Reklama

Powrót na zwycięską ścieżkę. Polskie siatkarki pokonały Belgię

Szymon Szczepanik

Opracowanie:Szymon Szczepanik

22 sierpnia 2023, 22:09 • 4 min czytania 6 komentarzy

To był mecz dwóch zespołów, które w poprzedniej kolejce siatkarskich mistrzostw Europy poniosły porażkę. I wiecie co? Jeżeli zespół ma odpowiednio reagować na przegraną, to niech czyni to właśnie w taki sposób, jak dziś polskie siatkarki. Biało-Czerwone, grając w Gandawie, ograły Belgijki na ich terenie 3:0. Polki pokazały, że chociaż wciąż trapią je pewne problemy w grze, to z pewnością nie należy ich skreślać po niepowodzeniu. I są w stanie rozstrzygać na swoją korzyść trudne momenty spotkania.

Powrót na zwycięską ścieżkę. Polskie siatkarki pokonały Belgię

OBIE DRUŻYNY CHCIAŁY SIĘ PRZEŁAMAĆ

Po wczorajszej porażce 1:3 z Serbią reprezentantki Polski wprawdzie wciąż nie były zagrożone brakiem awansu z grupy A. Jednak plany i ambicje kadry prowadzonej przez Stefano Lavariniego sięgają dalej. Brązowe medalistki tegorocznej Ligi Narodów pragną powtórzyć ten sukces na mistrzostwach Europy i przywieźć krążek także z kontynentalnych rozgrywek.

Niestety, przegrana z Tijaną Bosković i spółką powoduje, że Biało-Czerwone prawdopodobnie zajmą w grupie maksymalnie drugie miejsce. A to sprawia, że o ile spotkanie w 1/8 fazy pucharowej będzie dla naszej reprezentacji stosunkowo proste, o tyle w 1/4 finału Polki zmierzą się z Turczynkami. Czyli triumfatorkami Ligi Narodów 2023 i obecnymi liderkami kobiecego rankingu FIVB. Z kolei zajęcie 3. pozycji w grupie spowoduje, że nasze siatkarki w pierwszym meczu play-off zapewne zmierzą się z Niemkami, a w ćwierćfinale – z Serbkami. Więc tak źle i tak niedobrze.

SPRAWDŹ: PROMOCJA W FUKSIARZ.PL DLA NOWYCH GRACZY. 100% BEZ RYZYKA DO 300 ZŁ

Mimo wszystko, mecz z Belgijkami był ważny. Współgospodynie turnieju dość niespodziewanie przegrały z Ukrainą, co oznaczało, że w przypadku dzisiejszej porażki z Polską praktycznie wypadały z gry o drugie miejsce w grupie.

Reklama

POLKI PRZEPEŁNIONE AMBICJĄ

Zaznaczmy też, że spoglądając na trybuny hali w Gandawie, równie dobrze można było dojść do wniosku, że to nasze siatkarki grają u siebie. Ta drużyna stała się modna, polscy fani chętnie przychodzą na jej mecze. I bardzo dobrze.

Stefano Lavarini stwierdził, że nie ma powodów do zmian w pierwszym składzie. Polki rozpoczęły mecz tak, jak wczoraj, w zestawieniu: Joanna Wołosz, Magdalena Stysiak, Olivia Różański, Martyna Łukasik Agnieszka Korneluk, Magdalena Jurczyk i na libero Maria Stenzel.

Zawodniczki znad Wisły wyszły na ten mecz bardzo naładowane. Tak jakby chciały zmazać nie najlepsze wrażenie po meczu z Serbią, wywołane popełnianiem dużej liczby błędów. I tak po prawdzie, pierwszy set przypominał wczorajszą premierową partię, bowiem największą siłą Polski była po prostu drużyna. Z kolei o sile Belgii stanowiła głównie Britt Herbots.

Szkoda tylko, że choć ambicji Polkom nie sposób było odmówić, to za naszą kadrą ciągnęły się też mankamenty z poniedziałkowego spotkania. Takie jak pięć błędów w ataku czy brak utrzymania odpowiedniego poziomu gry na przestrzeni całego meczu. Pierwszego seta Polki wygrały, jednak pozostawało mieć nadzieję, że po niezłej grze w polskich szeregach nagle nie nastąpi niespodziewany krach.

WYGRANA WOJNA NERWÓW

I owszem, w poczynaniach Polek dziś ponownie miało miejsce coś podobnego, ale na szczęście tym razem potrafiły sobie poradzić z kłopotami. Kiedy w pierwszej części drugiego seta gra toczyła się punkt za punkt, to Biało-Czerwone z czasem wyrabiały sobie przewagę. Ogromna w tym zasługa naszych dwóch wież – grającej w ataku Magdaleny Stysiak, a także środkowej Agnieszki Korneluk. Cenne punkty dorzucała także Olivia Różański, jednak w jej przypadku sporo do życzenia pozostawiała gra w przyjęciu.

Reklama

Mimo wszystko, polskie siatkarki kolejny raz zdecydowały się balansować na krawędzi i po wypracowaniu dość bezpiecznej, czteropunktowej przewagi, roztrwoniły ją doprowadzając do remisu po 23. Na całe szczęście, w końcówce drugiego seta to Belgijki nie utrzymały nerwów na wodzy. Partia zakończyła się błędem naszych rywalek w rozegraniu, z którego skorzystała czujna przy siatce Monika Gałkowska.

Tym sposobem set numer trzy był dla Belgijek walką o być albo nie być. A gospodynie mistrzostw Europy nie najlepiej znosiły grę w tej stresowej sytuacji. Przy wyrównanej grze, sprzeczały się z każdą niekorzystną dla siebie decyzją arbitra zawodów. Chociaż punkty przyznawane Polkom były słuszne, wynikały z prostych błędów Belgii.

Podopieczne Stefano Lavariniego tym razem wyczuły niepokój wśród rywalek i wyśmienicie na niego zareagowały. Zaczęły grać spokojnie, ale zarazem pewnie, starannie budując akcje. To wszystko ponownie przełożyło się na wypracowanie kilku punktów przewagi, którą tym razem dowiozły do końca. Zasłużenie wygrały mecz i powróciły na zwycięską ścieżkę w siatkarskich mistrzostwach Europy.

Teraz reprezentację Polski czeka krótka, dwudniowa przerwa. Po niej Biało-Czerwone zagrają ostatni mecz w grupie z Ukrainą, która zajmuje trzecie miejsce i ma na koncie o trzy punkty mniej od Polek.

Czytaj więcej o innych sportach:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

Siatkówka

Komentarze

6 komentarzy

Loading...