Uśmiercono go za życia. „Po wszystkim nalałem sobie małą brandy”

Michał Kołkowski

Opracowanie:Michał Kołkowski

04 kwietnia 2025, 22:18 • 2 min czytania 3

Reklama
Uśmiercono go za życia. „Po wszystkim nalałem sobie małą brandy”

Niedawno w Bułgarii doszło do przedziwnego zdarzenia. Przed spotkaniem Ardy Kyrdżali z Lewskim Sofia na stadionie gospodarzy pojawiła się informacja o minucie ciszy ku czci Petko Ganczewa, zasłużonego piłkarza Ardy. Zawodnicy ustawili się w dwóch rzędach, postali w zadumie, a po chwili rozpoczął się mecz. Tylko że… Ganczew żyje i ma się całkiem nieźle. Opowiedział o tym kuriozalnym incydencie ze swojej perspektywy.

Reklama

78-letni Bułgar przyznał, że miał sporo roboty z upewnieniem swoich bliskich i dalszych znajomych, iż wszystko z nim w porządku. Zresztą musiał zacząć od własnej żony, która przeraziła się na wieść o „śmierci” małżonka.

A kto umarł, ten… żyje. Petro Ganczew opowiedział o „powrocie zza grobu”

– Spóźniłem się dziesięć minut na mecz, miałem prywatne sprawy do załatwienia. Kiedy dojeżdżałem do domu, rozdzwonił się mój telefon – wspomina Ganczew na łamach portalu BLITZ. – Zaparkowałem przed domem, otworzyłem furtkę i ujrzałem moją zapłakaną żonę. „Petko, Petko! W telewizji powiedzieli, że nie żyjesz” – krzyczała. Nie mogłem zrozumieć, o co w ogóle chodzi. Wtedy zacząłem odbierać telefony od przyjaciół. Okazuje się, że bycie pogrzebanym za życia to dość stresujące doświadczenie. […] Różne rzeczy się zdarzają, ale to naprawdę nie było łatwe.

Reklama

Na szczęście przedstawiciele Ardy szybko się połapali w swojej pomyłce i udostępnili w mediach społecznościowych post prostujący całą sprawę. Ganczew został również osobiście przeproszony przez jednego z klubowych działaczy.

– Czym innym jest wiejska plotka, a czym innym nieprawdziwa informacja ogłoszona przed całą piłkarską Bułgarią. Mnóstwo ludzi do mnie dzwoniło. Krewni, przyjaciele, dalsi znajomi. To nie była miła sytuacja, na szczęście dobrze się skończyła – dodał Bułgar. – Po wszystkim nalałem sobie małą brandy.

Ganczew był gościem specjalnym podczas środowego starcia Ardy z Czerno More Warna. Przyniósł swojej drużynie szczęście – gospodarze wygrali aż 4:0.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Reklama

fot. media społecznościowe Ardy Kyrdżali

3 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama