Nikt nie przypuszcza, że Albania może z nami wygrać

Jakub Radomski

20 listopada 2025, 17:06 • 8 min czytania 17

Reklama
Nikt nie przypuszcza, że Albania może z nami wygrać

„Nikt nie przypuszczał, że Albania jest w stanie strzelić nam gola” – to słowa Dariusza Szpakowskiego, które zostały wykorzystane w kultowym polskim filmie. W eliminacjach EURO 2024 nikt nie przypuszczał, że Polska znajdzie się w grupie za Albanią, a jednak tak się stało. Tyle że trenerem polskiej drużyny był wtedy przebieraniec z Portugalii. Teraz kadra Jana Urbana trafia na Albanię w półfinale barażów o mundial. Jesteśmy zdecydowanym faworytem, dobrze, że akurat z tym rywalem gramy u siebie, bo na trybunach nie będzie tumultu i atmosfery nienawiści. A jeżeli przeanalizuje się mecze Albańczyków i ich problemy ze zdobywaniem bramek, można zacytować w innym kontekście lekko przerobione słowa Szpakowskiego. Nikt nie przypuszcza, że Albańczycy mogą zwyciężyć. 

Reklama

Pewnie wielu z was oglądało film Janusza Zaorskiego „Piłkarski poker”. Jest tam scena, w której główny bohater, sędzia Jan Laguna (świetny Janusz Gajos), odwiedza prezesa Powiśla (Mariusz Dmochowski), a ten ogląda w telewizji mecz naszej kadry. Słychać Dariusza Szpakowskiego, który załamanym głosem mówi: „Nikt nie przypuszczał, że Albania jest w stanie strzelić nam gola”. Widzimy urywek spotkania i Agustina Kolę, który cieszy się z bramki na 2:1 w meczu wyjazdowym przeciwko Polakom.

Ostatecznie Biało-Czerwoni wtedy, 31 października 1984 roku, na stadionie w Mielcu, zaatakowali w końcówce i skończyło się remisem 2:2. Ale tamto spotkanie pokazało, że, choć drużyna Antoniego Piechniczka ogarnęła się w eliminacjach i awansowała na mistrzostwa świata w 1986 roku w Meksyku, to jednak polską piłkę czekały gorsze lata.

Czy teraz Albania jest w stanie realnie zagrozić reprezentacji Jana Urbana? Wydaje się, że Polacy, przynajmniej jeśli chodzi o półfinał barażów, wylosowali dobrze. Tamten remis w Mielcu to jedyny w historii mecz Polska – Albania rozgrywany w naszym kraju, którego Biało-Czerwoni nie wygrali. Bilans na własnym stadionie to siedem zwycięstw i jeden remis. Bilans całościowy z Albańczykami: 10 zwycięstw, trzy remisy i dwie porażki.

Piłkarska reprezentacja Albanii

Reklama

Piłkarska reprezentacja Albanii

Reprezentacja Polski miała przebierańca, teraz ma trenera

Ktoś powie, że przecież ostatni mecz z Albańczykami przegraliśmy. Zgadza się, w Tiranie było 0:2, ale warto pamiętać o okolicznościach. Albania to drużyna, na której terenie nie gra się łatwo, w dużej mierze ze względu na fanatycznych kibiców, którzy czasami przeginają.

W 2021 roku, kiedy reprezentacja Paolo Sousy zwyciężała w Tiranie 1:0, po golu Karola Świderskiego, przed spotkaniem lokalni kibice obrzucali fanów z Polski kuflami po piwie, a później się na nich rzucili. Kiedy Świderski trafił do siatki, na murawę poleciały plastikowe butelki, a nawet telefon komórkowy. W 2023 roku było równie gorąco – wybuczany polski hymn, niesamowity tumult, wroga atmosfera, wyzywanie Polaków. Po 30 sekundach w stronę Wojciecha Szczęsnego poleciały race i świece dymne. W 37. minucie kapitalnym strzałem lewą nogą popisał się Jasir Asani, a w drugiej połowie Mateusz Wieteska, który zmienił kontuzjowanego Jana Bednarka, nie popisał się w kryciu i rywale podwyższyli wynik.

Jednak 26 marca 2026 roku na PGE Narodowym będą inne realia. Zagramy u siebie, prowadzi nas człowiek w pełni zasługujący na miano selekcjonera, czyli Jan Urban, a nie trenerski przebieraniec w postaci Fernando Santosa. Wydaje się też, że Jan Bednarek (zakładamy, że będzie zdrowy) znajduje się w wyższej formie niż dwa lata temu.

Reklama

Choć, gdy patrzę na skład z 2023 roku, dochodzę do wniosku, że niewykluczone, że w pierwszej jedenastce zobaczymy aż ośmiu tych samych piłkarzy.

