W dwóch trzecich klubów z najwyższej polskiej ligi najlepszym strzelcem w tym sezonie nie jest środkowy atakujący. Liga została do tego stopnia ogołocona ze snajperów, że trenerzy muszą sobie radzić inaczej. Posiadanie skutecznej typowej dziewiątki to dziś rzadki w Ekstraklasie luksus.

Trela: Zamknięty sezon łowiecki. Trudny czas dla napastników w Ekstraklasie

W dyskusjach o tym, kogo z polskiej ligi Fernando Santos zdecyduje się zaprosić na pierwsze zgrupowanie, co do jednego panuje zgodność: na pewno nie napastnika. Być może to efekt Roberta Lewandowskiego, być może po prostu nagły wysyp snajperów występujący w polskim futbolu, jednak liga żadnego innego kraju nie została w ostatnich latach ogołocona z rodzimych napastników do tego stopnia, co polska. Najbardziej wartościowy polski napastnik grający w Ekstraklasie jest według wycen transfermarkt.de dopiero na piętnastym miejscu wśród najdroższych atakujących w kraju. Inaczej mówiąc: czternastu najlepszych, najlepiej rokujących polskich napastników gra na co dzień za granicą. Zajmujący piętnaste miejsce Fabian Piasecki z Rakowa Częstochowa tej wiosny nie zagra z powodu kontuzji. Najwyżej wyceniany polski napastnik występujący obecnie w lidze to 30-letni Łukasz Zwoliński, który w Lechii Gdańsk usilnie pracuje na, a jakże, wyjazd zagraniczny.

TRUDNY CZAS DLA NAPASTNIKÓW W EKSTRAKLASIE

NIELICZNI MŁODZI ZDOLNI

Młodzi i obiecujący? Oczywiście, też są. Filip Szymczak regularnie gra w Lechu Poznań i był szkolony na typową dziewiątkę, ale że w Lechu jest także Mickael Ishak, trener John Van Den Brom na razie musi dla młodzieżowca szukać miejsca za jego plecami. Za Szymonem Włodarczykiem oglądają się zagraniczne firmy, choć bardziej chcą kupować jego potencjał, niż aktualne możliwości, które nie zawsze pozwalają mu wychodzić w podstawowym składzie walczącego o utrzymanie Górnika Zabrze. Nieźle na wiosnę pokazuje się Dawid Kurminowski z Zagłębia Lubin. Ale w poszukiwaniu strzelających gole polskich napastników bardzo szybko trzeba zawędrować do I ligi. Seryjnie punktujący w Arce Gdynia 22-letni Karol Czubak to przedstawiciel gatunku, który ligę wyżej występuje od święta.

DRENAŻ ZAGRANICZNYCH STRZELCÓW

Zjawisko nie jest nowe i nasila się z każdym Krzysztofem Piątkiem, Karolem Świderskim, Arkadiuszem Milikiem, Adamem Buksą i Dawidem Kownackim strzelającym gole za granicą. Ale jeszcze w poprzednich latach udawało się je jakoś rekompensować importem. Królami strzelców zostawali Czech Tomas Pekhart, Duńczyk Christian Gytkjaer, Hiszpanie Igor Angulo czy Carlitos. Pekhart i Carlitos nawet wrócili do Ekstraklasy, ale na razie nie wywierają jeszcze na Legię takiego wpływu, jak przed wyjazdem. A w lidze zapanowało bezkrólewie. Kluby mają nie tylko problem z zatrzymaniem skutecznych polskich napastników, ale i ze ściągnięciem zagranicznych. Kiedy już komuś to się uda, rynek szybko na to reaguje: Said Hamulić wytrwał w Stali Mielec tylko pół roku, Maurides też wyjechał z Radomia po jednej względnie udanej rundzie.

GWIAZDY W DRUGIEJ LINII

Efektem są bardzo przeciętne wyniki strzeleckie tych, którzy przewodzą w tabeli najlepszych snajperów. Spośród lig grających systemem jesień-wiosna jeszcze tylko w Danii i Macedonii Północnej do prowadzenia w klasyfikacji strzelców wystarczy jak w Polsce, dziesięć goli. Tyle że w obu tych krajach rozegrano o trzy kolejki mniej. Co więcej, zdecydowana większość z tych, którzy strzelają najczęściej, wcale nie gra na środku ataku. Jesus Imaz to zazwyczaj podwieszony napastnik, Kamil Grosicki czy Jakub Łukowski występują na lewym skrzydle, Ivi Lopez, zeszłoroczny król strzelców, który teraz też jest wysoko, to ofensywny pomocnik. Podobnie jak Bartłomiej Pawłowski, Bartosz Nowak, czy Josue. Bardzo prawdopodobne, że kolejny raz najskuteczniejszym graczem ligi nie zostanie ktoś, kto większość czasu spędza w polu karnym rywali. Ci spośród napastników, którzy kręcą się w czołówce, wcale nie notują ponadprzeciętnych wyników. Dziesięć goli Ishaka, dziewięć Łukasza Zwolińskiego i Marca Guala, po osiem Kamila Wilczka czy Włodarczyka to na przestrzeni 23-24 kolejek wyniki co najwyżej w granicach przyzwoitości. Nic, co rzucałoby kogokolwiek na kolana.

