Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Lista ważnych pytań przed 12. kolejką Ekstraklasy

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

20 października 2023, 13:59 • 10 min czytania 3 komentarze

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem piłki reprezentacyjnej, ale wraca niepodrabialna Ekstraklasa. I bardzo dobrze, bo już powoli zaczyna schodzić rozgoryczenie po remisie Polski z Mołdawią i pora na rozrywkę w ligowym wydaniu. Korzystamy z okazji i stawiamy dziewięć ważnych pytań przed startem 12. kolejki Ekstraklasy.

Lista ważnych pytań przed 12. kolejką Ekstraklasy

Zapowiedź: 12. kolejka Ekstraklasy

Piast Gliwice – Pogoń Szczecin (piątek, 20 października, 18:00)

Czy ofensywa Pogoni złapie zadyszkę?

Ekstraklasa przywita nas meczem Portowców, którzy przed przerwą na kadrę weszli na bardzo wysokie obroty. Ofensywa Pogoni hulała aż miło i ręce same składały się do braw. W ostatnich pięciu meczach szczecińska ekipa strzeliła aż dziewiętnaście goli, co rzadko zdarza się naszym ligowcom. Duża w tym zasługa Kamila Grosickiego, który odzyskał wysoką formę i znów jest fundamentalną postacią zespołu. Ale nie tylko Grosika, bo widać, że i jego kompani są na fali.

I uczciwie trzeba przyznać, że Portowców w ofensywnym wydaniu da się lubić. Grają z zacięciem, z polotem i bez strachu. Nie cackają się z rywalami i nie muszą drżeć o wynik w ostatnich minutach, więc znów zgłaszają chęć udziału w wyścigu o ligowe podium.

Ale przerwy na kadrę potrafią wytrącić z rytmu nawet najlepsze drużyny. Piast postara się z tej wiedzy skorzystać i zagrać Pogoni na nosie. Jednak nie będzie o to łatwo. Tak jak Pogoń jeszcze w tym sezonie nie zremisowała nawet raz, tak Piast dokonał tej sztuki siedmiokrotnie. Musicie przyznać, że dzielenie się punktami przez gliwiczan powoli przeradza się w oryginalne hobby, ale niekoniecznie opłacalne. A nie jest przecież tak, że to drużyna pozbawiona atutów i lecąca na picu. Nie gra źle, ale brakuje snajpera z prawdziwego zdarzenia, który zamykałby mecze. Na samej solidnej grze w tyłach Piast daleko nie zajedzie, ale może zaraz trener Vuković wyciągnie jakiegoś asa z rękawa?

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin (piątek, 20 października, 20:30)

Czy Zagłębie wyjdzie zza podwójnej gardy?

Zdjęcie lubinian z tego sezonu powinno się znaleźć w słowniku pod hasłem “solidność”. Szóstka lokata i tylko dwa oczka straty do ligowego podium (rozegrali o mecz więcej niż drużyny miejsc 2-5). To niewątpliwie kwestie, za które należy pochwalić zespół Waldemara Fornalika. Jest jeden feler. Ta drużyna gra do bólu pragmatycznie. Głównie defensywka, kontra i wiara w nieograniczoną moc stałych fragmentów. Potęga minimalizmu? Bez przesady, ale chciałoby się widzieć więcej polotu i radości z gry Zagłębia.

Teraz czeka Miedziowych trudny wyjazd do Białegostoku, gdzie miejscowa Jagiellonia przetestuje klub z Lubina. Wesoła ferajna Adriana Siemieńca gra bez kompleksów, odważnie z przodu i zapewne będzie próbowała wciągnąć w otwarty mecz lubinian. Jagiellonia ma kim straszyć i raz po raz z formą wyskakuje ktoś nowy. W tym sezonie na uwagę zasługuje rozwój Dominika Marczuka, ale skoro w Jagiellonii odżył niemal przywiązany do widzewskiej ławki Kristoffer Hansen, to pokazuje, że w Białymstoku potrafią zrobić błyskotliwych ligowców z nieoczywistych piłkarzy. Ostatnio Norweg trafił do siatki dwa razy, zaliczył asystę i znalazł się w jedenastce Kozaków. Kto wie, czy znów nas czymś nie zaskoczy, bo pod nieobecność doleczającego uraz Jesusa Imaza to pewnie on wyjdzie w pierwszym składzie.

