Cracovia ma nowego trenera, ale Bartosz Grzelak musiałby być co najmniej magikiem, a najlepiej cudotwórcą, żeby jego nowa drużyna z miejsca zaczęła grać lepiej. Cóż – wiadomo było, że nie jest, skoro żaden trener nie jest. Potrzeba będzie czasu, by Grzelak poukładał klocki, a póki co Cracovia chyba musi wyglądać tak, jak wyglądała dzisiaj, czyli kiepsko, mimo remisu 1:1 z Pogonią.
Grzelak próbował zaznaczyć swoją obecność na przykład nazwiskami, czyli wypuszczając w pierwszym składzie Batouma, z którego niechętnie korzystał Elsner. Dlaczego Słoweniec nie cenił Kameruńczyka… No to dzisiaj widzieliśmy. Wiele wskazuje na to, że Batoum jest po prostu fatalnym piłkarzem i nie powinien kopać w pierwszej lidze, a co dopiero w Ekstraklasie. Jak miał dostawić szuflę na pustaka, to nie trafiał w futbolówkę, ta przelatywała mu po prostu między nogami. A jak otrzymywał dobre podania, takie, że można powalczyć z obrońcami, to albo przyjmował sobie na dziesięć metrów, albo szybciutko, bez walki, gubił piłkę.
Równie dobrze można tam było wystawić paprotkę. Zazieleniłby się nam krajobraz.
Inną nowością był Dominguez w pierwszym składzie – ostatni raz w marcu – i on oczywiście nie jest takim parodystą jak Batoum, ale to zawodnik bardzo bezpieczny. Do futbolowych jaj nie trafi, niemniej prochu na boisku też nie wymyśli. Jest, bo jest.
Tak „wzmocniona” Cracovia nie mogła grać niczego wielkiego i nie grała. Miała problem z wykreowaniem groźnych sytuacji, a gdy już do takich dochodziło, to z kolei Minczew miał problem, by trafić w bramkę. W pierwszej połowie po akurat dobrze rozegranym stałym fragmencie musi kopnąć w światło, ale nie kopnął. W drugiej części gry, gdy dostał rewelacyjne podanie od Hasicia wzdłuż pola karnego, też się pomylił.
Można wracać do oklepanego tematu. Cracovia nie ma napastnika. Ktoś lepszy by to trafił, ale w Krakowie grają albo Batoum, albo Minczew.
Cracovia – Pogoń 1:1. Jak gospodarze tego nie wygrali?
Pasy to dziś zlepek różnych pomysłów – średnich, słabych, fatalnych. Do tego ostatniego grona można zaliczyć wejście Wójcika w Biegańskiego z końcówki spotkania, które skończyło się czerwoną kartką dla obrońcy Cracovii.
I biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – kłopoty rywala, scenariusz meczu – wynik 1:1 jest dla Pogoni wstydliwy. Tutaj trzeba było ugrać trzy punkty. Pomógł Madejski, przepuszczając w kiepskim stylu strzał Acosty w 18. minucie. Potem można było się cofnąć, popatrzeć, jak Pasy nie wiedzą, co robić i ewentualnie samemu poszukać kontrataku (i taki był, ale Mukairu trafił w słupek).
Ale nie dowieźć tego, serio? Wrzutka Klicha, główka Zahiroleslama, jakimś cudem celna, patrząc na jego liczby i wpadło. Kiedyś, po meczu z Bruk-Betem Thomasberg powiedział, że Pogoń bała się wygrać.
Dziś chyba też.
NOTY
Cracovia
Madejski 2 – Wójcik 3, Henriksson 4, Traore 4, Perković 5, Piła 3, Hasić 5, Knap 3, Dominguez 4, Batoum 1, Minczew 2
Zmiennicy: Klich 5, Sans 4, Kameri, Praszelik, Zahiroleslam
Pogoń
Cojocaru 4 – Loncar 4, Keramitsis 4, Szalai 3, Borges 4, Ława 3, Acosta 5, Ulvestad 4, Agger 2, Cuić 3, Mukairu 3
Zmiennicy: Biegański 5, Greenwood 4, Koutris 5, Ali, Ndiaye
Damian Sylwestrzak 4
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Strączek: Lech mocno mnie chciał. Wybrałem projekt, nie pieniądze [WYWIAD]
- Sprawiedliwy remis w Kielcach. Korona zyskała trochę spokoju
- Piłkarz Motoru z laurką dla trenera. „Może zajść daleko”
Fot. Newspix