SNAJPERZY SPOZA ATAKU

Ma to odzwierciedlenie w statystykach drużynowych. W 2/3 drużyn ligi najlepszym strzelcem wcale nie jest napastnik. Jedynie w Warcie Poznań (Adam Zrelak), Piaście (Wilczek), Miedzi Legnica (Angelo Henriquez), Lechii (Zwoliński), Lechu (Ishak) i Górniku (Włodarczyk) typowi snajperzy faktycznie strzelają najczęściej. Niewiele lepiej jest, jeśli spojrzeć na grę ofensywną szerzej. W klasyfikacji kanadyjskiej, łączącej gole i asysty, tylko dwóch napastników osiągnęło dwucyfrową liczbę punktów — Ishak oraz Marc Gual z Jagiellonii Białystok. By załapać się pod tym względem do czołowej dziesiątki ligi, wystarczy ledwie siedem bezpośrednich udziałów przy bramkach w 23 kolejkach.

NIELICZNE KONTAKTY W POLU KARNYM

Malejące znaczenie napastników w grze typowo ofensywnej widać też po statystykach niedotyczących samego strzelania. Ponad połowa zawodników zaliczających najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym rywala w przeliczeniu na czas gry, nie gra zwykle na pozycji napastnika. W groźnych sytuacjach pod bramką rywala często znajdują się Grosicki, Mateusz Wdowiak, Damjan Bohar, Bartosz Nowak, Szymczak czy Mateusz Cholewiak. Napastnicy w czołówce tej klasyfikacji też są w mniejszości. Reprezentują ich jedynie Piasecki, Ishak, Pontus Almqvist czy Jewgienij Szykawka. Pozostali, jak Patryk Makuch z Cracovii, większość meczów spędzają na rozbijaniu się wśród obrońców rywali i skacząc do pojedynków powietrznych, ewentualnie wyznaczając pierwszą linię pressingu.

OFENSYWNE GWIAZDY LIGI

Zgodnie z obowiązującymi od lat w nurcie analitycznym trendami warto jednak oderwać się od samych akcji, które kończą się golami, bo wiadomo, że to zdarzenia w futbolu rzadkie i często losowe. To, jakie dany zawodnik rzeczywiście stwarza zagrożenie pod bramką, sensowniej mierzyć poprzez gole i asysty oczekiwane, ukazujące umiejętność dochodzenia do sytuacji bramkowych oraz kreowania ich partnerom. Pod tym względem jeszcze wyraźniej widać, że ofensywne gwiazdy Ekstraklasy w zdecydowanej większości nie są napastnikami. Podium najgroźniejszych dla rywali piłkarzy tworzą Grosicki, Lopez i Josue, w dziesiątce są jeszcze Imaz, Pawłowski i Sebastian Kowalczyk. Napastnicy — Ishak, Gual, Angelo Henriquez i Zwoliński — znów są w mniejszości. Dopiero jeśli przeliczy się stwarzane przez nich zagrożenie na czas gry, wypadają trochę lepiej. Pod względem zagrożenia tworzonego pod bramką przeciwników w przeliczeniu na 90 minut najbardziej niebezpiecznym piłkarzem ligi okazuje się Ishak, na podium łapie się jeszcze Piasecki, a w pierwszej piątce figurują także Almqvist i Włodarczyk.

RAKÓW NIE ŻYJE W PRÓŻNI

Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który warto wziąć pod uwagę, czyli rzuty karne. Ich wykonawcami często, choć nie zawsze, są napastnicy, co pozwala im podbijać wyniki strzeleckie. Wykonanie jedenastki to też oczywiście sztuka, ale czasem może to zakrzywiać obraz zagrożenia rzeczywiście roztaczanego przez danego piłkarza. Gdyby odliczyć trafienia z jedenastu metrów, na najskuteczniejszego napastnika w lidze wyrośnie Wilczek z ośmioma golami, goniony przez Zwolińskiego z siedmioma oraz Ishaka, Guala, Zrelaka oraz Gutkovskisa z sześcioma. To wszystko jednak bardzo skromne rezultaty. Rakowowi często wyrzuca się, że nie ma wysokiej klasy napastnika, ale sześć trafień Gutkovskisa i pięć Piaseckiego bez uwzględniania rzutów karnych, czynią ich jednymi z najczęściej trafiających w lidze. Raków nie funkcjonuje w próżni. Gra w lidze, w której napastników brakuje praktycznie wszędzie.