 

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Puszcza Niepołomice – Cracovia Kraków (sobota, 21 października, 15:00)

Czy Cracovia zacznie bronić?

Oto kluczowe pytanie dla każdego sympatyka Pasów. Tak jak w ostatnich spotkaniach Pogoń strzelała hurtowo, tak Cracovia na potęgę traciła gole. W ostatnich pięciu spotkaniach (wliczamy mecz Pucharu Polski) wyłapała łącznie aż czternaście bramek. Bardzo dużo, zwłaszcza że w pierwszych sześciu meczach sezonu straciła tylko cztery gole. Coś ewidentnie popsuło się w drużynie Jacka Zielińskiego. Złośliwi mówią, że to efekt wystawiania Kamila Glika, ale z oceną naszego reprezentanta się jeszcze wstrzymamy, choć nie wygląda najlepiej.

Natomiast nie da się ukryć, że Cracovia w meczu z Puszczą musi pokazać coś więcej niż ostatnio i nie wypada, żeby znów jej obrona brała udział w Mannequin Challenge. Gra z beniaminkiem to idealna okazja ku temu, żeby wyjść z dołka i trochę poprawić swoją sytuację. Tym bardziej że z tygodnia na tydzień coraz mocniej biją po oczach słabe punkty Żubrów. Od początku ostrzegaliśmy, że Puszcza to w zasadzie pierwszoligowiec w ekstraklasowej skórze. Ambitny, niewygodny, ale pod względem poziomu sportowego bliższy stawce zaplecza Ekstraklasy. Piłkarze Tomasza Tułacza potrafią coś strzelić, ale w tyłach przeciekają. 22 gole stracone – najgorszy wynik w stawce – mówi sam za siebie.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa (sobota, 21 października, 17:30)

Czy komplet publiczności nie przytłoczy piłkarzy Jacka Magiery?

Przez wiele lat temat frekwencji na wrocławskim stadionie nie był najprzyjemniejszy dla kibiców Śląska. Regularnie wrocławski gigant świecił pustkami i puste krzesełka przypominały o wieloletnim marnowaniu potencjału WKS-u. W tym sezonie coś jednak drgnęło. Nie tylko drużyna Jacka Magiery zdobywa punkty w imponujący sposób, ale i stadion zaczęło odwiedzać zdecydowanie więcej ludzi. Co więcej, na sobotni mecz z Legią wyprzedano komplet biletów, czego szczerze możemy pogratulować Śląskowi.

Ale teraz trzeba będzie jeszcze się godnie zaprezentować przeciwko mocnemu rywalowi. Wypada to spotkanie nazwać hitem kolejki. Śląsk jest w tym momencie liderem i nad czwartą Legią ma trzy „oczka” przewagi (Legia ma jeszcze zaległy mecz do rozegrania). Dla Jacka Magiery będzie to szczególnie ważny mecz, ponieważ w przeszłości prowadził również warszawski zespół. W rozmowie z nami doświadczony już szkoleniowiec zwraca uwagę na to, że jego zespół osiąga wynik ponad stan i teraz wyzwanie stanowi utrzymanie bardzo wysokiego poziomu:

Nie bez powodu mówi się, że zarządzanie sukcesem jest najtrudniejsze. Gdy wygrywasz, oczekiwania są coraz większe, a jednocześnie grozi ci popadnięcie w samozadowolenie i utrata czujności. Łatwo wtedy zapomnieć, gdzie znajdowałeś się jeszcze kilka miesięcy temu, jakie trudności musiałeś pokonać. Trzeba umieć dostrzec takie sygnały. Nikt by nie powiedział, że Śląsk po jedenastu kolejkach będzie na pierwszym miejscu w tabeli. Ja przed sezonem też nie, mimo że jestem ambitny. Musimy uniknąć zbytniego wybiegania do przodu. Nie zastanawiam się nad grudniem. Dziś tabela wygląda dla nas super, ale liczy się głównie jej wygląd pod koniec maja. Zawodnicy muszą grać z jak największą swobodą i nie chłonąć zamieszania dookoła. Na początku się z nas śmiano, nie traktowano poważnie i do dziś pewnie niektórzy tak do Śląska podchodzą. Nie przeszkadza mi to, robimy swoje.

