Reklama

Jak będzie wyglądała lekkoatletyka na IE i czy Polacy wygrają klasyfikację medalową?

Szymon Szczepanik

Opracowanie:Szymon Szczepanik

16 czerwca 2023, 12:24 • 10 min czytania 2 komentarze

Już w środę 21 czerwca oficjalnie rozpoczną się Igrzyska Europejskie Kraków-Małopolska 2023. Wśród wielu dyscyplin, które zostaną rozegrane na tej imprezie, lekkoatletyka będzie jedną z tych, która przyniesie najwięcej medali. Pierwszy raz bowiem nagrodzeni krążkami zostaną najlepsi zawodnicy wszystkich konkurencji… ale tylko z Dywizji 1, do której należy także Polska. Wobec tego postanowiliśmy przybliżyć wam, jak wyglądać będzie rywalizacja na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Przeanalizujemy także medalowe szanse Biało-Czerwonych. A tych jest sporo.

Jak będzie wyglądała lekkoatletyka na IE i czy Polacy wygrają klasyfikację medalową?

JAK BYŁO WCZEŚNIEJ?

Ale najpierw parę słów o tym, jak wyglądała lekkoatletyka podczas wcześniejszych edycji IE. Uprzedzamy, że nie będzie to najprostsza rzecz do wyjaśnienia, ale postaramy się ją streścić w możliwie nieskomplikowany sposób.

W 2015 roku w Baku rozdano tylko jeden komplet medali w lekkoatletyce, gdyż suma rezultatów zawodników w poszczególnych konkurencjach składała się na wynik danej reprezentacji. Tym sposobem złoto wywalczyła Słowacja, srebro przypadło Austrii a Izrael zajął trzecie miejsce. Jeżeli wydaje wam się dziwne, że kraje niebędące lekkoatletycznymi potęgami zdominowały zawody, spieszymy z wyjaśnieniem. Otóż w Azerbejdżanie rywalizacja w królowej sportu została połączona z turniejem Dywizji 3. Drużynowych Mistrzostw Europy. Stąd jej skład był mało ekskluzywny.

Podczas drugiej edycji Igrzysk Europejskich, w 2019 roku w Mińsku, zmagania lekkoatletów zostały rozszerzone. Przy czym pomysł European Athletics i Europejskiego Komitetu Olimpijskiego to był jeden, wielki miszmasz. Pierwszą zmianą było to, że zebrano 30 najsilniejszych reprezentacji kontynentu, które rywalizować miały o dziesięć kompletów medali. Ostatecznie udział wzięły 24 państwa, gdyż 6 nie wyraziło zainteresowania startem.

Reklama

Wprowadzono też tak zwany system DNA – Dynamic New Athletics. Składało się na niego dziewięć konkurencji lekkoatletycznych, wybranych na podstawie ich popularności wśród widzów, a także próby uchwycenia całego spektrum tej dyscypliny: biegów, skoków i rzutów. I tak w tej dziwacznej koncepcji na 400 metrów biegano tylko w sztafecie mieszanej, oszczepem rzucały wyłącznie panie, wzwyż skakali tylko mężczyźni, ale już na 100 metrów i płotkach krótkich rywalizowały (oczywiście osobno) obie płcie.

Dziesiąty komplet medali przypadał kadrom, które sumarycznie osiągnęły najlepszy wynik w rozgrywanych konkurencjach. Klasyfikację medalową w lekkiej wygrała Białoruś, która wywalczyła po 3 złote i srebrne medale. Drugie miejsce zajęła Ukraina (3 złote – w tym za drużynówkę, 1 srebrny i 2 brązowe), a trzecie Rosja (złoto i 3 srebrne).

KRAKÓW-MAŁOPOLSKA 23 – KOLEJNA ZMIANA FORMATU

Podczas trzeciej edycji Igrzysk Europejskich zawody królowej sportu ponownie zostaną połączone Drużynowymi Mistrzostwami Europy w Lekkoatletyce. Jednak w porównaniu do IE Baku 2015, odbędzie się to na szerszą skalę. Tym razem w rywalizacji lekkoatletów weźmie udział aż 48 krajów… choć tylko część z nich będzie miało okazję walczyć o medale.

Wszystko dlatego, że nastąpi podział na trzy dywizje – tak, jak ma to miejsce właśnie podczas Drużynowych Mistrzostw Europy. I tak kraje, które będą startować w Dywizji 3 i 2, pojawią się na Stadionie Śląskim w dniach 20-22 czerwca. Sportowcy z reprezentacji trzeciej ligi będą rozgrywać swoje zawody w sesjach porannych, a zawodnicy z drugiej – wieczornych. Oto zespoły, które wystąpią w Chorzowie w pierwszych trzech dniach zmagań.