SYTUACJE BEZ RZUTÓW KARNYCH

Rzut karny zakrzywia wyniki nie tylko w klasyfikacji strzelców, ale też w rankingach goli oczekiwanych, gdzie taką sytuację wycenia się na 0,76 bramki. To oznacza, że suchy wynik w tej statystyce wcale nie musi świadczyć o tym, że napastnik potrafi się odnaleźć w polu karnym. Być może po prostu wykonuje wiele jedenastek. Jeśli porównać jedynie gole oczekiwane z akcji bez rzutów karnych na 90 minut gry okaże się, że najbardziej niebezpieczni napastnicy w lidze to Gutkovskis, Ishak, Zwoliński oraz Wilczek. Wszyscy oni średnio w co drugim meczu dochodzą do stuprocentowej sytuacji.

DOGODNE SYTUACJE WILCZKA

Warto to jednak analizować w połączeniu z sytuacjami stwarzanymi przez dany zespół. To logiczne, że snajperzy Rakowa czy Lecha, drużyn tworzących wiele okazji, mogą częściej niż inni dochodzić do pozycji strzeleckich. Tym bardziej warte odnotowania w tej kwestii są wyniki Wilczka i Zwolińskiego. Obaj odpowiadają za ponad 1/4 sytuacji stwarzanych przez ich zespoły. Niezłe wyniki w odniesieniu do siły ofensywnej swoich drużyn notują też Zrelak, Henriquez i Exposito (wszyscy po 23% łącznego xg swoich drużyn), podczas gdy Ishak odpowiada jedynie za 1/5 zagrożenia pod bramką rywali Lecha, a sytuacje, do jakich dochodzi Gutkovskis, mają mniejszy wpływ na grę ofensywną Rakowa niż te, do których dochodzą choćby Makuch w Cracovii czy Włodarczyk w Górniku.

GOLE, KTÓRE NIE DAJĄ PUNKTÓW

Zanim na tej podstawie okrzyknie się Wilczka najlepszym napastnikiem w Ekstraklasie, warto jednak zrelatywizować trochę jego wynik, patrząc na rozkład goli. Trzy z ośmiu trafień zaliczył w jesiennym meczu ze Stalą Mielec, który Piast wysoko wygrał. Czwartego strzelił w wiosennym starciu z tym rywalem, podwyższając w końcówce wynik spotkania. Na 2:0 trafił też w meczu z Zagłębiem Lubin. Każdy gol ma oczywiście znaczenie, ale nie każdy takie samo. Szczególnie cenne są wszak trafienia „otwierające puszki”, czyli takie, które dają prowadzenie danemu zespołowi albo pozwalają uniknąć porażki. W poprzednich sezonach na specjalistę od takich trafień wyrósł Piasecki, który dla Stali Mielec i Śląska nie strzelał wielu goli, ale niemal wyłącznie takie, które miały bezpośrednie przełożenie na wynik. Wilczek wygląda pod tym względem zdecydowanie gorzej. Połowa jego goli w tym sezonie nie przełożyła się znacząco na punkty dla drużyny. Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku Gutkovskisa, który cztery z sześciu goli zaliczył w wysoko wygranym meczu z Wisłą Płock. Gdyby nie jego bramki, Raków miałby ledwie dwa punkty mniej i dalej komfortowo siedziałby na fotelu lidera.

WAŻNE GOLE ZWOLIŃSKIEGO

Pod tym względem na szczególne docenienie zasługuje Zwoliński, który jest ich przeciwieństwem. Jeśli Lechia zdoła utrzymać się w lidze, to w dużej mierze na jego barkach. Z dziewięciu goli 30-latka, aż cztery przesądzały o punktach dla gdańszczan. To najlepszy wynik w lidze. Gdyby odliczyć z dorobku ekipy Marcina Kaczmarka punkty zdobyte po strzałach Zwolińskiego, miałaby ona siedem punktów mniej i byłaby jedną nogą w I lidze. Ponadto, dwa kolejne trafienia szczecinianina dawały Lechii prowadzenie w meczach wygranych po większej liczbie goli: z Widzewem w Łodzi i z Miedzią u siebie. Jedynie strzały z rzutów karnych przeciwko Radomiakowi i Miedzi oraz gol na stadionie Legii miały wyłącznie znaczenie korygujące wynik. Zwoliński bardzo rzadko zdobywa w tym sezonie mało znaczące bramki.

TRUDNE OSZUKIWANIE XG

Piłkarz Lechii zasługuje na wszelkie pochwały tym bardziej że wykazuje się też ponadprzeciętną skutecznością. Z licznych analiz wynika, że mało komu na świecie udaje się na dłuższą metę „oszukiwać gole oczekiwane”, czyli strzelać sporo goli z mało dogodnych sytuacji. Klasę napastników mierzy się więc głównie umiejętnością dochodzenia do okazji strzeleckich, wychodząc z założenia, że kto umie się znaleźć pod bramką, prędzej czy później zacznie strzelać. W wyrównanej polskiej lidze szczególne znaczenie ma jednak często, by mając jedną sytuację, zamienić ją na gola, bo stwarzanie kolejnych idzie niekiedy jak po grudzie.

SAMODZIELNY HAMULIĆ

Pod tym względem Zwoliński też rozgrywa świetny sezon. Swój wynik w golach oczekiwanych przebija o 0,82 trafienia, co oznacza, że strzelił wszystko, co miał, a także dołożył coś ekstra. Podobnie dobrymi wynikami mogą się pochwalić jeszcze Wilczek oraz Paixao. Absolutnym liderem jest pod tym względem Włodarczyk, który strzelił o ponad gola więcej, niż wynikałoby to z jakości sytuacji, do jakich dochodzi. To jednak nic w porównaniu do liczb, jakie wykręcał jesienią Hamulić. Holender zdobył dla mielczan o ponad dwie bramki więcej niż „powinien”, patrząc na miejsca, z których strzelał. W jego przypadku można wręcz mówić, że napastnik wypromował się do transferu zagranicznego niemal samodzielnie, przy niewielkim udziale kolegów z drużyny. Widać to zresztą po wiosennych poczynaniach Stali, która bez napastnika samemu kreującego sobie sytuacje, ma olbrzymi problem z zagrażaniem bramkom rywala.

NIESKUTECZNY DUET Z POGONI

Na drugim biegunie jest choćby Pontus Almqvist, po którym spodziewano się, że może, podobnie jak Hamulić, zostać gwiazdą ligi. Szwed pokazuje ku temu wszelkie możliwości, ale jest jednym z najmniej skutecznych piłkarzy w lidze. Ma o prawie dwa gole mniej, niż zasłużył z samych sytuacji. Z napastników grających regularnie przebija go pod tym względem tylko Makuch, którego dorobek jest blisko o trzy gole zbyt skromny, w porównaniu do tego, z jakich sytuacji strzela. Wyraźnie za mało goli ma też na koncie konkurent i partner Almqvista z Pogoni, czyli Luka Zahović, co w dużej mierze tłumaczy rozczarowujące wyniki Portowców. Kto ma w składzie dwóch spośród najmniej skutecznych napastników w lidze, ten często nie wygrywa meczów, w których na to zasługuje.

NAPASTNICY NIE SĄ KLUCZOWI

Gdy jednak spojrzy się na obraz całej ligi, okaże się, że posiadanie skutecznego napastnika, choć przydatne, nie jest najważniejsze. Z sześciu czołowych klubów przed 24. kolejką, tylko w Lechu mają regularnie trafiającego napastnika. W górnej połowie tabeli można to powiedzieć jeszcze jedynie o Warcie. Kluby najbardziej uzależnione od goli swoich snajperów — Piast z Wilczkiem, Jagiellonia z Gualem, Górnik z Włodarczykiem, Lechia ze Zwolińskim czy Miedź z Henriquezem walczą o utrzymanie. Być może to tylko chwilowy zbieg okoliczności. Ale niewykluczone, że ważniejsze od posiadania dobrej wisienki na torcie, jest posiadanie dobrego tortu.

MICHAŁ TRELA, Canal+ Sport

Więcej o polskim futbolu:

Fot. FotoPyk

Suche Info
20.03.2023

Mokry: – Z przykrością muszę potwierdzić informacje o zajściu w szatni

Trener Miedzi Legnica Grzegorz Mokry potwierdził nasze doniesienia o napaści kibiców na piłkarzy w szatni w programie Canal+ „Ekstraklasa po godzinach”.– Pracuję w Miedzi już cztery lata i nigdy takie sytuacje z kibicami nie miały miejsca. Przykre wydarzenie. Było dużo dyskusji między fanami a drużyną. To była jedynie grupka kibiców. W dużym stopniu muszę potwierdzić informacje, które pojawiły się w mediach. Trwają rozmowy kierownika ds. bezpieczeństwa z firmą, która ochraniała spotkanie […]
20.03.2023
Suche Info
20.03.2023

Klimek: – Lubimy sięgać po trenerów nieoczywistych

Po remisie ze Śląskiem Wrocław Stal Mielec zwolniła Adama Majewskiego. O powodach tej decyzji w programie Canal+ „Ekstraklasa po godzinach” powiedział prezes podkarpackiego klubu Jacek Klimek.– Piłka nożna jest grą losową i trzeba mieć trochę szczęścia. Nam tego szczęścia w ostatnim czasie brakowało. Nie wygraliśmy meczu od listopada. W tej rundzie mamy pięć porażek i trzy remisy. Doszliśmy do porozumienia z trenerem, że trzeba coś zmienić. Najważniejszy jest klub i dla dobra […]
20.03.2023
Suche Info
20.03.2023

Duże osłabienie Anglii. Rashford nie przyjedzie na kadrę

W ostatnim pucharowym meczu z Fulham Marcus Rashford nabawił się kontuzji uda. Uraz wykluczył napastnika Manchesteru United ze zgrupowania reprezentacji Anglii. Z grymasem bólu Marcus Rashford opuścił boisko w 83. minucie meczu FA Cup z Fulham. Na murawie prewencyjnie zastąpił go Fred. Poniedziałkowe badania wykazały jednak poważniejszy uraz mięśnia dwugłowego uda, który wykluczy napastnika z gry podczas zgrupowania reprezentacji Anglii. Najwcześniej na boisko będzie mógł powrócić w kwietniu.Rashford nie jest […]
20.03.2023
Piłka nożna
20.03.2023

Pech Kamila Piątkowskiego. Znamy diagnozę reprezentanta Polski

Kamil Piątkowski po raz ostatni zameldował się na zgrupowaniu kadry we wrześniu 2021 roku. Fernando Santos zdecydował jednak, że obrońca, który zimą trafił do KAA Gent, zasłużył na powrót do reprezentacji Polski. 22-latek miał jednak pecha, bo plany pokrzyżowała mu kontuzja.Piątkowski w niedzielę, 19 marca, wystąpił w spotkaniu ligi belgijskiej z Eupen. Tradycyjnie już zajął miejsce po prawej stronie trójosobowego bloku defensywy, jednak przed końcem meczu zszedł z boiska z urazem. Jego […]
20.03.2023
Suche Info
20.03.2023

Walerian Gwilia rozpocznie we wtorek treningi z Legią

Walerian Gwilia od wtorku rozpocznie treningi z Legią Warszawa. Zgodę na udział w zajęciach dali Gruzinowi trener Kosta Runjaic i dyrektor sportowy Jacek Zieliński, o czym informuje TVP Sport.Walerian Gwilia pozostaje bez klubu od końca stycznia, gdy za porozumieniem stron rozwiązał umowę z Rakowem Częstochowa. Niedawno był widziany na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej 3, skąd oglądał mecz Legii. Od wtorku ma dołączyć do warszawskiego zespołu i treningów.Gwilia występował w drużynie Wojskowych w latach […]
20.03.2023
Weszło
20.03.2023

WESZŁOPOLSCY LIVE OD 21:00

Dziś o 21:00 lecimy z kolejną odsłoną Weszłopolskich po 25. kolejce Ekstraklasy. W programie będą: Szymon Piórek, Mateusz Janiak, Jakub Białek oraz Paweł Paczul.Jeśli chodzi o tematy, to m.in. zwolnienie trenera Majewskiego, cyrk w Zabrzu, kibice w Legnicy i Raków jako mistrz idealny.https://www.youtube.com/live/cjTFqqJTeWw?feature=share
20.03.2023
Piłka nożna
20.03.2023

Pech Kamila Piątkowskiego. Znamy diagnozę reprezentanta Polski

Kamil Piątkowski po raz ostatni zameldował się na zgrupowaniu kadry we wrześniu 2021 roku. Fernando Santos zdecydował jednak, że obrońca, który zimą trafił do KAA Gent, zasłużył na powrót do reprezentacji Polski. 22-latek miał jednak pecha, bo plany pokrzyżowała mu kontuzja.Piątkowski w niedzielę, 19 marca, wystąpił w spotkaniu ligi belgijskiej z Eupen. Tradycyjnie już zajął miejsce po prawej stronie trójosobowego bloku defensywy, jednak przed końcem meczu zszedł z boiska z urazem. Jego […]
20.03.2023
Weszło
20.03.2023

