA drużyna. Na rywala muszą jednak poczekać. W drugim półfinale na Wschodzie zostały na razie rozegrane tylko trzy mecze. Detroit Pistons, czyli najlepsza drużyna konferencji w fazie zasadniczej, prowadzą 2-1 z czwartymi w tabeli Cleveland Cavaliers. Mecz numer cztery tej serii odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o godz. 2:00 czasu polskiego.

Emocje w Minneapolis. Victor Wembanyama nie wytrzymał, Spurs przegrali bez lidera

Emocji nie zabrakło natomiast w drugim niedzielnym spotkaniu. Minnesota Timberwolves wygrali 114:109 z San Antonio Spurs i doprowadzili do remisu 2-2 w serii. Wykorzystali brak Victora Wembanyamy, który w drugiej kwarcie uderzył łokciem w twarz Naza Reida i został wyrzucony z boiska przez sędziów.

To pierwszy taki przypadek w karierze Francuza. Mecz zakończył on z dorobkiem tylko czterech punktów, co jest najgorszym jego wynikiem w NBA. Liga sprawdzi teraz, czy w tej sytuacji na Wembanyamę należy też nałożyć karę zawieszenia. Kolejne starcie Spurs i Timberwolves w nocy z wtorku na środę o godz. 2:00 czasu polskiego.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O NBA NA WESZŁO:

fot. New York Knicks

3 komentarze
Tomasz Kordylewski

Zakochany w koszykówce, odkąd w 2008 roku jako 13-latek zobaczył w akcji Rajona Rondo. Dumny fan Boston Celtics. Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. O NBA pisał dla newonce, Rzeczpospolitej i Kanału Sportowego. Od 2022 roku co roku na start sezonu wydaje "Przewodnik NBA". Za największy życiowy sukces uznaje jednak wygraną z rakiem jądra. I teraz niemal każdego faceta potrafi zapytać, czy badał sobie ostatnio jaja.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama