US Open 2023. To wciąż ostatni turniej wielkoszlemowy, który wygrał Novak Djoković. 38-letniego już Serba, marzącego o tytule numer 25, tym razem zatrzymał Jannik Sinner. Włoch w Paryżu potrzebował do tego tylko trzech setów, choć sam nie grał najlepszego tenisa. Tym samym we French Open dostaniemy prawdopodobnie najlepszy możliwy finał – Sinner zagra z Alcarazem, który wcześniej pokonał Lorenzo Musettiego.
Novak Djoković nie wygra w Paryżu. Jannik Sinner lepszy od Serba
Trzy ostatnie mecze – w tym półfinał ubiegłorocznego Australian Open – między Novakiem Djokoviciem a Jannikiem Sinnerem padły łupem Włocha. Mało tego – we wszystkich tych spotkaniach Djoković ani razu (!) nie przełamał podania rywala. Sinner od końca 2023 roku – gdy zaczęła się jego zwycięska passa nad Serbem – wspiął się też na pozycję najlepszego tenisisty świata i niezmiennie na niej zasiada, choć w międzyczasie odbębnił też trzy miesiące zawieszenia za nieumyślne przyjęcie środków dopingowych (z winy członka sztabu).
Djoković za to w zeszłym sezonie wygrał ledwie jeden turniej. Ale jaki! Serb zgarnął złoto na igrzyskach olimpijskich i skompletował tym samym wszystko, co było w tenisie do wygrania. Ale Nole ma nadal swoje cele i marzenia, a jednym z nich jest wygranie w turnieju wielkoszlemowym po raz 25. Czemu akurat ta liczba? Bo Djoković już teraz jest rekordzistą wszech czasów w singlu, ale ten rekord współdzieli z Margaret Court, która swoją karierę podzieliła z kolei między erę amatorską a open. Tylko ona jeszcze Serbowi nie uległa.
W ostatnich kilkunastu miesiącach wydawało się jednak, że Serb triumfy wielkoszlemowe ma za sobą. Coraz więcej problemów ze zdrowiem, wzrost znakomitych rywali w osobach Sinnera i Carlosa Alcaraza, wpadki w wielu imprezach – to wszystko sugerowało, że Nole o wygraną w Szlemie będzie mieć niezwykle trudno. Ale akurat w Paryżu do półfinału doszedł w świetnym stylu, po drodze pokonując między innymi – mimo przegrania pierwszego seta – Alexandra Zvereva.
Większego wyzwania od Sinnera jednak nie mógł dostać.
Sinner był nieswój, ale i tak dał radę
Inna sprawa, że Jannik dziś na korcie zdecydowanie nie wyszedł w swojej najlepszej wersji. Bardzo zwalniał swoje uderzenia, grał bezpiecznie, przez środek, skupiał się na utrzymaniu piłki w korcie, dopiero potem na tym, by wygrać wymianę. Czasem zaatakował, owszem, ale były to punkty rzadsze. Raczej polegał na wymuszonych lub nie błędach Djokovicia. I te przychodziły, co tylko potwierdzało przypuszczenia części ekspertów, że po wymagającym meczu ze Zverevem, Nole może być już zmęczony.
Wiadomo, kto jak kto, ale on zawsze słynął z przygotowania fizycznego. Jednak granie na najwyższym poziomie w wieku 38 lat potrafi pokonać nawet największych.
Choć co jakiś czas budził się ten najlepszy Novak. Genialnie zagrywał. Atakował z forehandu. Prowadził długie akcje, harował w defensywie tak, że trudno było tego nie podziwiać. Ale Sinner cały czas był gdzieś minimalnie z przodu, cały czas trochę lepszy od swojego wielkiego rywala. Nie grał najlepiej, miał też ewidentnie problemy z wyborem odpowiednich taktycznych rozwiązań, ale świetnie czytał zagrania Novaka i odgrywał większość piłek. Pierwszego seta wygrał w efekcie do czterech gemów i wystarczyło mu do tego jedno przełamanie.
Drugi set miał mniej standardowy przebieg. Sinner znów przełamał co prawda rywala – do tego w siódmym „lacostowskim” gemie, o którym mówi się, że ten kto go wygra, wygra całą partię – ale gdy już serwował na seta, to Novak, po raz pierwszy od prawie dwóch lat, go przełamał. A potem poszedł za ciosem, zagrał kilka znakomitych akcji, wyszedł na 40:15 przy swoim serwisie i… gema ostatecznie przegrał. Znów stracił podanie, w dodatku w takich okolicznościach. I tym razem, choć zmusił Włocha do wysiłku, strat nie odrobił.
7:5 w gemach i 2:0 w setach dla Jannika.
Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Zero przełamań, choć szans nie brakowało. Ba, Novak miał nawet trzy piłki setowe przy serwisie rywala, ale nie zdołał wykorzystać żadnej z nich, w dużej mierze za sprawą gry Włocha, który w kluczowych momentach przyspieszał wymiany, każąc wręcz pytać: „czemu ten gość nie grał tak przez cały mecz?”. Możliwe, że gdyby to zrobił, wygrałby szybciej, ale… i tak to on triumfował. W dodatku w trzech setach. Bo w ostatniej partii doszło finalnie do tie-breaka, w którym Nole popełnił kilka błędów – w tym zepsuł łatwego smecza w pobliżu siatki. I to zaważyło. Serb przegrał decydującą rozgrywkę do trzech, a wraz z nią cały mecz.
And Jannik has yet to lose a set 😱#RolandGarros pic.twitter.com/K7wrKpRYVO
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 6, 2025
Na Roland Garros dostaliśmy więc – teoretycznie – najlepszy możliwy finał. Numer jeden światowego rankingu (Sinner) zmierzy się z dwójką (Alcarazem). Carlos wcześniej w niecałych czterech setach – bo mecz skończył się kreczem rywala – odprawił Lorenzo Musettiego.
To będzie ich pierwszy finał wielkoszlemowy. I zapewne nie ostatni.
Jannik Sinner – Novak Djoković 6:4, 7:5, 7:6 (3)
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie:
- Iga Świątek postawiła fundamenty. Teraz czas budować dalej [KOMENTARZ]
- Z czwartej setki rankingu do półfinału Szlema. Lois Boisson i jej wielki sukces
- Milczenie jest złotem. Czasem nawet dla komentatora, panie Domański [KOMENTARZ]
- “Rafa nigdy nie mówił o rekordach”. Cristopher Clarey o tenisowych gigantach [WYWIAD]