WESZŁOPOLSCY LIVE OD 21:00

Dziś o 21:00 lecimy z kolejną odsłoną Weszłopolskich po 25. kolejce Ekstraklasy. W programie będą: Szymon Piórek, Mateusz Janiak, Jakub Białek oraz Paweł Paczul.Jeśli chodzi o tematy, to m.in. zwolnienie trenera Majewskiego, cyrk w Zabrzu, kibice w Legnicy i Raków jako mistrz idealny.https://www.youtube.com/live/cjTFqqJTeWw?feature=share
20.03.2023
Kozacy i badziewiacy
20.03.2023

Kozacy i badziewiacy. Co dalej z Lukasem Podolskim?

Trochę już zapomnieliśmy, jak przez lata żyliśmy historią pod tytułem: czy Lukas Podolski przyjedzie do Zabrza na koniec swojej kariery? Wydawało nam się, że to nierealny scenariusz, absurdalny wręcz, że Podolski stał się zakładnikiem niepotrzebnej wypowiedzi, którą chlapnął w jakimś wywiadzie bez większego przemyślenia i z której głupio było się później wycofać. A jednak przyjechał. Nie na rundę, nie na sezon, a co najmniej na dwa. Pod dużym znakiem zapytania jest to, czy niemiecki bombardier będzie chciał spędzić […]
20.03.2023
Na zapleczu
20.03.2023

Słonie skradają się po cichu. Bruk-Bet Termalica walczy o Ekstraklasę w cieniu znanych marek

Sześć zwycięstw w sześciu meczach Wisły Kraków. Niepokonany wiosną Ruch Chorzów. Wielkie marki robią hałas na zapleczu Ekstraklasy, jednak jest ktoś, kto pracuje równie ciężko, tyle że w ciszy. Bruk-Bet Termalica Nieciecza jesienią był rozczarowaniem, ale zachowanie spokoju zimą zaczyna przynosić owoce. “Słonie” skradają się do czołowej dwójki bezszelestnie, ale trzeba na nie zwrócić uwagę.Ruch Chorzów na starcie rundy wiosennej był najlepszą defensywą pierwszej ligi. […]
20.03.2023
Ekstraklasa
20.03.2023

Stal Mielec nie szukała nowego trenera, więc dziś ma nowego trenera

Nie było tematu odejścia Adama Majewskiego, a Stal Mielec miała nie szukać nowego trenera – oczywiście na „dzień dzisiejszy”, zawsze warto taką podpórkę dodać. Sam trener też nie miał wysyłać żadnych sygnałów, że „ma jakieś wątpliwości lub że nie jest przekonany do dalszej pracy”. To cytat z rozmowy z prezesem Jackiem Klimkiem dla Meczyków. I co?„Dzień dzisiejszy” zamienił się w „dzień jutrzejszy” i Adam Majewski nie odpowiada już za wyniki Stali Mielec, […]
20.03.2023
Weszło
20.03.2023

Kadra musi oczyścić się ze złej aury

Niecałe dziesięć minut trwała pierwsza konferencja prasowa reprezentacji Polski na marcowym zgrupowaniu przed meczami z Czechami i Albanią. Na kilka banalnych pytań łamanym polskim odpowiedział debiutant Ben Lederman, a rzecznik Jakub Kwiatkowski zapowiedział awaryjny przyjazd Bartosza Salamona i podzielił się grzecznościowymi informacjami na temat zdrowia Jana Bednarka, Kamila Piątkowskiego i Kacpra Kozłowskiego. Nuda? Nic wartego uwagi? Po co tłuc w klawiaturę? Pozornie: tak. Ale nie, gdy coś dziwnego dzieje […]
20.03.2023
Liczba komentarzy: 17
Subscribe
Powiadom o
guest

17 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Maczeta
Maczeta
7 dni temu

Ciekawy artykuł. Jak widać Gutowskis pomimo seryjnego marnowania okazji, nadal jest w czołówce, ciekawe, co by sie dzialo, gdyby napastnik Rakowa byl lepszej jakosci.

Emlyn
Emlyn
7 dni temu
Reply to  Maczeta

jak widać żaden takowy do Rakowa przyjść nie chce… ciekawe dlaczego 🙂

Łukasz
Łukasz
7 dni temu
Reply to  Emlyn

Bo nikt w polskiej lidze nie wywali 2mln euro w ciemno. Tak to wygląda. Dopisuj dalej teorie z dupy, a w tabeli i tak -18 w punktach i -15 w strzelonych bramkach. Bez napastnika.

jennifercoolidge
jennifercoolidge
7 dni temu
Reply to  Łukasz

Mike, great work. Since I currently make more than $36,000 per month from just one straightforward online business, I much applaud your effort! I am aware that you can begin building a stable online income with as low as $29,000, and these are only the most fundamental internet operations chores.