Magiera: – Nauczyłem się mieć gdzieś to, co ktoś sobie pomyśli

Lech Poznań – ŁKS Łódź (sobota, 21 października, 20:00)

Jakie jest prawdziwe oblicze Lecha?

Kolejorz kończył wrzesień, rozbijając mistrza Polski, więc w Poznaniu pojawiło się coś więcej niż tylko promyk nadziei w walce o tytuł. Kolejny miesiąc rozpoczął się jednak dla Lecha od pocałowania dna. Porażka 0:5 z Pogonią Szczecin była najwyższą od 23 lat. Wstyd, kompromitacja, żenada – te słowa przebiły się regularnie w kontekście występu zespołu Johna van den Broma.  Jeszcze przed przerwą na kadrę Lech nieco ugasił pożary. Rozgromił Puszczę Niepołomice, ale zobaczymy, jak będzie wyglądał na dłuższą metę.

Teraz kolejny teoretycznie łatwy test przed poznańskim klubem, bo po imieniu trzeba nazwać mecz z ŁKS-em. Drużyna z Łodzi w tym sezonie pokazała, że jest w stanie pośliznąć się nawet na jedynej skórce od banana w promieniu stu kilometrów. Słaba kadra w połączeniu z indywidualnymi błędami sprawiły, że ŁKS jest w strefie spadkowej. W klubie stwierdzono, że potrzebny jest wstrząs. Zwolniono Kazimierza Moskala, a w jego miejsce zatrudniono Piotra Stokowca, dla którego sobotni mecz będzie debiutem na ławce ŁKS-u. Przejął klub bardzo słaby kadrowo, rozbity mentalnie i raczej w ciągu kilku dni nie zrobił z Flisa Puyola. Nie sprawił, że Ramirez nawiąże do najlepszych lat Iniesty, a Tejan nie stanie się nowym Robinem van Persiem.

Moskal i ŁKS. Czy warto zwolnić trenera, który na to nie zasługuje?

Radomiak Radom – Korona Kielce (niedziela, 22 października, 12:30)

Czy Pedro Henrique znów trafi do sieci?

Ostatnimi czasy forma Radomiaka nie była najlepsza, ale to pikuś przy zakulisowych rozgrywkach, jakie mają miejsce w Radomiu. Pojawiło się groteskowe zamieszanie wokół trenera Galki, który swoją postawą dolewał paliwa do pożaru. Na przełomie września i października oznajmił piłkarzom, że pracować z nimi nie chce. Kibicom, że chętnie w Radomiaku zostanie. Istny cyrk.

Epopeja radomska. Constantin Galca chce i nie chce pracować w Radomiaku

W takiej sytuacji trudno o dobre wyniki, ale przed przerwą w rozgrywkach Radomiak pokonał ŁKS, więc kilka czarnych chmurek zostało rozgonionych. Niemniej wciąż warto się przyglądać sytuacji panującej w Radomiaku, bo tam jeszcze wiele się może zdarzyć.

Nas przede wszystkim interesuje forma Pedro Henrique. Na początku sezonu słynął z tego, że na potęgę obijał aluminium, ale z czasem się przełamał i pokazał ponadprzeciętną skuteczność. Brazylijczyk ma w garści wiele atutów. Wygranie z nim walki o górną piłkę jest niemal niewykonalnym zadaniem. W dodatku okazało się, że potrafi też lutnąć z dalszej odległości – z koła przelobował bramkarza Jagiellonii.

Nie da się ukryć, że 27-latek wyrasta na strzelbę, która może się włączyć do walki o koronę króla strzelców. Ma już siedem trafień na koncie i w tym momencie jest tylko za plecami Exposito. Kto wie, czy w meczu z Koroną nie strzeli kolejnej bramki. Zespół z Kielc jest przecież jednym z najbardziej nieprzewidywalnych rywali. Scyzoryki miłują grę w interwale: świetnie – beznadziejnie. Tym bardziej dla nas niedzielne spotkanie pozostaje zagadką. Konia z rzędem temu, który odgadnie wynik meczu.