Dywizja 3: AASSE (Stowarzyszenie lekkoatletyczne małych państw Europy), Albania, Andora, Armenia, Austria, Azerbejdżan, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Gruzja, Irlandia, Izrael, Kosowo, Malta, Macedonia Północna, San Marino.

Reklama

Dywizja 2: Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Dania, Estonia, Islandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Mołdawia, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina, Węgry.

Reprezentacje występujące w wyżej wymienionych dywizjach nie będą miały… możliwości walki o medale. Zgodnie z założeniami, zwycięzcy otrzymają tylko pamiątkowe plakietki. Co nie znaczy, że sportowcy z tych krajów mogą potraktować występ w formie rozrywki. System awansów i spadków do niższych lub wyższych dywizji został zachowany. Oznacza to, że w przyszłej edycji trzy najlepsze i trzy najgorsze drużyny zmienią swoją ligę. Czyli spadną do Dywizji 2 lub 3, bądź też awansują do Dywizji 2 lub 1.

I to właśnie w najwyższej Dywizji rozegra się walka o krążki Igrzysk Europejskich. Przy czym i tutaj nastąpiła zmiana, bo wcześniej nad pierwszą ligą istniała jeszcze Super Liga. Tym razem oba twory połączono, zwiększając tym samym liczbę drużyn walczących w lekkoatletycznej elicie z ośmiu do szesnastu.

Które kraje należą do Dywizji 1? Są to Belgia, Czechy, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Szwajcaria, Szwecja, Turcja, Wielka Brytania i Włochy.

Naszym zdaniem, w porównaniu do poprzedniej edycji IE, taka formuła to zmiana na plus. Zwłaszcza, że medale zostaną rozdane w 37 konkurencjach – po 18 męskich i żeńskich, oraz jednej mieszanej (4 x 400 metrów). To podnosi prestiż całych zawodów, znacznie przybliżając ich program do tego, który istnieje podczas mistrzostw świata lub kontynentalnych.

Co nie znaczy, że obecny system jest pozbawiony mankamentów. Na razie możemy wymienić dwie poważne wady. Pierwsza z nich, to prawdopodobna niewielka frekwencja podczas pierwszych trzech dni lekkoatletycznych zawodów. W końcu skoro na 69. ORLEN Memoriale Kusocińskiego trybuny świeciły pustkami, a wystąpiło tam sporo gwiazd rodzimej lekkoatletyki, to możemy spodziewać się, że zmagania 2. i 3. Dywizji tłumów nie przyciągną.

Druga kwestia to pewien paradoks, do którego może dojść. Kraje startujące w niższych ligach nie będą walczyć o medale, ale to nie znaczy, że w ich reprezentacjach nie występują sportowcy, którzy spokojnie mogliby się do takiej rywalizacji włączyć. A nawet ją zwyciężyć. Na przykład w biegu na 400 metrów liderką europejskich list jest Rhasidat Adeleke. Irlandka w tym sezonie aż cztery razy pokonywała pełną stadionową pętlę w czasie krótszym niż 50 sekund, a jej najlepszy wynik to 49.20. W tabelach ma sporą przewagą nad drugą Natalią Kaczmarek, która najszybciej w sezonie pobiegła 50.02. Gdyby Adeleke zdecydowała się na start na Igrzyskach Europejskich, to być może uzyskałaby najlepszy czas imprezy. Ale Irlandka startuje w Dywizji 3., więc nie miałaby szans na medal.

Mistrzostwa Europy w Monachium. Od lewej: Nicole Yeargin (Wielka Brytania), Rhasidat Adeleke (Irlandia) i Justyna Święty-Ersetic (Polska).

Podobne przykłady można mnożyć. Wystarczy spojrzeć na zawodników z najlepszymi wynikami na kontynencie, czy też medalistów ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Chociażby w pchnięciu kulą w Monachium triumfował Filip Mihaljević (Chorwacja) przed Arminem Sinančević (Serbia). W rzucie dyskiem Mykolas Alekna okazał się lepszy od Kristjana Čeha – odpowiednio Litwa i Słowenia. To wszystko zawodnicy z krajów Dywizji 2.

Ekstremalne przykłady tego, że w pierwszych trzech dniach lekkoatletycznych poziom zmagań będzie wyższy niż podczas późniejszej rywalizacji krajów z Dywizji 1., znajdziemy w trójskoku i skoku wzwyż kobiet. W tym pierwszym najlepsza jest Maryna Bech z Ukrainy, a w Monachium na podium znalazły się także Finka Kristiina Mäkelä i reprezentująca Izrael Hanna Minenko. Natomiast w skoku wzwyż, z sześciu obecnie najlepszych zawodniczek w Europie, tylko Brytyjka Morgan Lance będzie mogła powalczyć o medale.

Podkreślmy to jeszcze raz – obecny format i tak jest lepszy od tego sprzed czterech lat, z mocno wybrakowanym programem. To dobrze, że najlepsi zawodnicy z każdej rozegranej konkurencji otrzymają nagrody za występ. Lecz zapraszając lekkoatletów z 48 krajów i rozgrywając 37 konkurencji może warto było przeprowadzić lekkoatletyczne zmagania w formie, jaką znamy z mistrzostw świata i Europy? Podział na eliminacje oraz późniejszą możliwość walki o medale. Ale dla wszystkich.

CZY POLACY PONOWNIE WYGRAJĄ DME?

Skoro już poruszyliśmy temat medali, to postarajmy się odpowiedzieć na pytanie, które być może najbardziej nurtuje kibiców lekkoatletyki w Polsce. Czyli jak zaprezentują się gospodarze tego turnieju? W końcu to zawody połączone z Drużynowymi Mistrzostwami Europy. A poprzednią edycję z 2021 roku Biało-Czerwoni wygrali. I również odbyła się ona w Chorzowie. Choć gwoli ścisłości, były to zawody wyłącznie Superligi, w których udział wzięło siedem reprezentacji (ósma Ukraina się wycofała).

Tym razem reprezentacji będzie dwa razy więcej, bo szesnaście. Każda z nich będzie mogła wystawić po jednym zawodniku do konkurencji indywidualnej. Dodatkowo zostaną rozegrane trzy biegi sztafet: 4 x 100 metrów kobiet i mężczyzn, a także mieszana 4 x 400 m. Polacy mają ogromną szansę na obronę tytułu Drużynowych Mistrzów Europy i zajęcie pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej Igrzysk Europejskich w lekkoatletyce.

Skład reprezentacji Polski w lekkoatletyce na Igrzyska Europejskie:

Kobiety:

100 m – Ewa Swoboda
200 m – Anna Kiełbasińska
400 m – Natalia Kaczmarek
800 m – Adrianna Topolnicka
1500 m – Martyna Galant
5000 m – Aneta Konieczek
100/110 m ppł – Pia Skrzyszowska
400 m ppł – Julia Korzuch
3000 m przeszk. – Alicja Konieczek
Skok w dal – Magdalena Bokun
Trójskok – Adrianna Laskowska
Skok o tyczce – Emilia Kusy
Pchnięcie kulą – Klaudia Kardasz
Rzut dyskiem – Daria Zabawska
Rzut młotem – Malwina Kopron
Rzut oszczepem – Marcelina Witek-Konofał
4×100 m K – Swoboda, Niemczyk, Paluch, Romaszko, Stefanowicz
4×400 mix – Kaczmarek, Popowicz-Drapała, Kiełbasińska

Mężczyźni:

100 m – Dominik Kopeć
200 m – Albert Komański
400 m – Karol Zalewski
800 m – Mateusz Borkowski
1500 m – Filip Ostrowski
5000 m – Mateusz Gos
110 m ppł – Krzysztof Kiljan
400 m ppł – Krzysztof Hołub
3000 m p – Maciej Megier
Skok w dal – Mateusz Jopek
Trójskok – Adrian Świderski
Skok wzwyż – Norbert Kobielski
Skok o tyczce – Piotr Lisek
Pchnięcie kulą – Michał Haratyk
Rzut dyskiem – Robert Urbanek
Rzut młotem – Wojciech Nowicki
Rzut oszczepem – Dawid Wegner
4×100 m – Kopeć, Siuda, Słowikowski, Wykrota, Żok
4×400 mix – Zalewski, Bogaczyński, Szwed

Wprawdzie nie znamy dokładnych składów innych reprezentacji, ale co tu dużo pisać – spoglądając na poniższą listę, jest moc. Ewa Swoboda to aktualnie czwarta najszybsza Europejka na 100 metrów. Polkę wyprzedzają dwie zawodniczki z Wielkiej Brytanii – Daryll Neita i Dina Asher-Smith, zaś Imani-Lara Lansiquot legitymuje się takim samym czasem – 11.03. Te jednak na IE się nie pojawią, co sprawia, że Swoboda obok Giny Lückenkemper z Niemiec (SB – 11.00) będzie faworytką do złota. Być może nawet podwójnego, bo Ewa wraz z koleżankami pobiegnie także w sztafecie 4 x 100 metrów.

Na 200 metrów kobiet wystartuje Anna Kiełbasińska – obecnie 9. biegaczka Starego Kontynentu na tym dystansie. Ale Annę na liście wyprzedzają między innymi dwie Holenderki, dwie Brytyjki, oraz Irlandka i Węgierka. Czyli de facto będzie piątą najszybszą biegaczką w zmaganiach Dywizji 1.