.

.

Toggle the link——————————>>> https://iplogger.co/23WWM3

B B
B B
7 dni temu
Reply to  Maczeta

Gutek nie ma złej jakości. Jasne, trochę kuleje u niego skuteczność i to wszystkich razi, ale nikt nie pamięta o tym, że w Rakowie strzelanie goli to jest jeden z wielu, a nawet nie najważniejszy aspekt gry napastnika. Taktyka Rakowa to atak całą drużyną i bronienie całą drużyną, stąd tak wielu różnych strzelców, bo ciężar strzelania się rozlewa na wielu graczy. Ale mniejsza o to, kto chce grać archaiczny futbol z napadziarom na szpicy i lagą na niego ten się broni przed spadkiem. Dzisiaj się już tak nie gra. Dziwi mnie, że tak wielu domaga się w Rakowie napastnika. Przecież lepiej bez lisa pola karnego strzelać po 80 bramek w sezonie, niż z takim lisem, który sam załaduje 30 goli strzelić ich łacznie 60. Raków miażdży ligę taktyką z defensywnym napastnikiem, dlaczego miałby to zmieniać? Przecież to działa. W Rakowie zresztą czasami najlepszymi strzelcami byli obrońcy (Skrzypek, czy Petrasek) i mnie to nie przeszkadza, zwłaszcza kiedy Raków wygrywa, a ostatnio w zasadzie ciągle wygrywa.

ugdasfassassasassas
ugdasfassassasassas
7 dni temu
Reply to  B B
Łukasz
Łukasz
7 dni temu
Reply to  B B

Masz rację. Natomiast zauważ jedno. Gutek najlepsze momenty ma, kiedy czuje na sobie ciśnienie, najlepiej jak wchodzi z ławki. Sorry, ale Seba takiego ciśnienia na nim nie wywiera. Po Piaseckim też spodziewałem się więcej (abstrahując od tego, że teraz jest kontuzjowany). Nikt nie chce szpicy, która dołoży tylko nogę, jak Lewandowski, a w razie czego łapa machami niezadowolony, ale właśnie takiego Gutka, tylko z lepszą skutecznością. Jeśli Gutek wykorzystałby 1/3 sytuacji, które mu stwarzają, prawdopodobnie gralibyśmy w grupie LKE i świętowali mistrza, na 1,5 – 2 miesiące przed końcem ligi.

ugdasfassassassas
ugdasfassassassas
7 dni temu
Reply to  Maczeta
Sok z Kiszczaka
Sok z Kiszczaka(@sok-z-kiszczaka)
7 dni temu

Nie można też zapominać o tym, że aktualna linia interpretacyjna idiotycznych przepisów,
wyraźnie promuje obrońców i daje im wyraźną przewagę nad napastnikami.
(a przecież ludzie chcą oglądać bramki, rajdy skrzydłowych i ofensywną grę)
Poza tym, metodą salami, pozwala się na coraz większą ostrość w kasowaniu ich akcji.
Napastnika można obalić bodikiem, wyskakującego do główki popchnąć lub skoczyć mu na plecy, zrobić nakładkę przy strzale i kopać po nogach…. byle LEKKO i bez złośliwości.
Z dużą łatwością za to wymierza się kartki za rzekome symulki, mimo że każdy widzi że napastnik był faulowany!
Dodatkowo, niemal każda strzelona bramka poddawana jest długiemu śledztwu, zaś czerwona, karny to jakby dopust boży, pozostawiony dowolnej interpretacji „zarządzającego meczem” wg. własnego uznania sędziego.

FilipO
FilipO
7 dni temu

Dokładnie, a przecież złotą zasadą futbolu zawsze było: „promujemy zagrania ofensywne”.

