W rewanżowym półfinale Atalanta – Lazio w ramach Coppa Italia piłkarze długo kazali czekać na rozstrzygnięcie. La Dea mimo znaczącej dominacji nie dała rady zamknąć sprawy w 90 minutach. Remis 1:1 oznaczał dogrywkę, a i ta nie przyniosła rozstrzygnięcia. W serii jedenastek bohaterem został Edoardo Motta, który 2026 rok zaczynał w dole tabeli Serie B. Były golkiper Reggiany obronił cztery strzały rywali! Lazio w majowym finale na własnym stadionie zagra z rozpędzonym Interem Mediolan. Nicola Zalewski zagrał 70 minut, a Adrian Przyborek nie podniósł się z ławki rezerwowych.
Okoliczności meczu
Obydwie drużyny mogły na tym etapie potraktować rozgrywki Pucharu Włoch jako próbę ratowania sezonu. Atalancie ligowe TOP 4 odjechało na dziewięć punktów, a dla Rzymian była to jedyna realna okazja na grę w pucharach w przyszłym sezonie. W pierwszym półfinałowym spotkaniu między obydwiema drużynami był remis 2:2. Wszystkie gole padły wtedy po przerwie i zagwarantowały nam na papierze sporo emocji przed rozpoczęciem rewanżu.
Atalanta XI: Carnesecchi; Scalvini, Djimsiti, Kolašinac; De Roon, Éderson, Zappacosta, Bernasconi, Zalewski, De Ketelaere, Krstović
Lazio XI: Motta; Marušić, Mario Gila, Romagnoli, Nuno Tavares; Patric, Bašić, Taylor; Cancellieri, Zaccagni, Noslin #AtalantaLazio #CoppaItalia pic.twitter.com/kD5bh08Cey
— Football24/7 (@foet247europa) April 22, 2026
Atalanta mocno atakująca. Zalewski aktywny, ale nieskuteczny
Pierwsza połowa sugerowała, że emocje w dwumeczu mogą skończyć się dość prędko. Gospodarze nie chcieli pozostawiać sprawy awansu przypadkowi. Produkowali okazję za okazją, ale byli średnio przekonujący w fazie wykańczania. Po 10 minutach dwie sytuacje miał Nicola Zalewski. Raz nie trafił dobrze w piłkę głową, a za drugim razem uderzył bezpośrednio w Edoardo Mottę.
Po 19 minutach statystyka strzałów wynosiła 6:0 dla La Dei. Zawarte w tym było wszystko. Lazio postawiło na szczelną i nisko ustawioną defensywę. Do pewnego stopnia była to metoda skuteczna, ale tylko przez pryzmat wyniku. Atalanta zawodziła przy wykańczaniu. Obok bramki uderzali choćby Zappacosta czy Krstović. Goście rzadko pojawiali się w okolicach szesnastego metra od bramki Carnesecchiego.
A horrible watch in Bergamo. #Atalanta control the game but look completely harmless once they get near the goal. Lazio spend half the time on the ground just waiting for an obvious mistake or a set piece. The ref is doing his part to slow the game down as much as possible.
— kunbrate (@kunbrate1) April 22, 2026
Akcje wyglądały nieźle, ale brakowało ostatniego elementu układanki – gola. W Lazio brakowało z kolei wielu rzeczy, ale na pewno nie ambicji, by szczelnością w tyłach doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Rzymianie liczyli na łut szczęścia w postaci rzadkich, ale udanych wypadów pod bramkę rywala. Tego jednak nie było.
Chaosu ciąg dalszy. Atalanta przez nieskuteczność musiała grać dogrywkę
Atalanta nie ustępowała w swoich próbach. Lazio ponownie przez większość czasu robiło za tło. Jedno z wejść piłkarza gości bardzo nie spodobało się zarówno poszkodowanemu – Lorenzo Bernasconiemu – jak i Raffaele Palladino. Poirytowany szkoleniowiec otrzymał żółtą kartkę, a wahadłowy został zmieniony.
Wydawało się, że upragnione trafienie dla gospodarzy wreszcie padło w 62. minucie. De Ketelaere dośrodkował w pole karne, a Mario Gila… nabił się w rękę. Edoardo Motta piłki nie złapał, a gdy miał już ją w zasięgu rąk, to odebrał mu ją Nikola Krstović. Czarnogórzec wystawił futbolówkę do Edersona, a ten trafił do siatki. Produkowali, produkowali i wyprodukowali. Choć mocno pomógł w tym błąd rywala.
‼️63’ Gol annullato per fallo di Krstovic su Motta#AtalantaLazio 0-0
— Corriere dello Sport (@CorSport) April 22, 2026
Trafienie na wagę awansu?