Widzew Łódź – Ruch Chorzów (niedziela, 22 października, 15:00)

Czy Widzew jest w stanie wygrać drugi mecz z rzędu?

Widzew ostatnio wskoczył do pierwszej dziesiątki. Ograł Stal Mielec po kapitalnym golu Ciganiksa, jednak wciąż nas ten zespół nie zachwycił. Toczył wyrównany bój ze Stalą Mielec, ale znów nie dało się oprzeć wrażeniu, że brakuje tej drużynie konkretów po zgrabnych wymianach podań. Na plus było oczywiście to, że nareszcie drużyna Daniela Myśliwca zagrała na zero z tyłu. Więc kroczek ku poprawie został postawiony, ale założenia i plany tego trenera są ambitne, więc czeka go mnóstwo pracy, żeby z tym materiałem dojść gdzieś wyżej. Zatem w spotkaniu z Ruchem zobaczymy, czy kilka dni spokojnej pracy bez meczów ligowych popchnęły jego drużynę do przodu.

I o ile w Widzewie chcieliby pograć o ambitniejsze cele, o tyle w Ruchu celem jest walka o utrzymanie. Na ten moment słabo to wygląda. Strefa spadkowa, kadra bardziej na baraże I ligi niż Ekstraklasy, więc będą ciężary. Rok temu Jarosław Skrobacz wyrósł na cudotwórcę, gdy poprowadził Ruch do bezpośredniego awansu do Ekstraklasy. Teraz ewentualne utrzymanie byłoby jeszcze większym pozytywnym zaskoczeniem.

 

Górnik Zabrze – Raków Częstochowa (niedziela, 22 października, 17:30)

Czy Górnik może zatrzymać Raków?

Będzie o to piekielnie trudno. Na ten moment romans Rakowa z Ligą Europy nie jest zbyt udany, ale na krajowym podwórku Medaliki mają zdecydowanie więcej do powiedzenia. Ostatnio ograły Legię Warszawa w pojedynku pucharowiczów i przypomniały o swoich atutach. Raków na tle Legii – pomimo problemów kadrowych – miał mało słabych punktów.

Na tle Górnika powinno być jeszcze łatwiej zaznaczyć aspiracje do obrony tytułu. Górnik przede wszystkim ma problemy ze zdobywaniem goli. Najlepszy strzelec w zespole ma w tym momencie tylko dwa trafienia, a cała drużyna siedem trafień. Mniej goli ma już tylko ŁKS, a to już wiele mówi o problemach zespołu z Zabrza. Pamiętacie te zachwyty nad Górnikiem z wiosny? Wówczas klub z Zabrza wjeżdżał i rozjeżdżał. Wyniki i gra były ponad stan, a teraz jest na przeciwnym biegunie i musi się szybko odkręcić, bo znalazł się niepokojąco blisko strefy spadkowej.

Stal Mielec – Warta Poznań (poniedziałek, 23 października, 19:00)

Czy czeka nas 0:0 po bezbarwnej?

No, no. no. Musimy przyznać, że Ekstraklasa przygotowała na poniedziałkowy wieczór gorące zestawienie… Ale może się pozytywnie zaskoczymy!

Stal przegrała trzy ostatnie spotkania, ale raczej nie zanosi się w Mielcu na zmianę trenera. W poprzednich kolejkach problemem Stali była dyspozycja Szkurina. Białoruski napastnik nie wie, co to znaczy solidny występ. Albo spisuje się dobrze, albo kiepsko. Nic pośrodku. A że ostatnio prezentuje się mizernie i nie potrafi wykorzystać serwisu kolegów, to inne braki Stali zaczynają wystawać spod dywanu.

A Warta jak to Warta. Potencjał ludzki dość mizerny, minimalizm w ofensywie bijący po oczach, więc mecze Warty ciężko określić reklamą futbolu. Toporny styl jednak na ten moment działa. Szału nie ma, ale Zieloni trzymają się nad kreską, a to główny cel tej drużyny. W to samo celuje Stal, więc trafił swój na swego i może się okazać, że wynik tego niepozornego meczu będzie w kluczowy dla ligowego przetrwania obu drużyn.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. Newspix.pl

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

3 komentarze

Loading...