Wtedy z Albanią wyszliśmy tak: Szczęsny – Bereszyński, Kędziora, Bednarek, Kiwior – Zieliński, Krychowiak – Cash, Szymański, Kamiński – Lewandowski.

Teraz możemy wyjść tak: Skorupski – Kędziora, Bednarek, Kiwior – Cash, Zieliński, Slisz, Skóraś – Szymański, Kamiński – Lewandowski.

Wydaje się jednak, że Albańczycy, których największą gwiazdą jest być może… trener, prowadzący ich od 2023 roku Sylvinho – były zawodnik m.in. Arsenalu, Barcelony i Manchesteru City – mają obecnie trochę mniejszą siłę rażenia.

Reklama

Robert Lewandowski podczas meczu, przegranego 0:2 w 2023 roku

Robert Lewandowski podczas meczu, przegranego 0:2 w 2023 roku

Potrafili pokonać reprezentację Portugalii

Reprezentacja Albanii przez lata była drużyną, której brakowało odpowiednich warunków. Dziennikarze z tego kraju czasami wspominają historię, jak zespół narodowy przed meczem towarzyskim musiał przebierać się w garderobie teatru. Selekcjonerzy często wkurzali się, że musieli trenować na prowizorycznym w przeszłości stadionie w Tiranie. Na murawę wbiegały psy, bywało też, że nie działał prąd i nagle podczas zajęć panował półmrok.

W latach 60. reprezentanci Albanii występowali w strojach przerabianych z materiałów wojskowych. Narzekali, że są ciężkie i nie da się w nich biegać. Panajot Pano, jedna z największych albańskich gwiazd lat 70., nie był w stanie utrzymać się z piłki. Dorabiał, pracując w klinice dentystycznej. Albańczycy doświadczali również ingerencji polityki w sport. W 1972 roku nie mogli wystąpić w eliminacjach, bo władze orzekły, że bratanie się ze złym Zachodem byłoby szerzeniem wrogiej idei kapitalizmu.

Reklama

Ale z piłką w tym kraju jest już znacznie lepiej. Albania nigdy nie grała w mistrzostwach świata, ale w EURO wystąpiła dwukrotnie – w 2016 i 2024 roku. Już podczas eliminacji do pierwszej z tych imprez Albańczycy udowodnili, że potrafią postawić się najlepszym. Pierwszy mecz i sensacyjne ogranie 1:0 na wyjeździe Portugalii, po bramce Bekima Balaja, który w sezonie 2013/2014 występował w Jagiellonii Białystok.

Ostatecznie drugie miejsce w grupie eliminacyjnej, tylko za Cristiano Ronaldo i spółką, a przed Duńczykami. Dzień wywalczenia awansu nazwano drugim Dniem Niepodległości. Do dziś w stolicy kraju można kupić wina albo nalewki z etykietą „France 2016”. W turnieju finałowym Albańczycy najpierw trochę pechowo przegrali 0:1 ze Szwajcarią. Z Francją trzymali się dzielnie do 90. minuty, ale później faworyt zdobył dwie bramki. Pokonali Rumunię, ale to było za mało, żeby awansować do 1/8 finału.

Mecz Albania - Rumunia na EURO 2016

Mecz Albania – Rumunia na EURO 2016

Reklama

Podczas ostatniego EURO trochę łączyło ich z Polską: oba zespoły znalazły się w bardzo trudnych grupach i oba zdobyły ledwie punkt. Wydaje się jednak, że Albania zrobiła to w nieco lepszym stylu. Najpierw zmierzyli się w Włochami, obrońcami trofeum. I szok – objęli prowadzenie już w 23. sekundzie, za sprawą bramki Nedima Bajramiego. To był najszybciej strzelony gol w historii mistrzostw Europy. Kolejnym rywalem była Chorwacja. Albańczycy przez ponad godzinę prowadzili z trzecią drużyną mundialu w Katarze, ale stracili dwa gole. Nie poddali się, wyrównali. Trzeci mecz, a w nim przeciwnikiem Hiszpania. Zespół, który wygra całą imprezę. Znów dzielna walka drużyny z Bałkanów i porażka tylko 0:1.

Nie są najmocniejsi w ofensywie

Gdy przeanalizuje się występy Albańczyków w niedawno zakończonych eliminacjach, pierwszy wniosek jest następujący: nie są zespołem, który strzela sporo goli. W Grupie K zajęli drugie miejsce, mimo że w ośmiu meczach strzelili tylko siedem goli (tracąc pięć). Dla porównania – Norwegia, która dopiero staje się europejską potęgą, przez tyle samo minut grania zdobyła 37 bramek, tracąc tyle samo. A aż 16 goli strzelił sam Erling Haaland.

