Koniec marzeń Polaków. Porto poza finałem po dramatycznym dwumeczu

Wojciech Piela

23 kwietnia 2026, 00:19 • 2 min czytania 12

Reklama
Koniec marzeń Polaków. Porto poza finałem po dramatycznym dwumeczu

Sporting awansował do finału Pucharu Portugalii po bardzo wyrównanym dwumeczu z FC Porto. O końcowym sukcesie zadecydowało zwycięstwo 1:0 w pierwszym spotkaniu w Lizbonie, ponieważ rewanż na Estadio do Dragao zakończył się bezbramkowym remisem. Na boisku obserwowaliśmy od pierwszych minut trzech Polaków – Oskara Pietuszewskiego, Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka. 

Reklama

Pierwsze starcie rozstrzygnął Luis Suarez, który zapewnił Sportingowi minimalną przewagę przed rewanżem. W Porto od samego początku nie brakowało napięcia – już w pierwszych minutach sędzia musiał uspokajać sytuację i sięgnął po żółte kartki dla członków sztabów szkoleniowych obu drużyn.

Porto poza finałem po dramatycznym dwumeczu. Koniec marzeń Polaków

Szybko pojawiły się też problemy kadrowe. W 11. minucie kontuzji doznał Goncalo Inacio, którego zastąpił Zeno Debast. Chwilę później Rui Silva obronił groźny strzał Williama Gomesa, a defensywa Sportingu kilkukrotnie skutecznie blokowała uderzenia rywali.

W kolejnych fragmentach meczu Porto próbowało przejąć inicjatywę. Deniz Gul i inni zawodnicy gospodarzy szukali swoich okazji, jednak brakowało im skuteczności. Do przerwy utrzymał się wynik 0:0, który w dwumeczu premiował Sporting.

Po zmianie stron tempo nie spadło. W 51. minucie Murilo Hjulmand musiał opuścić boisko z powodu urazu, a w jego miejsce pojawił się Daniel Braganca. Chwilę później Porto coraz mocniej naciskało, ale zarówno strzały z dystansu, jak i akcje w polu karnym były skutecznie neutralizowane przez defensywę gości.

Reklama

W końcówce spotkania emocje sięgnęły zenitu. W 89. minucie Varela obejrzał czerwoną kartkę za ostry wślizg w kierunku Luisa Suareza, co jeszcze bardziej utrudniło Porto odrobienie strat.

W doliczonym czasie gry gospodarze mieli dwie znakomite okazje – najpierw Rui Silva obronił strzał Mory, a następnie w 99. minucie kapitalnie poradził sobie po strzale głową Moffiego. Dobitka Froholdta poszybowała nad bramką, co oznaczało zmarnowanie ostatnich szans Smoków. Bednarek i Kiwior zagrali po 90 minut, a Pietuszewski został zmieniony w 70. minucie.

Ostatecznie rewanż zakończył się wynikiem 0:0, a Sporting przypieczętował awans do finału dzięki wygranej 1:0 w dwumeczu. W drugim półfinale zmierzą się CD FafeSC Torreense – po pierwszym meczu jest remis 1:1.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
12 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
23
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Inne ligi zagraniczne

Reklama