400 metrów pań to niezawodna Natalia Kaczmarek. Jak już opisaliśmy, w Europie szybsza od Polki jest tylko Rhasidat Adeleke z Irlandii. Stąd inny wynik, niż zwycięstwo Natalii będzie niespodzianką. W dodatku Kaczmarek i Kiełbasińska wystartują w sztafecie mieszanej 4 x 400 metrów. Ich kolegami będą Karol Zalewski, a także ktoś z dwójki Maksymilian Szwed-Igor Bogaczyński, więc to także solidna kandydatura do podium.

Słabszym punktem wśród żeńskiej części kadry są biegi średniodystansowe, za wyjątkiem tego z przeszkodami, na 3000 metrów. Tam Alicja Konieczek na razie ma czwarty najlepszy czas na europejskich listach. Skoro przy przeszkodach jesteśmy, to oczywiście w biegu na 100 metrów przez płotki wystąpi Pia Skrzyszowska. Polka tej wiosny jeszcze nie pokazuje pełni swoich możliwości, ale biorąc pod uwagę jej potencjał, podczas takiej imprezy spokojnie może odstawić całą stawkę.

Wśród polskich lekkoatletek od dawna nie możemy doczekać się medalistki w konkursach skoków. W Chorzowie być może się to zmieni ze względu na dwie Adrianny. Tak się bowiem składa, że 27-letnia Adrianna Laskowska 21 maja tego roku na poznańskim Golęcinie pobiła swój życiowy rekord w trójskoku. Obecnie wynosi on 14,12 m i jest aktualnie 5. najlepszym wynikiem roku w Europie.

Szansę na medal widzimy tradycyjnie w rzucie młotem pań. Choć tym razem odpowiadać za taki stan rzeczy będzie Malwina Kopron, która w 2023 roku posyła kulisty przedmiot najdalej z Polek.

Tym sposobem płynnie przechodzimy do panów i zaczynamy od pewniaczka, na którego wygraną bukmacherzy nie przyjmują zakładów. Wojciech Nowicki wygra konkurs rzutu młotem, i nie ma co do tego wątpliwości. Ogólnie wydaje się, że o ile panie większych szans medalowych mogą upatrywać na bieżni, tak panowie powinni pokazać się w konkurencjach technicznych.

W pchnięciu kulą Michał Haratyk, ze względu na tyle razy wspominaną już formułę zawodów, będzie jednym z lepszych zawodników. Norbert Kobielski znajduje się w znakomitej formie, wygrał też poprzedni konkurs skoku wzwyż na Drużynowych Mistrzostwach Europy. Powrót do wielkiego skakania zaliczył też Piotr Lisek, od którego spośród tyczkarzy Starego Kontynentu wyżej skaczą wyłącznie Sonde Guttormsen i niesamowity Armand Duplantis.

Idąc dalej: na 110 metrów przez płotki zaskoczyć może Krzysztof Kiljan. W biegu na 800 metrów, który długo uchodził za polską specjalność, powalczy Mateusz Borkowski. Na dwa razy krótszym dystansie wystąpi zaś Karol Zalewski – także uznany zawodnik, mistrza olimpijski ze sztafety mieszanej w Tokio.

W biegu na 100 metrów ciekawą sytuację ma Dominik Kopeć. Z jednej strony Polak obecnie legitymuje się 20. czasem w Europie – 10.21, osiągniętym przy niesprzyjającym wietrze minus 1.2 m/s. Z drugiej, w jego konkurencji wystąpi najwyżej sześciu sprinterów, którzy w tym sezonie biegali szybciej od Polaka. Zatem to realna szansa dla Kopcia na wywalczenie medalu z dużej imprezy. I to jedna z dwóch, bowiem Dominik zapewne pobiegnie także w sztafecie 4 x 100 metrów mężczyzn.

Wniosek z tego wszystkiego jest taki, że polscy lekkoatleci są jednymi z faworytów zbliżających się zawodów. Podczas ceremonii dekoracyjnej nasze barwy na podium możemy zobaczyć dobre piętnaście razy. W tym ten najważniejszy na jego najwyższym stopniu, kiedy cała kadra będzie odbierać medal za zwycięstwo w Drużynowych Mistrzostwach Europy.

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix

Czytaj więcej:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Robert Pires pochwalił Polaków za mecz z Holandią: – To była duża niespodzianka

Arek Dobruchowski
1
Robert Pires pochwalił Polaków za mecz z Holandią: – To była duża niespodzianka
EURO 2024

Janczyk z Niemiec: Reprezentacja odzyskanej radości. Polska wierzy, że można

Szymon Janczyk
1
Janczyk z Niemiec: Reprezentacja odzyskanej radości. Polska wierzy, że można

Lekkoatletyka

Komentarze

2 komentarze

Loading...