Iordanescu: Nawet nie mówili mi po imieniu. Byłem „Rumunem”

Przemysław Michalak

12 stycznia 2026, 23:56 • 2 min czytania 53

Iordanescu: Nawet nie mówili mi po imieniu. Byłem „Rumunem”

Edward Iordanescu już od kilku miesięcy nie prowadzi Legii Warszawa, ale znów poruszył w rumuńskich mediach temat swojej krótkiej pracy przy Łazienkowskiej. Z jego słów wynika, że w Polsce chwilami czuł się niekomfortowo ze względu na narodowość.

Reklama

Iordanescu w kwestiach sportowych powiedział „Fanatikowi” to, co już wiedzieliśmy. Chciał zachować ciągłość kadry, utrzymać trzon drużyny i wzmocnić ją trzema lub czterema konkretnymi zawodnikami. Zamiast tego doszło w Legii do małej rewolucji kadrowej, a choć nowi piłkarze wyglądali na papierze zachęcająco, to często przychodzili bardzo późno, mając różny stopień przygotowania do gry.

Edward Iordanescu zaskoczył słowami o pracy w Legii Warszawa

Były selekcjoner reprezentacji Rumunii zaskoczył natomiast, gdy wszedł na grunt spraw pozasportowych. Klubowi niczego tu nie zarzuca, ale tzw. opinii publicznej już tak.

Reklama

– Nie mogę generalizować. Oni też są nacjonalistami, mają swoje wartości. Były takie głosy… Nie mogę temu zaprzeczyć. Nawet nie zwracali się do mnie po imieniu. Nazywali mnie „Rumunem”. To nie miało znaczenia. Nie dlatego nie dokończyłem kontraktu – mówił.

– Nie chcę budować wokół tego alibi, bo my w Rumunii robiliśmy tak z kilkoma zagranicznymi trenerami . To niedobrze, bo piłka nożna jest… Musimy być otwarci. Musimy też wychodzić za granicę, musimy przyjmować obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do nas. Istnieje swoboda przepływu. Nie musimy być zamknięci. Musimy nawiązać kontakt ze sportem – próbował wyjaśniać.

– Od samego początku słychać było bardzo krytyczne głosy. Prawdopodobnie chcieli polskiego trenera, ale nie mogę generalizować, bo pracowałem z wyjątkowymi ludźmi. W klubie nie miałem takich problemów. To była dobra atmosfera, 100% profesjonalizmu, niestety te decyzje strategiczne trochę namieszały. To było ogromne wyzwanie. Zaczęliśmy bardzo dobrze, ale potem zmiana strategii wpłynęła na nas i nie mogliśmy utrzymać tego samego poziomu wyników – podsumował.

Edward Iordanescu prowadził Legię do 31 października. Został pożegnany po porażce z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. Drużyna pod jego wodzą wywalczyła Superpuchar Polski i w dramatycznych okolicznościach awansowała do Ligi Konferencji kosztem Hibernianu, ale potem już głównie rozczarowywała.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

53 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Najlepszy strzelec pobije rekord Ekstraklasy? Pytają o niego w Anglii [NEWS]

Szymon Janczyk
15
Najlepszy strzelec pobije rekord Ekstraklasy? Pytają o niego w Anglii [NEWS]
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Najlepszy strzelec pobije rekord Ekstraklasy? Pytają o niego w Anglii [NEWS]

Szymon Janczyk
15
Najlepszy strzelec pobije rekord Ekstraklasy? Pytają o niego w Anglii [NEWS]
Reklama
Reklama