Najmocniejsza w grupie okazała się reprezentacja Anglii, która wygrała wszystkie mecze i nawet nie straciła w nich gola, co też pokazuje jak dominowała nad konkurencją. Albańczycy? Z kadrą Thomasa Tuchela przegrali dwa razy po 0:2. Na plus fakt, że potrafili pokonać na wyjeździe 1:0 Serbię, ale jednocześnie męczyli się ze słabiutką w skali Europy Łotwą. Na wyjeździe 1:1, uratowało ich to, że przeciwnik wbił sobie „swojaka”, a u siebie tylko 1:0 z Łotyszami, w dodatku po golu z karnego. Tylko w jednym meczu, domowym z Andorą (3:0), Albańczycy w eliminacjach potrafili strzelić więcej niż jednego gola.

Dla porównania – kadra Michała Probierza, a teraz Jana Urbana, takich spotkań w eliminacjach rozegrała cztery.

Reklama

Mecz towarzyski z Gibraltarem z września tego roku? Wygrana Albanii, ale ledwie 1:0. Po EURO 2024 do końca ubiegłego roku Albańczycy tylko raz w sześciu spotkaniach więcej niż raz trafiali do siatki, w spotkaniu z Ukrainą (2:1).

Wielki pechowiec znów jest kontuzjowany

Asani, kat Polaków z 2023 roku, obecnie występuje w Esteghlal FC, klubie z ligi irańskiej. Strzelił w tym sezonie sześć goli, ale liga nie robi wrażenia. W kadrze raczej jest rezerwowym.

Za największy talent w albańskiej piłce uchodził niedawno Armando Broja. Trudno się dziwić – rocznik 2001, urodzony w Anglii, wychowanek Tottenhamu. Później trafił do Chelsea, ale najpierw był wypożyczany, później stracił rok z powodu zerwania więzadła i znów szedł na wypożyczenia. Latem przeniósł się do Burnley. Kosztował 23 miliony euro, ale w nowym klubie w Premier League rozegrał dotąd tylko 75 minut i nie trafił do siatki.

Od sezonu 2022/23 Broja rozegrał łącznie 48 spotkań w Premier League i zdobył ledwie dwa gole. W dodatku jego pech znów dał o sobie znać. Kilka dni temu wszedł na boisko w 75. minucie spotkania z Anglią (0:2), by po 10 minutach paść na murawę. Zalał się łzami, musiał zejść. Na szczęście jego uraz nie jest bardzo poważny.

Reklama

Armando Broja

Armando Broja

A ci, którzy zazwyczaj występują z przodu w pierwszym składzie albańskiej kadry?

Myrto Uzuni strzelił w obecnym sezonie w lidze sześć goli, miał też trzy asysty, ale występuje w Austin, w amerykańskiej Major League Soccer. Bajrami to zawodnik Rangersów, ale gra tam ogony, a ostatnio w ogóle nie podnosił się z ławki. Arber Hoxha ma na koncie trzy gole i dwa ostatnie podania, ale mówimy o gościu z Dinama Zagrzeb – klubu, odbijającego się w Lidze Mistrzów od europejskich potęg. Qazim Laci? Latem został pozyskany przez turecki Rizespor, ale w 12 ligowych spotkaniach nie strzelił jeszcze gola.

Reklama

Pomocnik Widzewa Łódź w środku pola

Kapitanem jest Berat Djimsiti, ale doświadczy 32 latek, choć zazwyczaj wybiega w pierwszym składzie, dostosowuje się ostatnio poziomem do swojego klubu, czyli zawodzącej w Serie A Atalanty Bergamo. Najlepszy zawodnik to zdecydowanie Kristjan Asllani, 23-letni defensywny pomocnik, pewniak w składzie Torino, który mimo stosunkowo młodego wieku ma już na koncie 97 meczów w Serie A.

Niewykluczone, że w meczu z Polską u jego boku w środku pola zagra Juljan Shehu. Pomocnik, który od 2022 roku gra w Widzewie, zadebiutował w kadrze stosunkowo późno, bo dopiero w marcu tego roku. Grał we wszystkich meczach eliminacji poza spotkaniami z Anglią, wystąpił też w sparingu z Jordanią. Ktoś powie, że to zawodnik wyrastający ponad Widzew, jeden z lepszych środkowych pomocników Ekstraklasy. Ale inna osoba może stwierdzić, że nie ma się kogo bać, bo mówimy o zawodniku 12. obecnie drużyny Ekstraklasy.

I też na swój sposób będzie miała rację.

JAKUB RADOMSKI 

Reklama

WIĘCEJ O LOSOWANIU BARAŻÓW NA WESZŁO:

17 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie

Mikołaj Duda
0
Niesamowity powrót PSG! Z 0:2 na 2:2 w doliczonym czasie
Ekstraklasa

„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mikołaj Duda
2
„Na razie nie mamy szczęścia”. Majewski wskazał przyczyny porażki

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”