B B
B B
7 dni temu
Reply to  FilipO

Nie zawsze, tylko to hasło zostało ukłute gdzieś na początku tego wieku i odnosiło się do gwizdania nadwyraz często spornych spalonych. Kiedyś bramkarz mógł łapać piłkę po podaniu nogą od obrońcy, przez co mecze wyglądały, jak karykatura gry, bo bramkarz łapał piłkę, podawał do obrońcy, ten mu ją oddawał i znów piłka w ręce. I tak w koło. To nie było promowanie zagrań ofensywnych. W erze varu, raczej się promuje zagrania przepisowe, ale problem jest taki, że ręka to czasami ręka, a czasami nie ręka. Zależy, czy naturalnie ułożona, czy nie, czy sędzia wziął w łapę, czy nie i kto ma wygrać. Ale tego się nie wypleni, bo piłka to jest biznes i pralnia pieniędzy. Jeśli gdzieś zaprowadzą porządek w przepisach, to gdzieś muszą namieszać, bo mecze muszą mieć możliwość ustawienia, znaczy się „interpretacji przepisów”. Zbyt duże siano w tym jest, by zostawić wszystko w nogach piłkarzy. To są systemowe działania, bo te wszystkie federacje piłkarskie to są mafie i to niektóre silne, jak kartele, albo nawet i państwa.

Sok z Kiszczaka
Sok z Kiszczaka(@sok-z-kiszczaka)
7 dni temu
Reply to  B B

Dokładnie! To ostateczne podsumowanie tematu.

Bartek BAchorski
Bartek BAchorski
7 dni temu

Trela: „Pekhart i Carlitos nawet wrócili do Ekstraklasy, ale na razie nie wywierają jeszcze na Legię takiego wpływu, jak przed wyjazdem.”
Pekhart: Po 3 miesiącach na plaży niecałe 400 minut na boisku 4 gole + asysta. Gdyby nie Pekhart to Lech dzisiał miałby totalną napinkę na wicemistrzostwo, a tak raczej mówią o spokojnym awansie do pucharów.

kaczan
kaczan(@kaczan)
7 dni temu

Jak zwykle świetny artykuł.

Mam tylko „drobne” uwagi.

Autor bardzo mądrze rozpisał punkt 13 – o oszukiwaniu xG. Widać, że w odróznieniu od wielu dziennikarzy ma pojęcie o czytaniu i interpretacji danych liczbowych. Niestety jest to umiejętność praktycznie nieznana. Jednak wnioski potem już są raczej błędne. Skoro Hamulić „wykręcił” wynik ponad stan, to znaczy, że należało się go pozbyć – za chwilę by „się zaciął”, bo wyniki w dłuższym okresie „dążą do prawdopodobieństwa” (prawo Bernoulli’ego”).

Podobnie z Zahoviciem – pewnie przyjdzie mecz gdy strzeli hat tricka, lub 2-3 kolejne mecze z bramką i już nie będzie rozbieżności.

ziut
ziut
7 dni temu

Polska trendseterem narodów! Ale i w poważnych ligach da się już zauważyć podobną tendencję. W Bundeslidze bramki w czołowych zespołach rozkładają się dość równomiernie i prawie nikt tam nie ma więcej niż 10 bramek na 23 spotkania. W Hiszpanii podobnie – poza Robercikiem, który uciułał 15 trafień, pozostali najlepsi strzelcy z zespołów z pierwszej piątki mają od 9 do 11 bramek po 25 spotkaniach. W Anglii Kane z Haalandem trochę zaburzają ten obraz, ale już w Arsenalu bramki rozkładają się równomiernie na czterech gości, którzy w sumie zdobyli ich 40 – odpowiednio 8, 10, 10 i 12. W ManU wybija się na czoło Rashford z 14 bramkami, ale on właśnie nie jest klasycznym napastnikiem.
Także rzeczywiście wygląda na to, że zaczyna się robić moda na trochę taki „futbol totalny” w ataku – wymienność pozycji między pomocnikami, angażowanie się napastnika w defensywę i rozgrywanie piłki, większy ciężar zdobywania bramek położony na skrzydłowych. Lewandowski właśnie przed tym próbował uciec z Bayernu – tam też Nagelsman widział go jako jeden z trybików maszyny, w której wszyscy ofensywni gracze są po równo odpowiedzialni za strzelanie bramek, a nie że tylko laga na Robercika i niech sobie bije kolejne rekordy Mullera. A teraz nawet Barcelona zaczyna przerzucać ciężar odpowiedzialności za bramki na innych zawodników, bo na niezawodność Lewego nie może już liczyć.

Sok z Kiszczaka
Sok z Kiszczaka(@sok-z-kiszczaka)
7 dni temu
Reply to  ziut

R.A.Z a dobrze! 😉
PS Mesjaszem narodów też…

Zbyszek
Zbyszek
7 dni temu

Najlepsi strzelcy ligi w moim pierwszym sezonie interesowania się ekstraklasą:
Żurawski – 20, Jeleń – 18, Saganowski – 17, Włodarczyk – 16, Frankowski – 15, Reiss – 13, Kryszałowicz – 11, Rasiak, Sikora – 10. Widać, że od tego czasu coś poszło wyjątkowo nie tak. Smutne.