Nic z tego. Andrea Colombo po długiej analizie podjął jednak decyzję o anulowaniu bramki. Zachowanie Krstovicia uznano jako faul, co wywołało pewne kontrowersje. Motta stracił kontrolę nad piłką, którą miał już w ręce.
Trzeba było szukać powodzenia dalej, ale i Lazio zaczynało dochodzić do głosu. Po drugiej stronie boiska Tijjani Noslin uderzył poza światło bramki, ale domagał się rzutu karnego. Colombo zaskoczył, bo stwierdził, że Scalvini ręką nie zagrał, choć powtórki pokazywały co innego. Kolejna kontrowersja.
Atalanta nabijała kolejne strzały do statystyk, ale pod bramką było bez zmian. Aż dotarliśmy do 84. minuty i rzutu rożnego dla Rzymian, tej jedynej okazji, której tak pragnęli goście. Dobra wrzutka w pole karne doleciała do Alessio Romagnolego, a ten uprzedził Berata Djimsitiego na piątym metrze. Lazio było już bardzo blisko pierwszego od 2019 roku finału (wtedy w pokonanym polu zostawili… Atalantę Gasperiniego), ale…
Tak jak w słynnym powiedzeniu o przełamaniu nieskuteczności i teorii z ketchupem – także w Bergamo nagle coś przeskoczyło. Nikola Krstović dwie minuty później w okolicach szesnastki wystawił piłkę Pasaliciowi, który zameldował się na boisku kwadrans wcześniej. Stadion w Bergamo oszalał, było 1:1! Uratowali to. Przynajmniej chwilowo…
🤯🤯 #AtalantaLazio pic.twitter.com/1UkCHspt5T
— Lega Serie A (@SerieA) April 22, 2026
Kilka minut po wejściu na boisko bohaterem mógł zostać Gianluca Scamacca. W piątej minucie doliczonego czasu gry uderzył głową, a Edoardo Motta zbił piłkę na słupek.
Parata clamorosa di Motta su Scamacca al minuto 95’ pic.twitter.com/8YCabu39kb
— Alessandro (@90ordnasselA) April 22, 2026
Dogrywka? Zdecydowanie mniejsza aktywność gospodarzy, ale za to już pierwsza dobra próba w dogrywce wylądowała w siatce. Odgwizdano jednak spalonego Zappacosty. Warto jednak powiedzieć o akcji, bowiem wyszła ona całkiem zgrabnie. De Ketelaere dośrodkował na dalszy słupek, wiekowy Włoch zgrał głową w centrum pola karnego, a z bliska do siatki trafił Giacomo Raspadori, kolejny ze zmienników. Atalanta więc miała więcej bramek nieuznanych niż prawidłowych (2:1).
30 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, a jedynie trzy próby po stronie Atalanty. Lazio planowało przetrwać jak najdłużej się da – i udało się. Coppa Italia ponownie dostarczyła emocji w fazie półfinałowej. Końcówka starcia Interu z Como w Mediolanie przyniosła trzy błyskawiczne trafienia Nerazzurrich, w Bergamo z kolei rzuty karne.
Lazio sprawiło sensację. Motta bohaterem
I wtedy stało się to, za co kochamy futbol. Niespodzianka dużego rozmiaru. Edoardo Motta obronił cztery rzuty karne, niczym Matwiej Safonow w finale ostatniego Pucharu Interkontynentalnego FIFA. Jego wyższość musieli uznać Gianluca Scamacca, Davide Zappacosta, Mario Pasalić, a także Charles De Ketelaere. Trafił jedynie Giacomo Raspadori, który strzelał jako pierwszy. Marco Carnesecchi także wyjął jedenastkę, ale tylko jedną, Nuno Tavaresa. Próba Danilo Cataldiego wylądowała na słupku.
Gościom wystarczyły dwa trafienia na cztery strzały i to był koniec. Wszystko załatwił w zasadzie Edoardo Motta, który jeszcze jesienią był piłkarzem Reggiany. Zespołu, który dziś jest ostatni w Serie B. To ci dopiero koleje losu!
Atalanta Bergamo – SS Lazio 1:1, k. 1:2 (0:0, 1:1,1:1)
- 0:1 – Alessio Romagnoli – 84′
- 1:1 – Mario Pasalić – 86′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:
- Inter w finale Pucharu Włoch. Zmiennik Zielińskiego bohaterem meczu
- Milan na pole position po Goretzkę. Rossoneri chcą szybko zamknąć temat
- Jan Ziółkowski rozważa odejście z Romy w letnim oknie transferowym. Duet zainteresowanych
Fot. Newspix